Immunitet – Remigiusz Mróz – recenzja

Parę lat temu było łatwo – Krajewski, Sapkowski, Murakami, Axelsson. Autorów po których książki sięgałam w ciemno było dosłownie kilku. Dziś, po kilku latach intensywnego blogowania i śledzenia ludzi piszących i mówiących o książkach, ilość tych ulubionych pisarzy znacznie wzrosła. Jest to dość problematyczne, bo moje TBR-y i inne listy do przeczytania do kupienia rozrastają się do niebotycznych wprost rozmiarów. Choćby w tym roku moja lista poszerzyła się o kilka nazwisk, takich jak Donna Tartt, Łukasz Orbitowski czy właśnie Remigiusz Mróz. Dlatego, kiedy jego najnowsza powieść – Immunitet trafił do księgarń i na Legimi nie czekałam ani minuty (no może poza tymi minutami, które zafundowało Legimi udostępniając uszkodzony plik z książką…). Immunitet zdobyłam, przeczytałam. I oczywiście zrecenzowałam. Oto moje wrażenia 😀

O co chodzi?

Immunitet to kolejna, czwarta już część, sensacyjno-kryminalnej serii o duecie prawników zatrudnionych w prestiżowej kancelarii Żelazny&McVay. Ona – Joanna Chyłka – jest wybitną, ale też trudną w obejściu adwokat od zadań niemożliwych, on – Kordian Oryński (pseudo: Zordon) ambitnym aplikantem. Tym razem, po licznych życiowo-zawodowych perturbacjach, Chyłka musi zmierzyć się ze sprawą, która nie dość, że nie jest prosta, to sięga aż do szczytów władzy. Zadaniem Chyłki i Zordona jest bowiem obrona wybitnego jurysty i jasno święcącej gwiazdy prawniczego światka – sędziego Trybunału Konstytucyjnego Sebastiana Sendala, który oskarżony jest, a jakże, o zabójstwo.

Immunitet, jako lekarstwo na stres i najwspanialsza rozrywka

Wiecie, że czytam bardzo różne książki i uwielbiam prozę ambitną, nawet eksperymentalną, taką, która wymaga pewnego wysiłku umysłowego i zaangażowania. Jednak nie zawsze mam na taką literaturę ochotę i siłę. Tak też było w ostatnich tygodniach, bo wszystko to co związane było z powrotem do pracy, zostawieniem Syna Gryzaka samego i codziennym wstawaniem o barbarzyńskiej godzinie 5:20 rano sprawiło, że nie miałam ochoty na nic, co wymagałoby ode mnie wysiłku intelektualnego. Szukałam książki łatwej, przyjemnej i pochłaniającej, a Immunitet okazał się idealnym rozwiązaniem na ten czas. Dość powiedzieć, że kiedy tylko skończyłam go czytać, sięgnęłam po Przewieszenie Trawers, bo czułam, że potrzebuję mrozowego balsamu na duszę więcej i więcej.

Dlaczego Immunitet (tak jak reszta powieści Mroza) idealnie nadaje się, jako lekarstwo na stres? Przede wszystkim wciąga. W tym przypadku może nie dałam się porwać od pierwszej strony, ale końcówkę połknęłam z wypiekami na twarzy. Immunitet czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Doskonale sprawdza się jako lektura do autobusu czy audiobook słuchany w samochodzie (tak czyta Paweł i bardzo tę wersję poleca!). Łatwo się wraca do fabuły, nie trzeba długo wchodzić w książkę. Poza tym akcja gna (jak to u Mroza) szybko, jest dużo zaskoczeń i po prostu trzeba przeczytać kolejny rozdział. I kolejny. I kolejny.

Bohaterowie, których trzeba pokochać

Jednak największą siłą Immunitetu są pełnokrwiste, wzbudzające emocje postacie. To właśnie dla nich chce się wracać do książek Mroza, to oni sprawiają, że tak bardzo angażujemy się w lekturę. Arogancka, ekscentryczna, silna i pyskata, ale nie pozbawiona własnych problemów i demonów Chyłka oraz delikatny i jeszcze trochę idealistyczny Zordon to wspaniała para, a łączące ich emocje i uczucia dodają całości jeszcze większej siły rażenia. Immunitecie to właśnie ich relacja oraz przeszłość Chyłki wybijają się na pierwszy plan i angażują czytelnika najsilniej. I bardzo dobrze, bo to dla nich z taką niecierpliwością czekamy na kolejne tomy!

(Ja jestem zdecydowanie team Chyłka. A Wy? Kogo z bohaterów wolicie?)

Toga Kordiana, czyli pewne rzeczy się nie zmieniają

Wady. No cóż. Pisałam już o tym poprzednio (klik), ale Mróz w praktykujących prawnikach wzbudza czasem, lekką bo lekką, ale jednak irytację.  Oto fragment poprzedniej recenzji:

W „Kasacji” Chyłka i Zordon dobierają sobie na salę sądową stroje kolorystycznie. Autor zapomniał, że w Polsce chodzi się do sądu w togach, które są czarne i w przypadku adwokatów mają zielone żaboty. Chyłka więc będzie miała na sobie z góry narzucone kolory i nie ma tu miejsca na dobieranie czegokolwiek. W „Zaginięciu” Mróz już wie, że w „Kasacji” popełnił błąd i wysyła Zordona do sądu… w todze. Wszystko fajnie, tylko szkoda, że aplikanci w sądzie występują w normalnych strojach (czytaj: garniturach), togę kupują i wkładają dopiero po ślubowaniu na adwokata.

Otóż informuję, że kwestia togi Zordona w Immunitecie została pociągnięta dalej, autor dorobił do niej historię i wytłumaczył skąd się wzięła. Owszem, takie rozwiązanie mogłoby nawet do charakteru i sposobu bycia Zordona pasować. Owszem, autor obronił swoją koncepcję pod względem prawny. Ale mimo to. Nie, nie i jeszcze raz nie. Tak się nie robi. Aplikant chodzi do sądu w garniturze i koniec 🙂

Poza tym sama intryga kryminalna mnie nie zachwyciła, tak jak to miało miejsce w poprzednich tomach. Mam wrażenie, że Remigiusz Mróz trzyma się tego samego schematu i za czwartym razem te chwyty już nie działają tak dobrze, jak za pierwszym.  Pierwsza połowa książki momentami mi się nawet dłużyła. Na szczęście jej drugą część połknęłam niemalże na jeden raz, a osobiste historie Chyłki i tło obyczajowe skutecznie rekompensowały słabszą część sensacyjną.


Po prostu: masz stresujący okres w życiu? Ciężko Ci się skupić na lekturze? Wydaje Ci się, że nie masz czasu i ochoty na książki? Sięgnij po Immunitet Remigiusza Mroza, a on udowodni Ci, że jest inaczej. Będziesz łykać jego słowa jak młody, bardzo głodny i różowy pelikan. I będziesz chciał Mroza więcej, więcej i więcej! To powieść dla każdego, kto potrzebuje niezobowiązującej, lekkiej rozrywki. Nie wybitna literatura, nie wysoka sztuka, a mistrzostwo w zapewnieniu czytelnikowi dobrej zabawy. Za to tak polubiłam Mroza i dlatego zamierzam przeczytać wszystko co napisał. Czasem po prostu warto się zrelaksować 🙂

Moja ocena: 7/10

  • Sama nie wiem czy sięgnę, bo jest tyyyyle innych książek do przeczytania 😉 pozdrawiam 🙂

  • Dzięki! I ani się obejrzymy, aplikanci zaczną praktykować ten zwyczaj. 😀 A poważnie mówiąc – kiedyś przetoczyła się w środowisku poważna debata na ten temat, sporo osób podnosiło argumenty z Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiednik naszego Zordona przywdziałby nawet stylową perukę. 🙂

  • Agata

    U mnie jeszcze „Kasacja” nieprzeczytana leży na półce… czeka na me gorsze dni 😉

  • zaczytana

    Bardzo lubię twórczość tego pisarza, „Immunitet” jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że już niedługo nadrobię zaległości 😉
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

  • Zgadzam się z tym i trochę temu protestuje 😀 poczekajcie z pisaniem nowych książek aż uporamy się z tymi, które już są na rynku 😉 Bardzo zaciekawił mnie Twój opis. Nigdy nie miałam okazji mieć w dłoniach nic tego autora, ale jeśli jest to przyjemnie spędzony czas to bardzo chętnie poświęcę i swój 😉

  • Ile razy ja już sobie obiecuję z tym Mrozem… 😉
    Ale słyszałam różne opinie. Od zachwyconych po takie dość zwyczajne 😉

    • Trzeba się po prostu spodziewać lekkiej, odmóżdżającej rozrywki, a nie książki zmieniającej życie czy wybitnej literatury 🙂 Na relaks – Mróz jest naprawdę niezły 🙂

  • Ależ nie tylko togi zgrzytają niestety. W „Kasacji” (na razie przeczytałam tylko ten pierwszy tom) Zordon chodzi ze swoją patronką do sądu i oboje występują jako obrońcy oskarżonego – w praktyce aplikant działa z upoważnienia adwokata i jeżeli adwokat jest osobiście to miejsce aplikanta jest wśród publiczności. Zresztą – aplikant w ogóle nie ma nawet możliwości zastępowania adwokata przed Sądem Najwyższym (i odpowiednio NSA)!

    Mam też wrażenie, że Zordon poza codzienną pracą w kancelarii nie ma w ogóle zajęć aplikacyjnych, nie zdaje egzaminów/kolokwiów przez co jego osoba nie jest dla mnie nazbyt autentyczna 🙂

    Nie zmienia to jednak faktu, że książka, chociaż zgrzytała, to bardzo mnie wciągnęła i na pewno sięgnę po pozostałe tomy. Mam jednak nadzieję, że im dalej w las tym lepiej, bo jestem niestety głównie specjalistką od spraw karnych i to w dodatku mocną purystką 🙂

%d bloggers like this: