Kalejdoskop wakacyjny, czyli kulturalne podsumowanie lata

Chociaż kalendarzowe lato jeszcze trwa, to dla mnie zdecydowanie się skończyło. W tym tygodniu wróciłam do pracy i targają mną dość sprzeczne uczucia. Z jednej strony się cieszę. Bo już naprawdę miałam dość siedzenia w domu z Hubertem i przeżywania ciągłego dnia świstaka. Bo już traciłam świeżość i inwencję w moim macierzyństwie. Bo teraz mogę się ładnie ubrać, założyć biżuterię, zrobić pełny makijaż – bez ryzyka zaplamienia, pogryzienia, porwania i palców w oczach. Bo mogę przypomnieć sobie na czym polega mój zawód. W końcu powrót do pracy na 3/4 etatu był starannie przemyślaną decyzją. Z drugiej jednak strony… HUBERCIK! Bez mamy! Sam! Nie to żeby on się przejmował… Ale moje matczyne serce krwawi!

W każdym razie wracając do moich wakacji, to był dobry czas. Może nie tak dobry, jak to sobie zaplanowałam, ale dobry 😉 Odpoczęłam, obejrzałam duuuużo Igrzysk Olimpijskich i bardzo mało filmów, przeczytałam sporo książek. Dlatego teraz czas na podsumowanie! Zapraszam więc na relację ze wszystkich książkowo-filmowych pyszności, które łyknęłam w wakacje, przypomnienie najważniejszych tekstów lata i oczywiście zestaw wspaniałych linków! To co? Zaczynamy?

KSIĄŻKI

TBR_lipiec

W lipcu i sierpniu pochłonęłam aż 18 książek! To dla mnie bardzo dużo – stało się tak dlatego, że lipiec był pod względem czytelniczym rekordowy – udało mi się skończyć 11 pozycji. Sporo powieści też rozgrzebałam i zostawiłam (są to między innymi Mały przyjaciel Donny Tartt, Ptaki ciernistych krzewów czy Z mgły zrodzony Sandersona). Planuję do nich wrócić jesienią, bo nie lubię niedokończonych spraw 😉

Najlepsza trójka:

  1. Inna dusza Łukasz Orbitowski (klik)
  2. Słowa światłości (klik)
  3. Mroczny zakątek Gillian Flynn (będzie recenzja!)

Najgorsza trójka:

  1. Biała gwardia Michał Bułhakow
  2. Królowa Tearlingu Erika Johansen (klik)
  3. Jesienna miłość Nicolas Sparks

Poza tym przeczytałam sporo reportaży. Były to Białystok. Biała siła, czarna pamięć Marcina Kąckiego (niedługo recenzja), poruszający Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej (klik), i mroczny Ludzie, którzy jedzą ciemność Richarda Lloyda Parry’ego (klik). Poza tym rządziły książki obyczajowe: Na karuzeli Teresy Monika Rudzkiej (książka z niewykorzystanym potencjałem, ale czytało się ją miło), Milcząca siostra Diane Chamberlain (przeczytana w ramach klubu książki – klik), Nieważkość Julia Fiedorczuk (tytuł znalazł się wśród szerokich nominacji do Nike, postaram się napisać o nim coś więcej niedługo), Ósme życie (dla Brilki) Nino Haratischwili (klik); i fantastyka: Miasto elfów Christopha Marzi (klik)Ember in the ashes Saby Tahir (klik)Gałęziste Artura Urbanowicza (też planuję Wam o tej książce napisać). Poza tym czytałam jeszcze Z Galileusza też się śmiali (klik) i Teufel Izabeli Żukowskiej. Jak widać mam olbrzymie zaległości w recenzjach. A najgorsze jest to, że ciągle czytam nowe rzeczy o których chcę Wam opowiedzieć, a czasu na samo pisanie nie mam ostatnio zbyt dużo. Ech…

 FILMY

511865.1

Filmów zaś nie oglądałam prawie wcale… Przede wszystkim dlatego, że lato to były długie wieczory na balkonie i Igrzyska Olimpijskie, które namiętnie śledziliśmy, a potem urlop i wyjazdy. W sierpniu obejrzałam jeden film. Tak. Jeden. I to zupełnie przypadkiem, bo trafił nam się wolny wieczór i spontanicznie wybraliśmy się do kina. Na Złe mamuśki. Całkiem przyjemna komedia 🙂 Niedługo o niej napiszę. Mam nadzieję 😉

Najlepsza trójka:

  1. Deszczowa piosenka (klik)
  2. Iluzja 2
  3. Mężczyźni wolą blondynki

Najgorsze filmy:

  1. Dzień niepodległości 2 – wszystkie żale tu (klik)
  2. System. Child 44

NAJCIEKAWSZE W SKRYTCE

tbr_lato

W wakacje nie pojawiło się na blogu zbyt wiele wpisów, bo przede wszystkim odpoczywałam! Niewiele było też postów nie-recenzyjnych. Bardzo interesował Was mój Plan Czytelniczy na rok 2016 (klik). To chyba znaczy, że przybyło do mnie sporo nowych osób, bo przecież wszyscy stali bywalcy ten plan doskonale znają, prawda? Chętnie też czytaliście o moich wakacyjnych planach (klik) i zainteresował Was Wielki Bookhaul #3 (klik).

WARTO KLIKNĄĆ

Książkowo:

Pyza bardzo mądrze (jak zwykle zresztą!) o tym co to znaczy dużo czytać (klik) i czy takie wartościowanie ma w ogóle sens.

9 ciekawostek na temat powieści „Zabić drozda” (klik). Uwielbiam takie smaczki!

Matka Puchatka o programie leczenia dla książkoholików (klik).

Anita przygotowała cudny quiz (klik)! Warto się sprawdzić 🙂

Filmowo:

Zwierz jak zwykle wpędza mnie w kompleksy swoją wiedzą filmową. Tym razem pisze o Rudolfie Valentino (klik).

Alfabet filmowy Popiołu o diamentu (klik), czyli wszystko co trzeba wiedzieć o tym wspaniałym filmie.

Studio Ghibli świętuje trzydziestolecie (klik). Ach, jak ja bym chętnie poszła na taką wystawę!

Różnośći:

Dawno nie czytałam tak mądrych słów o szczęściu i otyłości (klik). Jeśli tak ja, walczycie (często bezskutecznie) o szczupłą (=zdrową) sylwetkę to naprawdę warto przeczytać ten tekst. Uświadamia.

Ja co prawda historii nie skończyłam, bo z niej zrezygnowałam, ale pod tym tekstem (klik) podpisuję się rękami i nogami.

  • Agata

    Gratuluję świetnego wyniku książkowego! U mnie chyba dość podobnie. Filmów też raczej nie oglądałam, zdecydowanie Olimpiada 🙂 Jestem ciekawa Twojej opinii i „Mrocznym zakątku”, mi się bardzo podobał.

  • Wow 18 książek piękny wynik! Naprawdę jestem pełna podziwu! Przy moich kilku książkach ten wynik to piękny wynik! Muszę się zainteresować bardziej tymi tytułami, które polecasz, bo chętnie cały czas szukam czegoś do mojej kolekcji czytelniczej 😉

  • Kasia

    Też zaczęłam czytać Małego przyjaciela Donny Tart i dałam za wygraną. Szczygieł był znakomity i nie mogłam się od niego oderwać, a Mały przyjaciel strasznie mnie rozczarował. Po przeczytaniu około 150 stron stwierdziłam, że szkoda tracić na to czas, tym bardziej, że tyle jest świetnych powieści dookoła, które tylko czekają na to, żeby je przeczytać;) Jeśli chodzi o filmy to jestem ciekawa czemu nie spodobał Ci się System. Child 44. Moim zdaniem film był świetny (nie tylko dlatego, że grał w nim Tom Hardy;), podobnie jak książka, którą Ci bardzo polecam.

    • Nie wciągnął mnie, nie poruszył i szczerze mówiąc już niewiele z niego pamiętam, poza tym, że mi się nie podobał i że Tom Hardy mówił po angielsku z rosyjskim akcentem 😉 A „Małego przyjaciela” będę próbowała skończyć, ale faktem jest, że ta książka jest… dziwna 😉

  • Pingback: Kalejdoskop kulturalny, czyli podsumowanie jesieni - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: