Klasyczny wtorek #12: „Popiół i diament”

Klasyczny wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. Kochani! Dziś będzie o filmie, którego się obawiałam i na obejrzenie którego właściwie zupełnie nie miałam ochoty. Okazał się  on jednak jednym z lepszych filmów, jakie w ogóle widziałam w całym moim życiu. Może nawet najlepszym, a już na pewno jest w pierwszej piątce! Oto Popiół i diament z 1958 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy.

„Popiół i diament”, reż. Andrzej Wajda

Ashes-and-Diamonds4

Cytat: Polska nam wybuchła!

O co chodzi: 8 maja 1945 roku to pamiętna data. Data zakończenia II wojny światowej i data symbolicznego początku nowego świata i nowego życia. Nie wszędzie jednak jest to koniec walki, zabijania i starań o lepsze jutro. Młody akowiec Maciek, jak tysiące jemu podobnych mężczyzn, nadal walczy z komunistami. Kiedy jednak podejmuje się zabicia partyjnego dygnitarza, zaczynają nim targać wątpliwości. Dramatyczną fabułę równoważą elementy humorystyczne, miłość przeciwstawiona jest zabijaniu, a to wszystko po to, by opowiedzieć tragiczną historię utraconej młodości i trudnego życia w powojennej Polsce.

Skąd się wziął fenomen: Popiół i diament to zdecydowanie najsłynniejszy polski film wszech czasów, który zdobył za granicą olbrzymie uznanie i do dziś jest wymieniany wśród najważniejszych obrazów XX wieku. Stanowi najlepszy, reprezentatywny przykład Polskiej Szkoły Filmowej (nurt w polskim kinie, który rozwinął się w latach pięćdziesiątych XX wieku, po odwilży październikowej).

Dlaczego jednak tak się stało? Co wyróżnia Popiół i diament spośród szeregu innych, bardzo dobrych polskich produkcji? Otóż jest to dzieło totalne, nakręcone tak pięknie i tak sprawnie, że nie można oderwać oczu od ekranu. Popiół i diament to sztuka filmowa w najbardziej dosłownym znaczeniu – barokowa, bogata, teatralna wręcz stylistyka, granie na emocjach widza, dialogi, które swoją trafnością wywołują dreszcze. To nie jest film łatwy – zwłaszcza dziś, zwłaszcza dla widza przyzwyczajonego do koloru, szybkiej akcji, widza z podzielną, wytresowaną przez lata korzystania z internetu uwagą – lecz z pewnością jest to film, który warto poznać i zgłębić.

Poza tym dla nas – Polaków – do dziś (a właściwie do lat po transformacji ustrojowej) sporna i dyskusyjna jest wymowa filmu. Nakręcony na podstawie powieści Jerzego Andrzejewskiego pod tym samym tytułem, Popiół i diament opowiada przecież historię polskiego żołnierza Armii Krajowej, który pozostał w konspiracji i walczył z nową, komunistyczną władzą. Zarówno po premierze, jak i w późniejszych czasach spierano się, czy film nie jest zbyt mało propagandowy i wychowawczy, z drugiej strony oskarżając go o fałszowanie historii. Nad bezzasadnością takich dysput można jedynie westchnąć i pokiwać głową z zadowoleniem, bo te kontrowersje sprawiają, że film nadal jest oglądany i żyje.

ashes-and-diamonds

Ciekawostki: Trudno sobie dziś wyobrazić innego niż Zbigniew Cybulski aktora w roli Maćka Chełmickiego. Jednak Andrzej Wajda wcale nie miał ochoty na współpracę z polskim Jamesem Deanem. Do obsadzenia Cybulskiego namówił go drugi reżyser – Janusz Morgernstern.

Najsłynniejsza scena w filmie to scena z kieliszkami, nakręcona najprawdopodobniej 11 kwietnia 1958 roku. Płonące kieliszki ze „spirytusem” mają symbolizować zmarłych towarzyszy walki. Dlaczego „spirytus” jest w cudzysłowie? Bo to tak naprawdę była benzyna! 😉

Jak już pisałam, Popiół i diament cieszy się wielkim uznaniem krytyki na całym świecie, a twórcy filmowi się nim zachwycają. Do fanów należy między innymi Martin Scorsese, który podobno inspirował się filmem, tworząc Infiltrację (którą też uwielbiam <3)

A co myślę ja: Popiół i diament miażdży i to pod każdym względem. Poczynając od niezwykłych, intensywnych czarno-białych zdjęć, które niejako same opowiadają nam historię, będąc zarazem przepięknymi, momentami samodzielnymi obrazami, poprzez doskonałą grę aktorów, a zwłaszcza niezapomnianą rolę Zbigniewa Cybulskiego, perfekcyjnie dopasowaną muzykę i historię, która boli, niepokoi i wzrusza.

Przyznaję, że sporo czasu zajęło mi wejście w film, wkręcenie się w opowieść, ale gdy już się to udało, nie mogłam oderwać oczu od ekranu. Nie zrobiłam sobie nawet przerwy na toaletę czy zrobienie herbaty (a takową robię praktycznie przy każdym domowym seansie). Siedziałam jak zahipnotyzowana przeżywając targające Maćkiem emocje, wątpliwości. To jest ten typ kina, która zostaje z człowiekiem na zawsze. Kino obrazu, ale też kino emocji i wzruszeń. Polecam Wam Popiół i diament z całego serca, bo nawet jeśli nie będzie się nim zachwycać tak jak ja (jest to w sumie możliwe, bo Paweł przespał pół filmu i twierdzi, że był nudny), to i tak jest to dzieło, które każdy kinoman i fanatyk kulturalny powinien znać 🙂

Moja ocena: 10/10 (a nawet 11/10, a co!)

A na koniec, słynne kieliszki!

%d bloggers like this: