Polska odwraca oczy – Justyna Kopińska – recenzja

Ależ to był miesiąc… Życiowo – przeładowany po brzegi. Intensywny, obfitujący w pozytywne wydarzenia, miłe spotkania, fajnych ludzi i dobre chwile, ale też pełen niepewności, trudnych decyzji i cichego chichotu losu. A cały ten chaos, jak i to, że właśnie wróciliśmy z cudownych wakacji, podczas których dopisało wszystko, łącznie z pogodą, sprawił, że na bloga nie miałam ani czasu, ani ochoty. Teraz jednak, pełna nowych sił, energii i podjętych decyzji wracam do Was już na dłużej. Mam w głowie całą masę przemyśleń odnośnie mojego życia, jeszcze więcej pomysłów – na bloga i na codzienne funkcjonowanie 🙂 Jednak na podsumowania i plany przyjdzie jeszcze czas, a ponieważ ostatnie dwa miesiące były przede wszystkim szaleństwem zaczytania, więc w pierwszej kolejności nadrabiam recenzje i dzisiaj opowiem Wam krótko (acz treściwie!) o doskonałych reportażach Justyny Kopińskiej Polska odwraca oczy.

Historie w które trudno uwierzyć

Czasami mam wrażenie, że żyję w bańce. Wokół mnie wszystko jest do bólu normalne – kulturalne przedmieście zamieszkałe przez klasę średnią, kochający dom rodzinny i identyczny dom, który tworzę sama. Jeśli problemy finansowe – to przejściowe, jeśli problemy z pracą – to chwilowe. Prawie wszyscy znajomi to ludzie z podobną historią i podobnym sposobem życia – zwyczajnym, uczciwym, spokojnym. Do bólu normalnym. Dlatego takie książki jak Polska odwraca oczy wyjątkowo mocno mnie szokują, bo po prostu nie chce mi się wierzyć, że te historie mogły mieć miejsce. Że takie rzeczy się dzieją na co dzień, obok mnie. Że kobieta codziennie mijana w drodze do pracy może być zakochana w gwałcicielu i mordercy chłopców. I chce mieć z nim dziecko. Że w szpitalu obok ordynator może znęcać się nad młodymi pacjentami z problemami psychicznymi. Że ten wymiar sprawiedliwości, który z racji zawodu jest mi szczególnie bliski, może być tak bardzo skorumpowany i pełen kolesiostwa. Wierzyć mi się nie chce.

Czytając Polska odwraca oczy co chwila kręciłam głową z niedowierzaniem, bo ten zbiór reportaży pokazuje to, co w naszym kraju szokujące. To co – mimo że tak bliskie, jest jednocześnie egzotyczne i zupełnie abstrakcyjne. Justyna Kopińska dobitnie pokazuje, że nie trzeba jechać na drugi koniec świata, żeby czytelnika zadziwić, wstrząsnąć nim i pokazać mu coś czego nie zna. Owszem, historie z większości reportaży znałam już wcześniej z mediów, ale tylko pobieżnie – z wiadomości i wzmianek prasowych. Zaś szczegółowość i dokładność Justyny Kopińskiej, a także nagromadzenie wstrząsów w jednym miejscu, sprawiły, że książkę tę połknęłam niemalże na jeden raz i nie mogłam przestać się dziwić, ile zła jest dookoła, tak blisko mnie.

Polska odwraca oczy, czyli opowieść o bezradności

Jednak sama historia, choćby nie wiadomo jak szokująca – to za mało, by stworzyć porywające non-fiction. Może nie jestem wielkim koneserem reportażu, to jednak wiem co lubię najbardziej w tym gatunku. Są to dobre, celne pióro autora, umiejętność wciągnięcia mnie w opowiadane historie i neutralny, a zarazem zaangażowany stosunek do swoich bohaterów i ich opowieści. Na szczęście Justyna Kopińska może się pochwalić naprawdę solidnym warsztatem dziennikarskim, a ja za bardzo nie mam się do czego przyczepić 😉 W swoich opowieściach szuka przede wszystkim człowieka, jego prawdy, jego historii. Przy tym udało się jej zachować obiektywizm – nie ocenia, ale też do swoich rozmówców podchodzi w sposób, który wydobywa z nich to co najciekawsze. A z każdej strony tej dość krótkiej książki, przebija zakorzeniona głęboko w psychice poszczególnych bohaterów, jak i całych społeczności – bezradność. Bezradność, która urasta niemalże do rangi naszej narodowej cechy – wielopokoleniowa, wypracowana, popierana przez władzę i zinstytucjonalizowana. I to chyba ona, a nie poszczególne historie przeraża najbardziej.


Polska odwraca oczy to porywający zbiór reportaży, który wciąga i wbija w fotel. Ta książka wywołała u mnie coś, co zdarza się niezwykle rzadko – książkowego kaca. Tak mocno przeżyłam wszystkie teksty, tak bardzo mnie one zabolały, zszokowały i zadziwiły, że długo nie mogłam się po lekturze otrząsnąć. Dlatego polecam ją wszystkim tym, którzy lubią mocną i bolesną prozę i są głodni dobrych, reporterskich historii.

Moja ocena: 7/10

A jeśli chcecie więcej moich przygód z reportażem, to zapraszam tu i tu 🙂

%d bloggers like this: