Z Galileusza też się śmiali – Motywacyjna Biblioteczka #1

Dotychczas prawie wcale nie czytałam poradników, rzadko sięgałam po literaturę motywacyjną czy nawet biografie. Jednak zauważyłam, że z wiekiem moje preferencje czytelnicze ulegają powolnym zmianom, a zmiany te skutkują między innymi szukaniem w literaturze czegoś więcej niż tylko czystej rozrywki. Ciągnie mnie do reportażu, kuszą mnie biografie i wspomnienia, w końcu mam ochotę czasami się zmotywować! Dlatego postanowiłam raz na jakiś czas opowiedzieć Wam na blogu o pozycji, która w ten czy inny sposób pomaga w życiu. Takiej, która może ulepszyć naszą codzienność, dać motywacyjnego kopniaka czy mądre rozwiązania problemów z którymi większość z nas się boryka. Takich książek jest wiele i to wcale nie muszą być zwykłe poradniki! Dziś na przykład opowiem Wam o lekturze, która choć nie ma nic wspólnego z typowym doradzaniem, jest wprost idealna, by przywrócić wiarę w siebie i w swoje pomysły! Oto Z Galileusza też się śmiali Alberta Jacka.

O co chodzi

Z Galileusza też się śmiali to opowieść o wynalazkach, pomysłach, książkach i innych ludzkich wytworach, które nie od razu odniosły sukces. To opowieść o twórcach i wynalazcach, w których mało kto wierzył i którym na moment chwały przyszło czekać bardzo długo.

Zalety

Z Galileusza też się śmiali w bardzo sympatyczny sposób udowadnia, że historia naprawdę może być ciekawa. Pełno tu ciekawostek, smaczków i nieznanych faktów, podanych w przystępny sposób. Podział książki na rozdziały tematyczne sprawia, że jeśli coś nas nie interesuje, z łatwością możemy przejść do bardziej wciągającej nas części. Mi na przykład spodobał się rozdział o jedzeniu, a najtrudniej czytało mi się o wszelkich technicznych wynalazkach. Kwestia gustu 🙂

Ale przede wszystkim, dzięki tej pozycji można ponownie uwierzyć w siebie. No bo sami powiedzcie? Ile razy wydawało się Wam, że macie jakiś genialny plan, jakiś pomysł, który może zmienić świat (albo najbliższe otoczenie), a gdy dzieliliście się nim z innymi wszyscy pukali się w głowy? No właśnie! Każdy przeżył to co najmniej raz! I myślę, że duża część z Was, zniechęcona, porzuciła swoje genialne pomysły. Niektórzy słusznie, ale inni być może zmarnowali wielką szansę! Dlatego jeśli w coś wierzymy, zawsze warto walczyć! O tym właśnie opowiada Albert Jack w Z Galileusza też się śmiali!

Wady

Niestety, książka nie jest wolna od błędów. W przypadku takiej pozycji to niewybaczalne! Jeśli coś ma być źródłem wiedzy, to autor (a następnie redaktor) powinni dokładnie zweryfikować to o czym piszą. Sytuacja, w której błąd (a autor myli się o bagatela! 20 lat) weryfikuje polski tłumacz, jest niedopuszczalna. A jeśli dodamy kwiatki w stylu Rok 1984 jest dalszą częścią Folwarku zwierzęcego, to już w ogóle robi się przykro. Najgorsze jest jednak, że tak naprawdę nie wiem, ile tych błędów i kiksów w książce jest, bo nie mam aż tak bogatej wiedzy, by zweryfikować wszystko o czym Albert Jack pisze… Szkoda

I jeszcze jedna rzecz, która mnie zniesmaczyła. To jest książka dla młodych ludzi. Ma przynieść wiedzę, motywację i zachętę do podążania za marzeniami. Taka zresztą w dużej mierze jest. Dlaczego więc, znajduje się w niej zdanie: jego teleskop (…) stanowi jeden z pierwszych i co więcej, kluczowych dowdów na to, że Kościołowi katolickiemu ufać nie należało. Po co to? Wiecie, naprawdę jest za co krytykować Kościół Katolicki. Na przestrzeni wieków sporo nabroili. Ale po pierwsze: czy trzeba o tym dyskutować w książce dla dzieci/młodzieży? A po drugie: właściwie nie tyle dyskutować, co w sposób autorytatywny stwierdzać uznany przez siebie fakt? Takie stanowisko razi mnie w dyskusjach (tych mówionych i tych pisanych) między dorosłymi, a co dopiero, kiedy odbiorcą komunikatu ma być młodzież? Brrrr.

Czy warto

Jeśli lubicie prawdziwe historie o tym, że nie zawsze wszystko wychodzi za pierwszym razem, a niewiara otoczenia nie koniecznie oznacza, że Wasze pomysły są do bani, to czytajcie! I choć Z Galileusza też się śmiali to pozycja skierowana do młodszego czytelnika, to my – staruchy  – też znajdziemy tu coś dla siebie 😉 W końcu – wiedzy i pozytywnej motywacji nigdy dość! Poza tym, dzięki informacjom z książki można będzie zabłysnąć przed swoim własnym potomkiem, który  przecież pewnego dnia może zapytać: mamo, a skąd się wzięło hula-hop?

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza! 🙂

  • Brzmi bardzo kusząco! Uwielbiam tego typu pozycje, dlatego jak tylko będę miała dostęp to z pewnością przeczytam! Lubię takie książki, które oprócz ciekawostek niosą za sobą przesłanie, które pokazuje nam, że trzeba wiele pracy i wysiłku, by osiągać sukcesy. To bardzo motywujące. 🙂

  • Poradniki czytam bardzo rzadko – czas się zdarzy, ale wiele z nich nie wyciągam.
    Zasmuciłaś mnie jednak okropnie tym Orwellem… Masakra jakaś.

  • Gosia Szczep

    Przeczytałam tą książkę dzieciom na dobranoc:) 10 i 8 lat i bardzo im się podobało:)

%d bloggers like this: