Moje serce należy do ciebie – Alessio Puleo – recenzja

Mam szczególną słabość do romansów osnutych wokół śmiertelnej choroby jednego z bohaterów. Nie wiem doprawdy, skąd mi się to wzięło, bo ja ani jakąś wielką fanką romansów (a już tym bardziej ciężkich chorób!) nie jestem. Być może chodzi tu o postawienie bohaterów w sytuacji ekstremalnej, skrajnej, trudnej. Być może przyczyna mojego dziwnego upodobania jest ta sama, co w przypadku miłości do horrorów – lubię się bać. A może chodzi o coś zupełnie innego? W każdym razie lubię takie książki i filmy. Uwielbiam Gwiazd naszych wina (w wersji powieściowej i filmowej), Szkołę uczuć (książkowy pierwowzór planuję przeczytać w tym roku) i cały szereg innych, wzruszających opowieści. Dlatego z chęcią sięgnęłam po Moje serce należy do ciebie, powieść autorstwa Alessio Puleo, która opowiada o miłości śmiertelnie chorej i czekającej na przeszczep serca Ylenii i zbuntowanego Aleksa.

Lekki romans dla młodzieży

Moje serce należy do ciebie czyta się szybko, łatwo i lekko. Napisana jest w sposób, który choć nie powala doskonałością języka, to też nie powoduje bólu zębów od grafomanii. Ot, taki prosty, przystępny styl. Fabuła jest dość oczywista, ale też w tego typu książkach nie oczekujemy raczej oryginalności, a emocji. Te niewątpliwie Moje serce należy do ciebie z sobą niesie. Powieść wzrusza, smuci i sprawia, że chce się płakać, ale jednocześnie cały czas pozostaje przystępną w odbiorze, lekką i wciągającą historią dla młodzieży. Bardzo podoba mi się okładka – jej kolorystyka, projekt, jest w nim coś estetycznego i harmonijnego. A wiecie już przecież, że lubię ładnie wydane książki 🙂

Patriarchat level master

Zupełnie nie przekonali mnie bohaterowie i ich podejście do życia. Nie wiem, czy jest to kwestia różnic kulturowych (akcja powieści toczy się we Włoszech) czy po prostu wizji autora (choć raczej obstawiałabym tę pierwszą przyczynę), ale trudno było mi zaakceptować to, o czym czytałam. Jak w normalnej rodzinie mąż i ojciec może ukrywać przed swoją nastoletnią córką, a przede wszystkim przed swoją żoną, że ich jedyne dziecko jest śmiertelnie chore i zaraz umrze?! Jakim cudem tata podejmuje nagłą decyzję o wyprowadzce z Argentyny z dnia na dzień i nawet nie zapyta zainteresowanych osób czy im to nie przeszkadza? Ludzie! Toż to jest patriarchat level master 🙁 Oczywiście to ojciec jest głową rodziny, o wszystkim decyduje, nikt nic mu powie, nikt mu nie zwróci uwagi. Matka nie pracuje, tylko prowadzi dom, nie ma żadnych pasji, żadnego hobby. Tragedia. A młodzi bohaterowie? Elenya jest grzeczną i posłuszną córką, wzorową uczennicą. I tyle. Już lepiej wygląda postawa Alexa, ale podkreślanie jako jednej z zalet faktu, że osiemnastolatek nie chodzi na dziwki z kolegami jest… hmmm… dziwne?

Największa wartość Moje serce należy do ciebie, to…

Tym jednak co książką ratuje i sprawia, że wyróżnia się ona z dziesiątek podobnych pozycji, jest poruszenie tematyki oddawania organów. Moje serce należy do ciebie jest książką skierowaną do młodzieży i to powoduje, że jej wartość rośnie tysiąckrotnie. Niesie za sobą nie tylko rozrywkę, ale też wartości i naukę. Uważam, że to jest w powieściach dla młodszego czytelnika najważniejsze! Kiedy tak żyjemy sobie z dnia na dzień, nawet do głowy nam nie przyjdzie, że za miesiąc możemy potrzebować nowej nerki. Albo nowej wątroby. Albo nowego serca. Bo przecież jesteśmy zdrowi, prawda? Owszem, czasem boimy się raka, wypadku samolotowego czy śmierci, ale myśl o tym, że nasze ciało może okazać się niesprawne i niesamodzielne, nawet nie zaświta nam w głowie. A szkoda, bo jak napisano w posłowiu do książki kiedy zastanawiamy się nad oddaniem narządów, często myślimy o wystąpieniu wyłącznie w roli dawcy, lecz prawdopodobieństwo, że znajdziemy się w sytuacji Ylenii, jest znacznie większe.


Moje serce należy do ciebie to lekka lektura, która może spodobać się głównie młodszym, mniej wyrobionym czytelnikom. Jej największą zaletą jest przede wszystkim aspekt edukacyjny, którym jest uświadamianie, jak ważne jest wyrażenie zgody na zostanie dawcą organów. Poza tym to lekka i łatwa w odbiorze książka, przy której prawdopodobnie będziecie potrzebować kilku chusteczek. Mnie specjalnie nie zachwyciła, ale cóż… Stara i marudna jestem 😉

Moja ocena: 5/10

  • Dostałam w piątek ten egzemplatz i już czeka na swoją kolej 😉
    http://reading-mylove.blogspot.com

  • livingbooksx

    Siostra dostała ją na urodziny, więc wkrótce skradnę ją i przeczytam 🙂 Mam co do niej dość duże oczekiwania i mam nadzieję, że spodoba mi się jeszcze bardziej.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

  • Jakiś czas temu było o tej książce dosyć głośno i początkowo nawet miałam zamiar sięgnąć po nią, ale ostatecznie się nie zdecydowałam. Ty mi przypomniałaś o niej, ale chyba jednak nie będę jej czytać, bo mam już i tak sporo zaległych książek. Ale myślę, że mogę polecić ją mojej młodszej kuzynce 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Niestety nie jestem fanką takiego rodzaju książek, ale z Twojego opisu domyślam się, że warto przeczytać 🙂

  • Z takich książkowych wyciskaczy łez mogę polecić Niezawinione Śmierci. Czytałaś może?

%d bloggers like this: