Klasyczny wtorek #10 – Mistrz i Małgorzata – Michał Bułhakow

Klasyczny wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. A dziś mam dla Was coś wyjątkowego! Absolutną magię, książkę, która już wiele lat temu podbiła moje serce i do dziś nie chce go puścić. Dzieło, które choć powstawało dużo, dużo wcześniej, wydano dopiero w 1967. Moi Drodzy! Oto Mistrz i Małgorzata Michała Bułhakowa!

 

Mistrz i Małgorzata Michał Bułhakow

 

Słuchajcie mnie wszyscy! On się pojawił! Łapcie go zaraz, bo inaczej narozrabia tak, że się nie pozbieramy!

 

O co chodzi

Lata 30 XX wieku. Do Moskwy, razem ze swoją dowcipną i rozhulaną, acz przerażającą świtą, przybywa szatan. Ateistycznych i materialistycznych mieszkańców miasta czeka nie lada szok, bo podważone zostanie wszystko, w co nie wierzą. Diabelska kompania będzie rozrabiać!

Skąd się wziął fenomen

Mistrz i Małgorzata jest książką, która wciąż i wciąż zachwyca kolejne pokolenia czytelników. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na jej wielowarstwowość. Osoby dojrzałe i wyrobione literacko dostrzegą w niej wiele więcej, niż tylko fantazyjne, magiczne, absurdalne i ironiczne przygody Wolanda i jego świty, które przecież są opisane tak ładnie, zgrabnie, i tak plastycznie, że ich lektura sama w sobie jest przyjemnością. Tę książkę można czytać wiele razy i za każdym razem odkrywać w niej coś nowego, jakąś nową warstwę. Wiem coś o tym!

Mamy tu więc na pierwszym planie pięknie i plastycznie napisaną, pełną realizmu magicznego, historię o wizycie diabła w Moskwie. Zaraz potem ujawnia się ostra satyra na ateistyczny Związek Radziecki. Ale to nie wszystko! Mistrzu i Małgorzacie znajdziemy rozważania o sztuce i artystach, miłości – tej fizycznej i duchowej, o religii, o dobru i złu, o strachu, o zbrodni i karze. Są tu też piękne obyczajowe obrazki życia w Moskwie w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku oraz portret społeczeństwa radzieckiego.

Ciekawostki

Mistrz i Małgorzata powstawała przez wiele lat – od 1928 roku, aż do śmierci autora w 1940. Bułhakow do końca życia nie był z niej w pełni zadowolony. Nie żywił też większych nadziei na jej publikację.

W 193o roku spalił pierwszy rękopis książki. Brzmi znajomo, prawda? 🙂

Pierwszy tytuł powieści to Konsultant z kopytem. Ostatnia, pełna wersja utworu została wydana dopiero w 1989 roku, na podstawie wszystkich dostępnych rękopisów.

Bal u szatana, czyli jedna z bardziej charakterystycznych scen w powieści, był wzorowany na prawdziwym balu, który miał miejsce w ambasadzie amerykańskiej w Moskwie w 1935 roku!

A co myślę ja

Nie ma słów, żeby opisać, jak bardzo kocham tę powieść i jak ogromny wpływ wywarła ona na mój gust literacki. Mistrz i Małgorzata to jedna z moich książek-kamieni milowych i nie ma tu absolutnie żadnej przesady. Przełomowa jest dla mnie w tym sensie, że do dziś  stanowi niedościgniony wzór tego, jak prawdziwa literatura powinna wyglądać. Niezwykła plastyczność opisów, ironia i cięty humor, zwracanie się przez wszechwiedzącego narratora bezpośrednio do czytelników, satyra, sposób tworzenia postaci – zaczarowały mnie na zawsze. I przyznam się Wam, że przed kolejną już (nawet nie wiem którą? Piątą?) lekturą książki miałam tremę, zastanawiałam się, czy ta magia i chemia, którą poczułam dawno temu w wieku siedemnastu lat, nadal będzie działać. Zupełnie niepotrzebnie! To nadal jest i będzie jedna z najważniejszych powieści w moim życiu!

Moja ocena: 10/10

  • Przeczytałam „Mistrza i Małgorzatę” jako 16-latka, z własnej inicjatywy (nie jako lekturę szkolną) i choć ogromnie mi się podobała, wiem, że nie wycisnęłam z tej powieści nawet połowy jej wartości.
    Od roku chcę ją przeczytać ponownie, nawet dostałam śliczne wydanie na urodziny, ale wciąż się kurzy na półce. To chyba ta trema, o której piszesz 🙂 Może boję się, że znów książka do mnie nie dotrze tak, jak powinna?

    • Ooo 🙂 Ja też czytałam mniej więcej w tym wieku po raz pierwszy! Potem już jako lekturę, a potem jeszcze co najmniej dwa razy 🙂 Ale mam wrażenie, że pewne jej treści docierają do mnie dopiero dziś. Jako nastolatka traktowałam ją bardzo po wierzchu, potem było lepiej, ale im człowiek starszy, tym więcej do niego trafia 🙂

  • Ach, „Mistrz i Małgorzata”… Ileż ja razy chciałam to przeczytać i nigdy jakoś nie wyszłam ze sfery planów. Raz nawet usiłowałam na polski. I podeprzeć się serialem. Ale no. 😀
    Mam natomiast świadomość, jak ważne jest to dzieło i mam nadzieję, że kiedyś jednak się za nie zabiorę. Dobrze, że o takich książkach też się pisze, mimo że kanon i że nie nowość. Taki w końcu mamy teraz trend, nie?
    Pozdrawiam!

    • Na szczęście jest sporo blogerów, którzy wyłamują się trendom 🙂 A przeczytać warto, naprawdę 🙂

  • Books My Love

    tak, to jest książka, o której rozpisują się wszyscy i można ją czytać wielokrotnie.

  • Mirella

    Będę czytać w wakacje 🙂

  • Coś czuję, że dziś po pracy pójdę prosto do księgarni po tę książkę. Zawsze mi się wydawało, że nie jest zbyt realistyczna, taka wyobcowana. Może najwyższy czas spróbować. Do niektórych pozycji chyba po prostu trzeba dojrzeć…

  • follow creativity now

    Przymus czytania jej jako lekturę szkolną, na czas, nieco umniejszył tej książce w moich oczach. Nie doceniłam jej należycie, ale na razie nie potrafię się przemóc, aby powtórnie ją przeczytać:(

    • Bez sensu 🙁 Ale może też tak być, że to po prostu nie jest „Twoja” książka i nie spodobałaby Ci się tak czy inaczej 🙂

      • follow creativity now

        Hmmm… Czy bez sensu?… Na pewno kiedyś po nią sięgnę… Tylko jeszcze nie teraz. A opinia nauczyciela i jego podejście do sprawy wiele rzeczy znieksztalca. nie wiem, czy tylko ja tak myślę?

        • Bez sensu w tym sensie, że szkoła potrafi zniechęcić do książki. Szkoda. A ja akurat miałam cudowne polonistki (zwłaszcza w liceum) i dla mnie lekcje polskiego były wielką przyjemnością i inspiracją 🙂 Wierzę jednak, że kiepski nauczyciel może faktycznie wiele rzeczy zniekształcić 🙁

  • bookowe_ love

    Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam zamiar to nadrobić! Spotkałam się z kilkoma cytatami z tej powieści i muszę przyznać, że są genialne <3
    Pozdrawiam 😉
    bookowe-love.blogspot.com

    • Oj tak! Kiedy teraz ją czytałam, nie nadążałam z przyklejaniem karteczek indeksujących! Cytaty są niezwykłe <3

  • Królewskie Recenzje

    Już od dawna mam ją w planach. Cudowne zdjęcie.

  • Agata

    Ja mam tak z książką Marqueza „Sto lat samotności” – zawsze mnie zachwyca. „Mistrz i Małgorzata” to najlepsza lektura jaką czytałam w swojej uczniowskiej karierze, muszę do niej koniecznie wrócić, czy jest tak wspaniała jak pamiętam.

    • A ja bym teraz chętnie wróciłam do „Stu lat samotności”, bo pamiętam, że książka zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie, a czytałam ją chyba milion lat temu 😀

      • Agata

        Możemy się umówić, że Ty robisz powtórkę Marqueza, a ja z Bułhakowa 😉

  • Uwielbiam tę książkę. Po prostu zachwyca na każdym polu!

  • Agata

    Skoro tak ją zachwalasz to chyba będę musiała ją przeczytać! 🙂
    Miłego dnia 🙂

  • Panda YouBitch

    Uwielbiam tę książkę, kiedy byłam młoda (znaczy trzy lata temu) miałam ją w swojej prezentacji na maturę z polskiego o relacji Mistrz-Uczeń ^^

  • Jedna z moich ulubionych książek:) Aż dziwne, że nie mam jej na półce;p Czas naprawić to zaniedbanie:)

  • Ostatnio właśnie rozmawiałam z kolegą, że tak strasznie dużo klasyki mi umknęło, że aż wstyd się przyznać. Obiecałam sobie, że po studiach zacznę wszystko nadrabiać dla samej siebie. Póki co po ostatniej wizycie w bibliotece wyszłam z jakąś współczesną literaturą, aczkolwiek traktującą wydarzenia z wieku XV i XVIII, ale to jednak nie klasyka! obiecuję, że nadrobię „Mistrza i Małgorzatę” i od razu dam Ci znać 🙂

    Super blog i super posty! będę czytała częściej 😀

  • Aż wstyd przyznać, że tyle się nasłuchałam o tej powieści, a nadal jej nie przeczytałam. Chyba nadszedł czas to zmienić. 😉

  • Polecam również spektakl 🙂 Byłam niedawno we Wrocławskim Capitolu – byłam zachwycona!

    • Do Wrocławia mam daleko, ale jak będzie okazja, to na pewno chętnie się wybiorę, tym bardziej że kocham teatr 🙂

  • Nigdy nie czytałam „Mistrza i Małgorzaty”, choć wiem, że powinnam sięgnąć po tę książkę już dawno. Jeżeli chodzi o klasykę, to powoli nadrabiam czytelnicze zaległości. Pewnie niedługo będę czytać Mistrza i Małgorzatę 🙂

    • Ja też jestem w trakcie wielkiego nadrabiania, ale akurat „Mistrza i Małgorzatę” czytałam już wielokrotnie 🙂

  • Fajna seria o klasyce, dla mnie szczególnie ta filmowa. A artykuł bardzo interesujący, szczególnie ciekawostki.

  • wstyd. nigdy jej nie przeczytałam. Na pewno muszę siegnąć po nią w tym roku….

  • Czytałam jakiś czas temu i przyznam, że bardzo opornie mi szło, była ciężka do przejścia. Jednak po przeczytaniu byłam pod wielkim wrażeniem fantazji autora, licznych metafor.

  • Katarzyna Wójcik- Respendowicz

    To najważniejsza książka w moim życiu, bardzo polecam.

  • Czytałem pierwszy raz w życiu kilka tygodni temu, na zajęcia z literatury powszechnej. Żałuję, że dopiero teraz miałem z tą książką styczność po raz pierwszy, bo po pierwszym przeczytaniu stwierdzam, że jest fascynująca. Nie potrafię jednak w stu procentach określić mojego stosunku co do „Mistrza i Małgorzaty”, bo mam świadomość, że to nie jest książka, którą wystarczy przeczytać raz. Mój wykładowca, jeszcze przed „przerabianiem” tej pozycji powiedział, że gdzieś tak po czterdziestym przeczytaniu przestał liczyć kolejne (a jest stosunkowo młodym człowiekiem), a czytał ją między innymi po rosyjsku. Jak troszkę zmaleje moja lista książek „w kolejce” to wezmę się za „Mistrza i Małgorzatę” raz jeszcze.

    • Oj, wierzę, że „Mistrza i Małgorzatę” można czytać kilkadziesiąt razy i odkrywać kolejne warstwy 🙂

  • Kocham Mistrza i Małgorzatę, czytałam po raz pierwszy jako lekturę w liceum, ale potem wracałam kilkukrotnie do niej…

  • Pingback: 8 dróg do spełnienia marzeń, czyli jak wydać książkę - Skrytka na kulturę()

  • Aleksandra Bernatek

    Jeśli ktoś pyta mnie o ulubioną książkę, to zawsze przychodzi mi na myśl „Mistrz i Małgorzata”. Zakochałam się jako smarkula, po każdym kolejnym przeczytaniu zakochuję się na nowo. I nawet to, że posiadam (NIESTETY!) wydanie z najpaskudniejszą okładką w historii mi nie przeszkadza. Ta książka to przykład Literatury przez duże L 🙂

    • Dokładnie 🙂 Najgorsze jest to, że teraz, po tym jak ją kolejny raz pochłonęłam, każda książka wydaje mi się słaba… Ja też za swoim wydaniem szczególnie nie przepadam. Z drugiej strony – bardzo się z nim zżyłam przez te wszystkie lata 🙂

      • Aleksandra Bernatek

        Bo nie ocenia się książki po okładce 🙂 to jest jedna z niewielu pozycji, do której zawsze będę wracać i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego.

  • Pingback: Kalejdoskop czerwcowy, czyli kulturalne podsumowanie miesiąca - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: