„Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja

Czasem tak po prostu trzeba – zaserwować sobie porządną dawkę bezpretensjonalnej rozrywki, odpocząć, odprężyć się i pośmiać. A gdy zbliżają się wakacje, to książek, które mi to wszystko zapewniają, szukam jeszcze bardziej intensywnie. Dlatego wiedziałam już od dawna, że muszę sięgnąć po najnowszą powieść Katarzyny Berenik Miszczuk Szeptucha. Zarówno tematyka, jak i ładna okładka oraz przyjemne wspomnienia z lektury cyklu o diablicy Wiktorii, wołały do mnie: przeczytaj! No to przeczytałam 😀

Co by było gdyby…

Cały koncept Szeptuchy opiera się na stworzeniu fikcji historycznej i pobawieniu się przez autorkę w zabawę co by było, gdyby. Bo oto okazuje się, że w 966 roku Mieszko I wcale nie przyjął chrztu, w Polsce nadal wyznawana jest religia pogańska, z całym panteonem bezwzględnych bogów, armią istot nadprzyrodzonych, żercami (czyli kapłanami), a także z szeptuchami, które stanowią jednostkę podstawowej opieki zdrowotnej. W takim świecie przyszło żyć Gosławie Brzósce, hipochondrycznej absolwentce medycyny, która w momencie rozpoczęcia akcji, wybiera się (niezbyt chętnie) na roczny staż u szeptuchy. Oczywiście szybko okaże się, że nasza bohaterka ma przed sobą ważną misję, a na horyzoncie pojawia się super przystojniak i trochę istot nadprzyrodzonych.

Nie muszę Wam chyba tłumaczyć, że stworzony przez autorkę scenariusz pt co by było gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, jest bez sensu. Gdyby słynny książę Polan nie hajtnął się z Dobrawą i nie podjął decyzji o zmianie wyznania, to – parafrazując klasyka – nie byłoby niczego 😀 W rzeczywistości przyjęcie chrztu było jedyną słuszną polityczną decyzją, jaką w X wieku rozsądny władca silnego plemienia mógł podjąć. Gdyby tego nie zrobił, coż…  Raczej na pewno nie byłoby silnego państwa Polskiego. Prawdopodobnie bylibyśmy częścią Niemiec i mieli dziś super szybkie autostrady bez ograniczeń prędkości, umiłowanie do kiełbasy, porządku i topornego futbolu.

szeptucha_1

Szeptucha i jej wartości poznawcze

Pomijając jednak oczywistą bzdurność scenariusza opisanego w powieści, to sam pomysł jest naprawdę świetny. Bo to tak naprawdę pretekst do opisania wierzeń naszych przodków, do przybliżenia (w sposób lekki i niezobowiązujący, ale jednak) mitologii Słowian. Jest to o tyle ciekawe, że w szkole wałkują wierzenia starożytnych Greków, a zupełnie pominięta jest nasza rodzima działka. I dlatego, choć ciężko się doszukiwać u Miszczuk jakiś wielkich aspektów edukacyjnych, to jednak Szeptucha może stanowić piękny impuls i początek przygody z religią i kulturą Słowian. Za to należy się autorce ogromny plus. Dzięki temu zwykła, lekka powieść dla młodych czytelniczek zyskuje na wartości i staje się czymś więcej.

Szeptucha i jej wartości rozrywkowe

Jednak przede wszystkim Szeptucha to książka, która poprawia humor, wywołuje uśmiech i odrywa od rzeczywistości. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że ta powieść niczego nie udaje. Jest lekką, przyjemną i niewymagającą rozrywką i nikt nie próbuje nam na siłę wmówić, że jest inaczej. Zamiast bezsensownego wciskania na siłę bogatych portretów psychologicznych bohaterów, tła obyczajowego czy choćby logicznego rozwinięcia wątku co by było gdyby, przeżywamy naprawdę emocjonującą przygodę z Gosią i jej towarzyszami. Sporo jest tu akcji, sporo romansu, trochę magii, która przecież jest nieodłączną częścią mitologii Słowian, ale przede wszystkim bardzo dużo humoru. Może nie jest aż tak zabawnie, jak w trylogii o diablicy Wiktorii, którą to serię do dziś wspominam z rozrzewnieniem (była tak głupia i śmieszna, że aż fajna!), ale nadal można się uśmiechnąć.

Dla mnie dodatkowym atutem jest postać głównej bohaterki, która – choć obiektywnie rzecz biorąc niedoskonała – dla mnie była idealna. Bo oto Gosława ma hipochondrię i obsesję na punkcie bakterii. Nie wiem na kim Miszczuk się wzorowała pisząc swoją książkę, ale my z Gosławą mogłybyśmy sobie przybić piątkę, a potem godzinami udoskonalać strój ochronny na kleszcze. Wszystkim bakteriom świata (i boreliozie!) mówimy nie! 😀

Szeptucha_1

Oraz kilka wad…

No co tu dużo pisać… Historia i jej fabuła są do bólu przewidywalne, właściwie nic w historii Gosławy Brzóski mnie nie zaskoczyło, a zabrakło mi takich momentów o rany! Jak to możliwe! Przecież nie tak miało być!, za jakie tak bardzo lubię choćby Remigiusza Mroza. Cała akcja toczy się w sposób oczywisty i mam nadzieję, że na tym polu autorka w kolejnych tomach się poprawi! No i dla wrażliwców – humor jest raczej toporny i oparty na najprostszych rozwiązaniach. Sama Gosia zaś, jest bohaterką, która może  kogoś zirytować, bo a) nie jest postacią szczególnie oryginalną, b) rzuca sucharami na prawo i lewo, c) naprawdę jest wkurzająca w swoich zachowaniach.


Jednak wiecie co? Mimo tych kilku wad, do których niewątpliwie można, a wręcz trzeba się przyczepić, Szeptucha to świetna powieść. Lekka, wciągająca, odprężająca, z jajem, z humorem. Idealna jeśli chcemy zapomnieć o problemach i wpaść w nowy świat jak śliwka w kompot. Najlepszym dowodem na to co piszę jest to, że po skończeniu książki nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić, bo było mi zwyczajnie przykro, że to już 😉 Dlatego polecam wszystkim, którzy chcą po prostu wypocząć, uśmiechnąć się i dobrze bawić 🙂

Moja ocena: 7,5/10

  • To coś dla mnie (: Przez szum wokół tej książki i przez to, że widzę ją teraz dosłownie WSZĘDZIE, pewnie wstrzymam się z rzucaniem na nią (i tak mam teraz na warsztacie kilka tomów „Wiedźmy”), ale na wakacje będzie jak znalazł!

  • Ciekawy pomysł na powieść.

  • Wow! Słyszałam tytuł, ale nie wiedziałam, że fabuła jest taka fajna. Muszę przeczytać. P.S. Tokarczuk też się bawi z mitologią Słowian.

    • Gdzie, gdzie? Twórczości Tokarczuk właściwie nie znam, czytałam tylko „Księgi Jakubowe” i od tego czasu mam ochotę na więcej 🙂

      • A! Przepraszam! To jednak była Dorota Terakowska z „Samotnością Bogów”. Obie autorki czytałam dość dawno temu i wszystko mi się pomyliło 😉

  • No ja cały czas się waham – czytać czy nie czytać… 😉 Nie do końca przekonuje mnie fabuła, a jak jeszcze jest przewidywalna. Szkoda, że może też nie odrobinę subtelniejszego humoru, ale to ostatecznie jest kwestia gustu. Może kiedyś, gdy skończy się stos książek do czytania 🙂

  • Po poerwsze podoba mi się tytuł:) po 2 po Twojej opini czuję ze tematyka mogłaby mnie wciągnąć, także jak będę miala okazję to po nią sięgnę. Dzieki:)

  • Już kilka razy czytałam recenzję i tak się przymierzam, przymierzam do tej książki 😉

  • Aleksandra Bernatek

    Idealna na wakacje! Bardzo lubię taki trochę bzdurne i toporne poczucie humoru 🙂

%d bloggers like this: