Czerwcowy TBR i inne plany kulturalno-życiowe

Czyli co będę czytać, oglądać i robić w czerwcu!

Do czytania

Majowy TBR (klik) okazał się zdecydowanie większym sukcesem, niż kwietniowy 😀 Z 5 zaplanowanych książek udało mi się przeczytać, aż cztery (to znaczy na razie 3, ale Północ i południe na pewno skończę jeszcze w tym miesiącu)! Okazuje się, że zmodyfikowana formuła, zakładająca sięganie po książki z różnych gatunków, sprawdza się świetnie! A oto moje planowane, czerwcowe lektury!

Szeptucha Katarzyna Berenika Miszczuk – czyli literatura rozrywkowa. Autorkę kojarzę z przezabawnej trylogii Ja, anielica, która swego czasu skutecznie umiliła mi chorowanie. Mam cichą nadzieję, że Szeptucha będzie równie dobra.

Sława i chwała Jarosław Iwaszkiewicz – czyli klasyka literatury. Iwaszkiewicza znam głównie z opowiadań, które były dla mnie wręcz objawieniem. Dlatego muszę przeczytać tę powieść, zwłaszcza, że bardzo mi ją poleca moja mama 🙂

Zabijemy albo pokochamy Anna Wojtacha – czyli reportaż/non-fiction. Co tu dużo pisać: współczesna Rosja i sprawdzona autorka powinny dać dobry efekt 🙂

Ptaki ciernistych krzewów Colleen McCullough – czyli zakurzona książka, a więc taka, która nie panoszy się po wszystkich blogach i portalach, wydaje się być już trochę zapomniana, a zupełnie niesłusznie!

Ósme życie (dla Brilki) Nino Haratischwili – czyli współczesna proza. Popularna, modna, ale trzymająca (mam nadzieję!) poziom.

A dodatkowo w planach mam kolejną (chyba piątą albo szóstą!) lekturę Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa, czyli mojej ukochanej powieści z okresu późne liceum – wczesne studia. Bardzo jestem ciekawa, jakie wrażenie zrobi na mnie dziś! Oraz biorę się za książki nominowane do Nike, a zaczynam od Żanny Słoniowskiej i jej Domu z witrażem.

Do oglądania

635028_1.1

Tu nie ma rewolucji, a więc odhaczam kolejne punkty na mojej liście 20 filmów na wiosnę (klik). Poza tym dalej ciśniemy Grę o tron. Do kina zaś chciałabym bardzo wybrać się na Alicję po drugiej stronie lustra. Ale nie wiem czy dam radę się wyrobić 🙂

Do robienia

Czerwiec zapowiada się intensywnie! Znowu! Może nie tak bardzo, jak maj, ale jednak będzie się działo.

Jeśli chodzi o bloga, to wielkich planów raczej nie mam. W zeszłym miesiącu przyswoiłam sobie podstawy SEO (wreszcie!) i w tym będę poprawiać stare wpisy pod tym kątem. Możecie się z tej okazji spodziewać małego recyklingu treści – innymi słowy będę Wam co jakiś czas przypominała poprzednie wpisy – szkoda żeby utonęły, bo niektóre są naprawdę fajne. Będę dalej rozwijać Instagram (w maju przybyło tam Was około 150 osób!). Poza tym rozważam założenie konta na Twitterze i mam na nie pewien pomysł, więc może warto 😉

Poza tym, no cóż… Zaczynają się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, więc już wiem co będziemy robili wieczorami 😉 Na szczęście piłkę nożną w tym największym, światowym wydaniu bardzo lubię i chętnie oglądam. Od zawsze kibicuję Hiszpanii, a Paweł Holandii, więc teraz pewnie będziemy starali się przeciągnąć Syna Ssaka Gryzka na swoją stronę 😉

Nie obędzie się bez wycieczki do Ustki, do gryzakowych dziadków nr 2 🙂 Pierwsza kąpiel w morzu, plażowanie, może gofry?

W planach mamy też ślub i wesele w Iławie, a tym samym czeka nas najdłuższa (2 dniowa!) rozłąka z Gryzakiem w życiu. Trochę mnie to przeraża, bo na Warszawskich Targach Książki z tęsknoty prawie ukradłam obce dziecko z wózka (a nawet nie było ładne!).

Poza tym na początku miesiąca czeka nas Ssaczy Gryzaczy roczek i chociaż nie planujemy imprezy na 100 osób, to ja i tak, na swój zdystansowany sposób, dość mocno to przeżywam. Mój Syn ma rok! Rok! I mówi całe 5 słów! Gdzie moja dzidzia?!


A Wy? Jakie macie plany czytelnicze, filmowe i życiowe na maj?

  • Piękne książkowe plany na czerwiec. Podziwiam, bo u mnie to zazwyczaj wychodzi jedna książka w miesiącu… no i mnóstwo mang, ale nie wiem czy powinnam je liczyć 🙂 „Mistrza i Małgorzatę” uwielbiam. Zauroczyła mnie w liceum, a „Szeptucha” chyba poleci do mojej listy do przeczytania 🙂

  • Agata

    Ambitne plany masz 🙂 „Mistrza i Małgorzatę” czytałam dawno temu, w liceum, ale jest to moja ulubiona lektura i co roku obiecuję sobie, że do niej wrócę (może Ty mnie w końcu zmobilizujesz). Ja za tydzień wyjeżdżam na wakacje, więc już zastanawiam się co zabiorę do walizki. Poza tym oczywiście Mistrzostwa Europy, w kinie „Zanim się pojawiłeś” i „Dzień Niepodległości”.

    • „Dzień Niepodległości”! To też jest mój obowiązkowy film! Jako dziecko kochałam ten film, miałam na video i oglądałam chyba tysiąc razy 🙂 Udanych wakacji 🙂

  • „Szaptucha” fascynuje już samym tytułem. U mnie na tapecie „Ukryte terapie”, sadzenie kwiatów na balkonie i (uwaga!) obrona tytułu (już ostrzę noże:P). Wytrwałości w założonych celach i udanej imprezy roczkowej <3

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Ja jestem w trakcie czytania (po raz drugi) znakomitej książki „Jednoroczna wdowa” Johna Irvinga. Polecam.

  • Ja czytam „Getting things done…”, ale nie jest to lektura dla przyjemności i relaksu. Z takich to czytam aktualnie tylko gazety i to po jednym artykule na raz – tyle się dzieje, że czasu nie starcza na taką spokojną dłuższą lekturę!

    Ale mam nadzieję się przeorganizować dzięki GTD i to jest jedno z moich zadań na najbliższe dni (: A gdy się z tym uporam, na Kindlu czeka już zbiór felietonów Pratchetta i seria o Wiedźmie Olgi Gromyko.

    Bardzo chciałabym też iść na „Alicję…”. Poza tym gramy z moim mężczyzną w Overwatch – premiera była kilka dni temu, a my wciąż i wciąż rozgrywamy kolejne mecze tej strzelanki ^^

    • Ta książka GTD to chyba coś dla mnie 😉 Serii o Wiedźmie Gromyko w ogóle nie kojarzę, Pratchett jest zawsze dobry, a gry komputerowe, to jedna z tych rzeczy, które bardzo bym chciała robić, ale zupełnie mi się nie mieszczą w dobie 🙁 Nawet kiedyś kupiliśmy PlayStation – teraz służy nam za odtwarzacz Blu-ray 😉

      • GTD to sucha lektura – jest przygotowana pod pracowników firm i choć autor podkreśla, że jego system sprawdzi się równie dobrze u managera, artysty i pani domu, to nie zmienia faktu, że samej książki nie czyta się lekko i przyjemnie. Za to metoda wygląda na bardzo skuteczną. Wczoraj wyrzuciłam z głowy wszystkie pomysły, jakie miałam na wszystko i uporządkowałam je w zorganizowanych listach projektów – już czuję się dużo spokojniej! 🙂

        • Taka książka powinna przede wszystkim przekazywać treść. Nie lubię takich rozwleczonych poradników, gdzie autorzy piszą pięknym językiem ciągle o tym samym, byleby się miło czytało 🙂 Powodzeniu w realizacji metody i daj znać czy się sprawdza w praktyce 🙂

          • W tym przypadku mam wrażenie, że autor pisze ciągle o tym samym, żeby książka była dłuższa… Albo żeby do najbardziej zatwardziałych tłuków dotarło 😀

  • Zawsze podoba mi się, gdy blogerzy czytają i promują czytanie klasyki i zapomnianych książek. 🙂 To czyni blogi wyjątkowymi miejscami, bo błyszczące nowością powieści i tak widać wszędzie. 🙂 Mistrza i Małgorzaty osobiście baardzo nie lubię, ale ostatnio przeczytałam 2 świetne książki zaliczane do klasyki – „Martwą naturę z wędzidłem” Herberta i „Dolinę Issy” Miłosza. Warto! 🙂

    • Jesteś jedną z niewielu osób, które nie lubią „Mistrza i Małgorzaty”, tym bardziej ciekawa jestem dlaczego? „Dolinę Issy” znam i bardzo lubię, ale „Martwej natury…” nie czytałam. Poezję Herberta bardzo cenię, więc pewnie powinnam i zajrzeć do jego prozy 🙂 Co do promowania klasyki – uwielbiam ją czytać, więc pojawia się też na blogu 🙂

      • Zupełnie mi nie podeszła. Nużyła mnie, wydawała się zupełnie bezcelowa. Ale znam kilka innych osób, które również mówią, że nie widzą w niej nic zachwycającego. 😀 Ucieszyłam się, bo, podobnie jak Ty, spotykałam się raczej z bardzo pozytywnym odbiorem tej książki.

        • Rozumiem 🙂 Na tym między innymi polega piękno literatury: to co jednych zachwyca, innych odrzuca 🙂

          • To prawda. 🙂 A co Ciebie ujęło w tej książce?

          • Po pierwsze od zawsze uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w ZSRR w latach 20 i 30 XX wieku. Uwielbiam ten klimat, fascynuje mnie totalitarne społeczeństwo i mechanizmy tej władzy. A przecież w dużej mierze o tym jest „Mistrz i Małgorzata”. Po drugie zachwycał mnie sam sposób pisania Bułhakowa, język, klimat. No i książka jest pełna tego co kocham, czyli pomieszania realizmu z szaleństwem i czarami. To tak na szybko 🙂 Dlatego ciekawa jestem bardzo, jak odbiorę tę powieść po kilku latach, sięgając po nią jako dorosły i ukształtowany czytelnik 🙂

          • Planuję zrobić drugie podejście i chociaż ją przejrzeć, bo mój recenzent tylko z tą powieścią kojarzy postać, o której napisałam licencjat (Abaddon). 🙂 Postaram się dostrzec urok w tych elementach, o których napisałaś. 🙂

          • Jaki cudowny temat pracy <3 Co studiujesz?

          • Filologię polską. 🙂

  • Jedyne co ostatnio czytam w wolnej chwili to przewodniki 😉 Podróże kształcą jak i książki – pozdrawiam 🙂

  • „Dom z witrażem” sama chętnie bym przeczytała, generalnie książki nominowane do tegorocznej Nike chciałabym poznać, zobaczymy co z tego wyjdzie. Do „Mistrza i Małgorzaty” chciałabym wrócić kiedyś, również jestem ciekawa jak teraz odebrałabym tę powieść.

    • Ja też! W zeszłym roku przeczytałam prawie wszystkie i byłam bardzo zadowolona z tej decyzji 🙂 Można sporo mówić o tej nagrodzie, ale raczej złej literatury nie nominują 🙂

  • Na maj już w zasadzie nie mam planów, zostały już tylko trzy książki do przeczytania, ale czerwiec szykuje się mocno czytelniczy. Uwielbiam, kiedy dzieje się tak dużo. 🙂

    • 3 książki jeszcze w maju! Masz naprawdę niesamowite tempo czytania 🙂 Ja sobie spokojnie kończę „Północ i południe” 🙂

  • Chciałabym przeczytać Ptaki ciernistych krzewów, to ostatnio bardzo popularna książka. 🙂

    • No zobacz, a mi się właśnie wydawało, że trochę już zapomniana 🙂 Nie widuję jej na blogach, listach TBR (chyba że moich) i Instagramie 🙂 Widać coś mi umknęło 🙂

  • Aleksandra Bernatek

    Sama niedawno „odświeżałam” sobie „Mistrza i Małgorzatę i przyznaję, że za każdym razem budzi we mnie trochę inne odczucia, poza nieprzemijającym zachwytem oczywiście 🙂 a co do „Domu z witrażem” to gorąco polecam. Książka jest napisana pięknym językiem (i pięknie wydana!) i sprawiła, że zapragnęłam odwiedzić i poznać Lwów 🙂

  • Roczek? Już? Gdzieś mi ten czas uciekł! „Szeptucha” jest na mojej liście, chętnie przeczytam Twoje wrażenia:)

    • Mi też uciekł ten czas, nie wiadomo jak i gdzie! 🙂 A „Szeptucha” na razie daje radę – śmieszna, lekka i zwariowana lektura 😀

  • Pingback: Lipcowy TBR i inne plany kulturalno-życiowe - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: