„Zabić drozda” Harper Lee – recenzja

Znacie takie książki, które ciągną się za Wami jak cień? Książki, które powinniście byli przeczytać już lata temu, ale z nieznanych przyczyn tego nie zrobiliście? Dla mnie jednym z takich literackich wyrzutów sumienia było Zabić drozda Harper Lee. Klasyk literatury amerykańskiej, piękna historia, którą zna każdy. Tylko nie ja! Bo jakoś nigdy nie było okazji, żeby przeczytać. Jakoś zawsze w kolejkę wpychały się bardziej pilne lektury. Jednak kiedy o Zabić drozda zrobiło się ponownie głośno – najpierw ze względu na niespodziewane wydanie kontynuacji Idź, postaw wartownika, a potem na śmierć Harper Lee, wiedziałam, że już nie mogę dłużej czekać i muszę zmierzyć się z tą legendą 🙂 Czy to było udane spotkanie? Czy faktycznie warto było tyle czekać? Jak myślicie? 😉

Zabić drozda to przede wszystkim piękna historia

Amerykańskie południe, lata trzydzieste, niewielkie, prowincjonalne miasteczko Maycomb. Poznajemy małą i przedsiębiorczą Skaut, jej brata Jema i ojca Atticusa Fincha. Codzienny spokój dzieciństwa przerywa kontrowersyjny proces sądowy. Bo oto ojciec Skaut i Jema będzie bronił Afroamerykanina oskarżonego o gwałt na białej kobiecie i, co najgorsze dla części mieszkańców Maycomb, jest gotów zrobić to rzetelnie i uczciwie.

To opowieść o tolerancji, równości, walce o prawa mniejszości, ale przede wszystkim o człowieczeństwie oraz o zachowywaniu zdrowego rozsądku i trzeźwego oglądu w świecie, który te cechy zatracił. W świecie w którym zbrodnie Hitlera wywołują oburzenie i przerażenie, a codzienna, zwykła nietolerancja wydaje się być czymś normalnym i co gorsza właściwym. To historia o przyjaźni, o dokonywaniu właściwych wyborów i o tym, że istnieje jednak dobro. Historia trudna i bolesna, ale jednak idealnie nadająca się ku pokrzepieniu serc.

Język i perspektywa dziecka

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Zabić drozda jest narracja prowadzona przez dziecko. Mała Skaut obserwuje wydarzenia z boku, w większości z nich nie uczestniczy bezpośrednio, a czytelnik musi się zmierzyć z perspektywą osoby niedojrzałej, naiwnej. Harper Lee zdecydowała się na ten zabieg nie bez powodu. Narracja prowadzona przez Skaut, małą, nie w pełni świadomą mechanizmów rządzących naszym brutalnym światem dziewczynkę, sprawia, że ludzkie okrucieństwo, głupota i brutalność są uwypuklone, jeszcze bardziej widoczne. Niedopowiedzenia, które przecież muszą występować – dorośli nie dzielą się ze Skaut wszystkim, wielu rzeczy musi się domyślać sama, o innych nie ma pojęcia – powodują swoistą grę z czytelnikiem. My wiemy o co chodzi, wiemy co się stało i wiemy dlaczego. Skaut nie, choć też się powoli domyśla, bo to przecież inteligentna mała dziewczynka. Bardzo mi się ten lekko zawoalowany, subtelny sposób prowadzenia akcji spodobał.

Zabić drozda nie miałoby tej siły, nie uderzałoby w czytelnika tak mocno, gdyby narracja prowadzona była trzecioosobowo lub przez osobę dorosłą. Tym bardziej więc jestem ciekawa Idź, postaw wartownika, w którym (zgodnie z opisem) Skaut jest już dorosła, a my poznajemy perspektywę pozostałych bohaterów. Czy te wydarzenia nadal będą miały taką siłę rażenia? Jestem bardzo ciekawa!

Harper_Lee_2.1

Bogactwo fascynujących postaci

Harper Lee stowrzyła bohaterów, których nie zapomnę. Nie będę tu oryginalna, ale muszę się pozachwycać Atticusem Finchem, tak mądrym, dobrym, dzielnymi honorowym człowiekiem. Tak rozsądnym, tak miłym, a zarazem tak twardym i walecznym. A może jednak to postać zbyt kryształowa? Może jest zbyt doskonały? A może przeciwnie,  powinien skupić się na dzieciach i poświęcać im więcej czasu, zamiast iść za głosem sumienia i swoich wyborów moralnych? Może dla Skaut i Jema byłoby lepiej, gdyby ich dzieciństwo nie było naznaczone tak trudnymi i dramatycznymi wydarzeniami? Jak myślicie?

Pokochałam też małą, dzielną Skaut, jej brata Jema i przyjaciela Dilla. Z radością weszłam w ich dziecięcy, naiwny świat rozbuchanej wyobraźni. Uwielbiam też postacie drugoplanowe, które, choć przemykają przez karty książki bokiem, trochę przy okazji, to przecież mówią bardzo wiele i bez nich ta historia nie byłaby tak dobra, tak mądra i tak głęboka.


Zabić drozda Harper Lee to opowieść, która zostanie we mnie na całe życie. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie i będę ją polecać każdemu. To piękna, emocjonująca i mądra książka, która nie bez powodu zyskała tak ogromną popularność – nie da się przejść koło niej obojętnie. Naprawdę, jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać nadróbcie braki, bo to doskonała literatura, która jest jednocześnie mądra, a niosąc ważny, mocny przekaz pozostaje przystępna dla czytelnika. Warto spędzić czas z Harper Lee. A ja już niedługo zabieram się za kontynuację: Idź, postaw wartownika. Już nie mogę się doczekać poznania dalszych losów bohaterów i innego spojrzenia na opisane w Zabić drozda wydarzenia.

A tak przy okazji, jakie są Wasze książki-wyrzuty sumienia? Czego nie przeczytaliście, a bardzo byście chcieli, czujecie, że powinniście? Jestem bardzo ciekawa!

Moja ocena: 8/10

  • Ja mam jeden taki wyrzut sumienia, nie jest to konkretna książka ale bardziej to, że ciężko mi znaleźć czas na czytanie, bo ciągle jest coś do roboty a ja jestem bardzo niezorganizowana ;/

    • To trzymam kciuki, żeby Ci się udało wygospodarować choćby 15 minut dziennie przed snem na czytanie 🙂 Naprawdę warto 🙂

  • Książek, których nie udało mi się jeszcze przeczytać, jest tak dużo, tak bardzo dużo… trochę jestem zła, iż doba taka krótka. 😉 Jednak ile już wspaniałych czytelniczych przygód za mną. 🙂

  • Uwielbiam książkę, uwielbiam film. To jedna z książek, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i zapadła w mej pamięci na długo.

  • Słyszałam dużo dobrego o tej książce, ale muszę się najpierw odkopać ze swojego stosiku lektur 🙂

  • Aleksandra Kasprzyk

    Poruszająca historia, ciekawy pomysł na narrację. Trudna lektura, ale mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć.

  • No dobra, jeszcze bardziej mnie zachęciłaś. Też tego nie czytałam i to też moja książka wyrzut sumienia 🙂 z resztą moja lista też dłuższa 😉 Bo jeszcze nie dotarłam do D. Tratt ani do Sagi Millenium – znaczy do tej dotarłam, ale pierwsze 50 stron tak mnie zmęczyło, że odpuściłam. NIgdy nie czytałam też Shmitta, więc wczoraj złapałam OScara i Panią Różę 🙂 Jak i nadrobiłam zaległości z sir A.C. Doyle’m Zawsze marzyłam o Ulissesie, no i chodzi za mną Wielki Gatsby 🙂

    Jak widzisz nie jesteś jedyna. Ja też nie czytałam jeszcze „Zabić drozda”

    A Ty co masz jeszcze na swojej liście wyrzutów sumienia?

    • I to ile 😀 Już nawet nie chce mi się pisać o całych tonach klasyki literatury, której jeszcze nie czytałam (a czuję, że zdecydowanie powinnam). A współczesne rzeczy? Od roku leży na półce pożyczony Jo Nesbo i jakoś nie możemy się spotkać, czeka też na mnie Terry Pratchett, Ursula LeGuin i cała masa fantastyki, którą uwielbiam 🙂 Od dawna planuję też sięgnąć po wychwalaną Sue Monk Kidd, Eleonor Catton, Michaela Crummey’a. To tak na szybko 😀

      • No to masz co czytać 🙂 Kurcze o większości nawet nie słyszałam 🙁 Ale tego teraz jest tyle, że naprawdę nie da się fizycznie wszystkiego przeczytać 🙂

        • No nie da 🙂 Wiesz, ja mocno śledzę blogosferę książkową, nowości na rynku wydawniczym i się po prostu zbiera tego wszystkiego cała masa 🙂

          • No dokładnie – myślę, że nie chodzi tu by czytać na bieżąco nowości, ale sięgać po literaturę, która odpowiada naszym gustom i po perełki, które naprawdę warto przeczytać 🙂 Dziś książki może pisać każdy i w zasadzie każdy je pisze 🙂 Wymuskać z tego gąszczu coś dla siebie, to właśnie jest to 🙂

          • To jest wielka sztuka 🙂 Ja już się wiele razy nacięłam 😉

          • Ja całkiem niedawno. Murakami. Może złą jego książkę dostałam. Wszyscy nad nim pieją, a ja po 60 stronach powiedziałam stanowcze nie. Chyba się nie polubimy 🙁 MOże jestem inna 😛

          • O widzisz – ja Murakamiego lubię bardzo. Aczkolwiek nie wszystkie książki, bo kilka mnie nieźle wymęczyło 🙂 A jaką książkę czytałaś?

          • „na południe od granicy, na zachód od słońca”

          • A to Ci powiem, że moim zdaniem jedna z jego gorszych książek. Wyjątkowo mi nie podeszła, nawet już nie pamiętam o czym była… Przygodę z Murakamim radzę zaczynać od cienkiego i zawierającego w sobie wszystkie zalety jego prozy „Po zmierzchu” albo pięknego i smutnego „Norwegian wood”. Z drugiej strony to specyficzny autor i nie każdemu się podoba, więc nic na siłę 🙂

          • Dzięki Madzia 🙂 Może jeszcze kiedyś się odważę 😛 Chyba źle trafiłam – bardzo źle 😛

      • Aleksandra Bernatek

        Terry Pratchett i Jo Nesbo również przede mną 🙂 a „Zabić drozda” faktycznie robi ogromne wrażenie

  • Mówisz, że warto po nią sięgnąć? 😉 No to chyba ją sobie zamówię. Coś czuję, że to będzie pozycja wielopokoleniowa w rodzinie <3

    • Warto! I to jest zdecydowanie książka, którą trzeba mieć w domu, żeby przekazywać kolejnym pokoleniom 🙂

  • Uwielbiam tę książkę : )

  • Ja wciąż mam tę książkę nieprzeczytaną… Też muszę się zmobilizować i poznać tę historię.
    Pozdrawiam;)

  • Ja też jeszcze jej nie przeczytałam 😉 „Książek-wyrzutów sumienia” mam jeszcze sporo, ale przez ostatnie lata lista bardzo się skróciła. Aż teraz ciężko mi sobie przypomnieć ich tytuły.

    • Ja mam specjalną półkę na Lubimy Czytać, gdzie wrzucam te książki, które chcę przeczytać, głównie klasykę 🙂

      • Też taką mam, ale postanowiłam niczego nie dopisywać, dopóki nie skończę książek z listy i… jestem już blisko celu 😀 Jak ją skończę, zacznę tworzyć następną 🙂

  • bonny dreams

    Własnie ostatnio myślałam o tej książce i –tak jak i Ty – nigdy wcześniej nawet nie słyszałam o tej historii 🙂 Pora nadrobić zaległości 🙂

    http://zarzekazapomnienia.blogspot.com/

  • Pingback: Kalejdoskop majowy, czyli kulturalne podsumowanie miesiąca - Skrytka na kulturę()

  • Pingback: Dziedzictwo Ann Patchett - recenzja - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: