„Królowie przeklęci” Maurice Druon – recenzja

Czyli klątwy, intrygi i bezwzględna walka o władzę! Francja, rok 1314. Rządzi surowy i silny władca Filip IV Piękny. Na stosie płonie wielki mistrz zakonu templariuszy Jakub de Molay. W chwili śmierci rzuca klątwę. Czy ostatnie słowa, wykrzyczane już z płomieniu mają moc? Czy klątwa jest w stanie zmienić bieg historii? Jesteście ciekawi? To nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po trzytomowe wydanie cyklu powieści Maurice’a Druona Królowie przeklęci!

Królowie przeklęci to prawdziwa Gra o tron?

Lecz zanim opowiem Wam o tej książce, pozwolę sobie na małą dygresję. Bo tak sobie myślę, że czasami reklama potrafi zrobić książce krzywdę. Było tak: Królów przeklętych odkrył dla nas Paweł, którego przyciągnęło dość jednoznaczne hasło reklamowe z rekomendacją naszego ukochanego Georga R.R. Martina: to jest prawdziwa gra o tron. Jak wiecie jesteśmy wielkimi fanami Pieśni lodu i ognia, oboje zaczytywaliśmy się w tych cudownych książkach, bardzo lubimy też serial. Dlatego obok tak wyraźnie wyeksponowanego hasła nie mogliśmy przejść obojętnie! Szybko zamówiliśmy pierwszy tom i oczywiście to ja pierwsza położyłam na nim łapki. W swojej nieustającej naiwności spodziewałam się drugiej Gry o tron z jej niepowtarzalnym klimatem, idealnie zarysowanymi postaciami, mistrzowskim suspensem i intrygami tak zawiłymi, że nawet Martin się w nich gubi 😉 Tymczasem… ze strony na stronę rzedła mi mina. Bo choć ładnie napisana i naszpikowana intrygami już od samego początku, książka ta nie miała wiele wspólnego z moją ukochaną powieścią fantasy. I dopiero po jakimś czasie, kiedy już przeszło mi rozczarowanie, zdałam sobie sprawę, jak świetna jest to książka.

Druon pisze zupełnie inaczej niż Martin. Jego proza jest zdecydowanie mniej zawiła, mniej w niej nagłych zwrotów akcji, mniej napięcia. Jest po prostu… inna. Nie znaczy, że gorsza. Owszem, tematyka jest podobna, bo i tu, i tu mamy do czynienia z politycznymi zmaganiami toczonymi wokół korony. Jednak na tym podobieństwa się kończą, bo sposób pisania, sposób podejścia do bohaterów jest zupełnie inny. Dlatego nie spodziewajcie się po Królach powtórki z Martina – jej tu nie ma, a Wy się tylko rozczarujecie. I jeszcze rzucicie tę wspaniałą powieść w kąt! A to byłby błąd niewybaczalny!

Średniowieczne House of cards

Gdybym miała porównywać Królów do czegokolwiek (choć moim zdaniem ta powieść porównań nie potrzebuje), to byłby to przegenialny serial z Kevinem Spacey House of cards. Bo tu wszystko jest polityką. Miłość jest polityką, rodzina jest polityką, życie jest polityką. Wszyscy dążą do władzy, to ona daje największą siłę. I w imię tej władzy gotowi są na wiele poświęceń. Choć na kartach powieści śledzimy dzieje upadku dynastii Kapetyngów, tak naprawdę główni bohaterowie powieści to przebiegły olbrzym Robert d’Artois i jego dość mordercza stryjna hrabina Mahaut d’Artois. To oni swoimi działaniami, knowaniami, a nawet dość poważnymi przestępstwami napędzają akcję. To oni, skupieni na swoich partykularnych interesach i rywalizacji o hrabstwo Artois, w dużej mierze pchają fabułę do przodu. Idealni intryganci, idealni politycy, idealni wrogowie.

Oprócz tej przebiegłej pary możemy podziwiać całą galerię postaci. Papieże, żądni zysku i wytrwali Lombardowie, którzy chętnie zaprzyjaźnią się z każdym, kto zapewni im dochód, młode, piękne i naiwne królowe, starzy, szlachetni rycerze oraz gromada polityków, ciągnących do władzy, jak pszczoły do miodu. Każde z nich, mniej lub bardziej świadomie, bierze udział w wielkiej grze, w wielkiej rywalizacji. Wszystkie środki są dozwolone. Kłamstwa, trucizny, klątwy, czary, morderstwa. Byleby dopiąć celu. Królowie przeklęci to przede wszystkim fascynujące studium władzy, jej natury, a także ludzkiej psychiki uwikłanej w rozgrywki na najwyższym poziomie. Na tym przede wszystkim polega moc tej powieści. Lecz nie tylko.

Historyczna perełka

Królowie przeklęci to także ogrom historycznej wiedzy, podanej w przystępnej i przyjemnej formie. Zdecydowana większość postaci żyła naprawdę, a Druon bardzo mocno trzyma się prawdy historycznej. Dla mnie to była prawdziwa gratka, bo kocham historię, kocham średniowiecze, a akurat opisywany w Królach okres znałam wyjątkowo słabo.

Zaskakujące jest też to, jak niesamowite scenariusze może pisać życie i jak bardzo potrafi być niezwykłe. Naprawdę, niektóre z opisanych w powieści historii są tak dziwne i niesamowite, że aż trudno uwierzyć, że to prawda! Wiadomo, że wiele jest u Druona dopowiedzeń i interpretacji, jednak i tak podstawowe fakty się zgadzają i potrafią zadziwić.

Poza tym Druon pięknie oddaje atmosferę epoki, skupiając się na ubiorach, wnętrzach, posiłkach i stylu życia. Uwielbiam takie detale w książkach, bo dzięki nim naprawdę można wczuć się w dawne czasy, posmakować ich, powąchać i na choć na chwilę się tam przenieść. Już choćby dla tych wszystkich historycznych smaczków warto po Królów przeklętych sięgnąć.

Estetyczna perełka

Nie można też pominąć tego, jak piękne wydanie przygotowało dla nas Wydawnictwo Otwarte. Te książki to prawdziwa ozdoba półki, mają solidne, twarde oprawy. Do tego ładny papier, przyjemna czcionka i nie za duży rozmiar sprawiają, że czyta się je po prostu idealnie. Niby to nic szczególnie ważnego, ale już ostatnio Wam pisałam (klik), że bardzo lubię takie estetyczne perełki <3 Czytanie wtedy zamienia się w taką małą celebrację chwili, a o książkę chce się dbać.


Królów przeklętych polecam Wam bardzo. Myślę, że te powieści spodobają się czytelnikom w każdym wieku, zarówno wielbicielom historii, jak i tym, którzy preferują współczesne opowieści. Ja dałam się porwać całkowicie i wciągnęłam się w świat średniowiecznej Francji totalnie 🙂

Moja ocena całości: 7,5/10

  • Mam 3 pierwsze tomy (takie małe) w starym wydaniu i czytało mi się świetnie. Teraz poluję na wszystkie 3 tomy razem, najlepiej w jakiejś korzystnej cenie, bo chciałabym mieć na półce tak pięknie wydane i świetne książki.

  • Przeczytałam wszystkie części w starym wydaniu. Wciągnęły mnie tak, że pochłonęłam je w troszkę ponad tydzień, ale mam zamiar kupić nowe wydanie, bo również uwielbiam, kiedy książka, oprócz umysłu, cieszy także oko 🙂

  • Dorota Ka

    Po taką dawkę historii z przyjemnością siegne;)

  • Gosia.Sz

    Mam zamiar przeczytać w wakacje;) Moja najukochańsza powieść historyczna to „Medicus” Noaha Gordona i kolejny tom „Szaman” ale do Twojego opisu pasuje też „Torquemada. Wielki inkwizytor” 😉

    • Kocham „Medicusa” i „Szamana”! Kocham! A „Torquemady” nie znam zupełnie, muszę się zainteresować 😀

  • Druona uwielbiam od momentu, gdy jego książeczki były wydawane w pięknych wydaniach kieszonkowych (to było naprawdę coś!).
    To mnie zachęciło do nauki historii 😉

  • Powieść historyczna to nie mój klimat, ale czytałam kiedyś powieść biograficzną Caravaggia, życie artysty przedstawione na baaaaardzo historycznym tle i przyznam, że byłam oczarowana (wciągnęła mnie), myślę, że powinnam temu gatunkowi dać więcej szans 🙂

  • Mimo to polecam spróbować! 😀

  • Anonim

    Mój pierwszy kontakt z Królami przeklętymi to serial telewizyjny. Teraz czekam na kuriera z tomem pierwszym w kiosku ruchu. Przyznam, że po kilku latach, postanowiłem, powrócić do serialu na YouTube. Co prawda, książki z księgarni jeszcze nie mam, ale Tom pierwszy, Króla z żelaza pożyczyłem z Biblioteki Publicznej. Potem kupię pozostałe tomy.

    • Ciekawa jestem bardzo tego serialu 🙂 Pewnie obejrzę go za jakiś czas, bo nie lubię oglądać ekranizacji bezpośrednio po przeczytaniu książki 🙂

  • Serialu nie oglądałam, ale książki chętnie przeczytam, wspaniałe okładki i temat idealny dla mnie 🙂 pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/pan-misio-czy-lisy-snia-o-gadajacych.html

  • Ależ mnie kusi ta trylogia. Gry o tron nie oglądam, ale te książki chętnie bym przeczytała.

  • Magda a ja kocham Twoje pióro i Twój styl 🙂 Każda Twoja recenzja jest po prostu fenomenalna!

    • Dziękuję Kochana <3 Bardzo mi miło czytać takie słowa <3

  • Pingback: Kalejdoskop kwietniowy, czyli kulturalne podsumowanie miesiąca – Skrytka na kulturę()

  • Pingback: "Oblubienice wojny" Helen Bryan - recenzja - Skrytka na kulturę()

  • Pingback: Kulturalne podsumowanie roku 2016 - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: