Klasyczny wtorek #5: „Żegnaj, laleczko” Raymond Chandler

Klasyczny wtorek to cykl wpisów, w których biorę na warsztat klasykę: kina, literatury, serialu. Jest krótko, konkretnie, na temat! I szczerze! Jako klasykę kina traktuję umownie filmy, które zostały stworzone przed 1990 rokiem. Za książkową klasykę, znów roboczo i umownie, uznaję książki, które zostały napisane do lat 60. XX wieku. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kryminale, którego nie da się pomylić z niczym innym. Moi Drodzy! Oto Żegnaj, laleczko Raymonda Chandlera z 1940 roku! Detektyw Philip Marlowe na tropie!

Żegnaj, laleczko Raymond Chandler

O co chodzi: Los Angeles, lata trzydzieste. Prywatny detektyw Philip Marlowe zostaje wciągnięty w ciąg dziwnych, niepokojących zdarzeń. Wszystko zaczyna się od morderstwa w barze, a my razem z Marlowem, słuchając jego wewnętrznego monologu, zaczynamy podróż przez luksusowe rezydencje, podniszczone posterunki policji i speluny Los Angeles.

Skąd się wziął fenomen: Kryminały Raymonda Chandlera z Żegnaj, laleczko na czele uznawane są za klasyczny przykład czarnego kryminału. Jest to gatunek kryminału, który powstał w latach trzydziestych XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Do jego najbardziej charakterystycznych cech należą wierne, naturalistyczne i brutalne ukazywanie rzeczywistości, ironiczne dialogi, pojawienie się głównego bohatera, który jest twardym, bezkompromisowym człowiekiem, nie pozbawionym jednak zasad, a także obowiązkowa obecność femme fatale.

Jednak to nie zaszczytna pozycja w podręcznikach literatury sprawia, że lata mijają, a Chandler nadal jest na topie. Najbardziej kochamy książki Chandlera za postać detektywa Philipa Marlowe’a, który swoim cynicznym, ironicznym sposobem bycia podbija serca kobiet i czytelników oraz za niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju klimat. Brudny, brutalny, niepokojący. Pełen skorumpowanych policjantów, niebezpiecznych gangsterów i twardych, honorowych mężczyzn. Życie toczy się tu w podejrzanych lokalach, eleganckich rezydencjach, a alkohol leje się strumieniami, bez względu na porę dnia czy nocy. Łatwo tutaj dostać pięścią w nos, ale jeszcze prościej dać się uwieść tajemniczej i pięknej kobiecie.

Poza tym proza Chandlera to nie tylko kryminał. Tu tak naprawdę zagadka jest drugorzędna, a na pierwszy plan wysuwają się walory literackie. Skupienie się na bogactwie i różnorodności wielkiej miejskiej aglomeracji, sensualne opisy rzeczywistości i narracja będąca strumieniem świadomości do dziś robią na czytelnikach olbrzymie wrażenie i są chętnie naśladowane.

Robert_mitchum

Ciekawostki: Żegnaj, laleczko to druga powieść w której pojawia się postać prywatnego detektywa Philipa Marlowe’a. Ostatecznie powstało ich aż osiem, a ostatnia nigdy nie została przez autora dokończona. Zrobił to zamiast za niego Robert B. Parker w 1989 roku.

Żegnaj laleczko znajduje się na 7 miejscu na liście 100 najlepszych powieści kryminalnych według Crime Writers’ Association i na 21 na takiej samej liście prowadzonej przez Mystery Writers of America. Tak czy inaczej – jest w czołówce.

Raymond Chandler pisał również scenariusze filmowe, między innymi do filmu Nieznajomi z pociągu, który wyreżyserował Alfred Hitchcock.

A co myślę ja: No cóż… Muszę przyznać, że mam z Żegnaj, laleczko pewien problem. A właściwie dwa problemy. Pierwszym z nich jest tłumaczenie. Mój egzemplarz pochodzi z 1978 roku i pełno tam bezpośrednich kalek z języka angielskiego, które nie pasują do klimatu powieści, a często po prostu nie mają większego sensu. Szkoda, bo takie drobiazgi bardzo psują mi lekturę.

A drugi problem jest taki, że sama zagadka niespecjalnie mnie wciągnęła. Czarno-biała, brutalna i brudna atmosfera Los Angeles, sposób pisania Chandlera (przefiltrowany przez niszczycielską działalność tłumacza), skupienie się na detalach, zapachach, dźwiękach, ironiczne dialogi, w końcu postać detektywa Marlowe’a były wspaniałe. Ale już sama zagadka… Hmm… Fabuła była mocno chaotyczna i stosunkowo mało wciągająca. Na szczęście inne zalety powieści  rekompensowały mi to w dwójnasób!

Jeśli więc macie wątpliwości czy Żegnaj, laleczko to książka dla Was, to ja zdecydowanie radzę Wam spróbować. Może nie spodziewajcie się nie wiadomo jak fascynującej intrygi kryminalnej, ale za to czeka na Was niepowtarzalny klimat i kawał naprawdę dobrej literatury. Mi się podobało bardzo i na pewno sięgnę po następne książki Chandlera (a tych mamy w domu sporo, bo przecież mój Paweł jest wielkim fanem!).

Moja ocena: 7,5/10

  • Dawno nie czytałam kryminałów. Chyba musze troszkę nadrobić 🙂

    • Ja ostatnio czytam ich całkiem sporo, aż się sama dziwię 🙂

  • Akurat szukam jakiejś książki + uwielbiam kryminały. Dzięki 🙂

  • „Laleczka” od lat stoi u mnie na półce i jak dotąd nie miała swoich pięciu minut.

    • Ale może czas do niej w końcu zajrzeć 🙂

    • Miałam podobnie i nie żałuję, że zajrzałam 🙂

  • Rzadko czytam kryminały, no ale przecież to klasyka 🙂

%d bloggers like this: