MP: 7 wiosennych zmian albo „Niedźwiedziu! obudź się ze snu!”

Podobno początek wiosny to najlepszy czas na zmiany i chociaż ja zawsze twierdzę, że takim okresem jest wrzesień, to jednak postanowiłam wziąć się za siebie i moje otoczenie właśnie teraz. Zima dała mi w kość, a siedzenie z Synem Ssakiem w domu dało mi w kość jeszcze bardziej. Mam już dość tego marazmu! Do tego planuję pewien nowy projekt i będę musiała chyba zagiąć czasoprzestrzeń! Podsumowując: jestem teraz trochę jak niedźwiedź, który budzi się ze snu zimowego i opuszcza swoją lekko przykurzoną jaskinię. Wymęczony, wygnieciony, łaknący słońca i zmian miś. Czas pobrykać trochę w trawce i poprawić jakość życia na wiosnę. Standardowo dzielę się moimi planami, bo a nuż ktoś się zainspiruje? 🙂

1. Rewolucja na talerzu, czyli miesiąc bez glutenu

Myślę, że warto na wiosnę przyjrzeć się swojej diecie i wprowadzić zmiany. My zdecydowaliśmy się na miesiąc bez glutenu i zaczynamy od dziś 😉 I nie chodzi o to, że już nigdy nie będziemy jeść pszenicy i innych glutenowych zbóż (niespecjalnie wierzę w ich powszechną szkodliwość), tylko raczej o taki bułowo-pizzowy (zimą zdrowy rozsądek zapadł w głęboki sen) detoks i eksperyment. Przygotowałam dla nas robocze jadłospisy i będziemy działać!

2. Przestawiam budzik i wstaję wcześnie rano

O 5… Spokojnie, spokojnie! Nie codziennie, bo chyba bym umarła 😉 Ale jednak trzy razy w tygodniu zamierzam wstawać tak wcześnie, żeby mieć spokój i czas na pracę, bo robota sama się nie zrobi, prawda? 😉 W dzień zazwyczaj jestem zajęta Ssakiem, domem i blogiem, wieczorami lubię się zrelaksować z książką, filmem albo wyjść na miasto, więc jedyną sensowną porą na pracę jest właśnie poranek. Poza tym bezcenna i niezmiernie energetyczna jest świadomość, że jest 9 rano, a ja zrobiłam już całą masę konstruktywnych rzeczy!

tree-215970

3. Kultura, kultura, kultura, czyli jeszcze więcej czytam i oglądam 

Listy książek (klik) i filmów (klik) nadal aktualne 🙂 W całym tym zarobieniu nie można zapominać o pasji i przyjemnościach! Umarłabym bez książek i nie wyobrażam sobie sytuacji w której miałabym nie czytać (albo czytać mniej). Podobnie jest z filmami. Tym bardziej, że mam tyleeee cudowności na wirtualnej i realnej półce, że nic tylko skitrać się pod drzewkiem i czytać, czytać, czytać, a wieczorami urządzać seanse filmowe <3

4. Łatam mocno podziurawiony domowy budżet

Czy tylko my w połowie miesiąca zaglądamy na nasze konta bankowe, robimy zdziwioną minę i zadajemy TO pytanie? Czyli gdzie się podziały nasze pieniądze?! Następnie po serii wzajemnych oskarżeń i podejrzeń o defraudacje dochodzimy do jedynego słusznego wniosku, że zniknęły one w… Lidlu, Biedronce, sklepie spożywczym i Rossmannie. Tylko że lodówka pusta… Dlatego postanowiliśmy zacząć sprawować prawdziwą kontrolę nad finansami, zrobiliśmy budżet, zapisujemy wydatki, a to wszystko połączymy z tworzeniem jadłospisów i zmianami w diecie 🙂

flower-1814

5. Odkrywam moją zapomnianą kobiecą stronę

W marcu zaczęłam bardziej o siebie dbać. Poszalałam trochę na zakupach (mam w szafie aż cztery nowe sukienki, jedną nową koszulę, jedną spódnicę, buty, t-shirty i skórzaną kurtkę), kupiłam sobie czerwoną szminkę (używam!), a także odwiedziłam fryzjera. To był dobry kierunek, bo pod koniec zimy czułam się jak jakiś zapuszczony zombiak. Siedząc całymi dniami w domu z dzieckiem naprawdę można zapomnieć o istnieniu szpilek 😉 Postanowiłam, że nadal będę pracowała nad sobą i nad tym by czuć się trochę atrakcyjniej 🙂 Ale może spasuję już z zakupami (patrz punkt 4)!

6. Wychodzę do ludzi

I to nie tylko na spacerki wokół parku, które jako matka mam opanowane do perfekcji. Zamierzam częściej widywać się ze znajomymi, częściej wychodzić na miasto. W ogóle myślę sobie, że z chęcią wzięłabym udział w jakimś spotkaniu blogerskim, jeśli takowe będzie w okolicach Trójmiasta. Ktoś, coś? 😀 Wiosną zdecydowanie muszę opuścić swoją niedźwiedzią jaskinię. Potrzebuję większego kontaktu z ludźmi, więcej energii i uśmiechu 🙂

bicycle-788733

7. Liftinguję dom

Balkon konkretnie. Teraz już nie odpuszczę i stworzę wreszcie prawdziwy wypoczynkowy zakątek na naszym balkonie. To idealne miejsce do popijania wina i delektowania się późnymi zachodami słońca, więc jak tylko przyjdzie maj, kończę z wymówkami, kupuję leżaki, stolik, dodatki i tworzę moją małą planetę chilloutu 😀


A Wy? Będziecie wprowadzać jakieś zmiany na wiosnę? A może zainspirowało Was coś z mojej listy? Dzielcie się! 😀

  • U mnie punkt 6 mocno wprowadzony. Jako osoba z depresją daje niesamowite efekty także polecam, polecam i jeszcze raz polecam 🙂 Trzymam kciuki za spełnienie wszystkich punktów 🙂

  • 5 rano?! Wow! Dla mnie to środek nocy:D Ale też pracuję nad wcześniejszym wstawaniem, póki co jestem tak na 7.30 – 8.00 😀 Z budżetem domowym mam dokładnie tak samo;)

    • Dla mnie w sumie też, ale staram się to powoli zmieniać 🙂

  • Fajne postanowienia! 🙂 bardzo podoba mi się punkt 5 i 6! 🙂 Wiele Mam zatraca poczucie kobiecości, a to niedobrze! Przecież bobas to nie koniec bycia kobietą! 🙂 no i to wiąże się z numerem 6, fajna kobieta na mieście ze znajomymi! Czego chcieć więcej! 😀 Poprawa humoru gwarantowana! 🙂 Życzę wytrwania w postanowieniach i wszystkiego dobrego!:)

  • U mnie na blogu na przygotowałam wpis o wiosennych porządkach blogowych, aby była bardziej poczytna i chętniej odwiedzana 🙂

  • Powinna wstawać maksymalnie 15 minut po dzwonieniu budzika, a nie jak dziś 30 minut po dzwonieniu budzika. Muszę nad tym popracować i to poprawić. Pozdrawiam

  • wiosna to idealny czas na zmiany. o wiele lepszy, niż np. nowy rok 😉

    • Też tak myślę 😉 Ale w nowym roku też zawsze staram się coś zmienić 🙂

  • Zmiany na całego, Madziu! 🙂 Ale jestem zachwycona, bo to naprawdę pozytywne zmiany, które i mnie inspirują do pewnych poczynań –
    szczególnie w tej części kulturalnej 🙂

    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia!

    • Cieszę się, że trochę Cię zainspirowałam kulturalnie! Pozdrawiam 🙂

  • Zdecydowanie budzika nie przestawiam 😛

  • Dla mnie takim przełomem była Wielkanoc (wiadomo, jak zwykle tłusto, niezdrowo, eh) i wtedy postanowiłam, że biorę się za siebie. Każdego dnia staram się jeść/pić jak najwięcej zdrowych rzeczy i tym sposobem oczyścić mój organizm. Poza kilkoma wpadkami nie jem też słodyczy. Prawie codziennie funduję sobie zdrową dawkę ruchu. Niesamowite, ale zakochałam się w bieganiu, którego wcześniej niemalże nienawidziłam. Dzięki tym kilku zmianom czuję się coraz lepiej we własnej skórze, a i umysł działa jakby sprawniej:)

%d bloggers like this: