O pięknie, śmierci, zbrodni i innych demonach

Wszyscy wiecie (musicie wiedzieć!), jak ogromne wrażenie zrobił na mnie nagrodzony Pulitzerem Szczygieł (klik). Powieść ta wylądowała w moim osobistym, książkowym panteonie (myślę, że nigdy nie zostanie z niego wypchnięta) i rozbudziła mój wielki apetyt na większą ilość Donny Tartt. Dlatego do Tajemnej historii podchodziłam z ogromną nadzieją, ale też z pewną obawą. Czy mi się spodoba? Czy będzie równie wspaniała? Czy się nie zawiodę? Czy coś jest w stanie przebić mojego przecudownego Szczygła? Albo chociaż utrzymać jego poziom?

Czym jest piękno?

O czym jest Tajemna historia? W atmosferze niesamowitości, snu i tajemnicy przenosimy się do niewielkiego koledżu, ukrytego na północnych rubieżach Stanów Zjednoczonych. Liście spadają z drzew, powietrze przesycone jest niepokojem i trudną do sprecyzowania magią, a my zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń dziwnych, przerażających i niepokojących. Bo wszystko zaczyna się od morderstwa. Młody chłopak spada ze skarpy zepchnięty z niej przez swoich przyjaciół. Co się właściwie stało? Dlaczego Bunny Corcoran musiał umrzeć? Co skłoniło grupę młodych studentów filologii klasycznej skupionych wokół ekscentrycznego profesora Morrowa do tak ostatecznego czynu?

Akcja Tajemnej historii toczy się niespiesznie, wydarzenia są jakby owinięte przez sen, alkohol i pragnienia. Wszystko to jest skąpane w tradycji antycznej, z licznymi nawiązaniami do literatury, sztuki i poezji. Sama akcja ma w tej powieści drugorzędne znaczenie. Tu liczą się bohaterowie (o nich więcej za chwilę), którzy szukają w życiu doskonałości, piękna i mocy, a swoich poszukiwaniach nie cofną się przed najgorszymi czynami. Tu liczą się pytania przez nich stawiane, rozwój ich osobowości oraz konsekwencje – przede wszystkim te psychiczne, jakie niesie ze sobą zbrodnia. Tajemna historia skupia się głównie na wartości życia, poszukiwaniu w nim piękna, doskonałości i tego nieuchwytnego czegoś więcej, które być może ukryte jest w sztuce. A może jeszcze gdzie indziej? A może tak naprawdę nie istnieje?

Tartt_Tajemna_historia

Magia słowa i magia postaci

Jedną z największych zalet prozy Donny Tartt jest piękno jej języka i niezwykle plastyczna umiejętność posługiwania się słowem. Tartt plecie ze słów nić, czaruje nimi i przenosi nas w inne światy. Dosłownie można dotknąć otoczenia, wtopić się w tło i z takiej pozycji obserwować wydarzenia, które wstrząsają nami do cna. Tak było w Szczygle i taki efekt autorka osiągnęła również w Tajemnej historii.

Donna Tartt ma też talent do tworzenia bohaterów, których czytelnicy pamiętają całe życie. Zachwycałam się tym podczas lektury Szczygła i podobne odczucia mam po Tajemnej historii. Tajemniczy, odrealniony i nieco odczłowieczony Henry Winter, eteryczne i nieco nierzeczywiste bliźnięta Charles i Camilla, umiłowany w pięknie i tradycji antycznej profesor Morrow, ale też postacie drugoplanowe, takie jak rodzice Bunny’ego, Judy Poovey czy profesor Roland są bardzo silne, ciekawe, ale przede wszystkim wywołują emocje i uczucia. Tu nie ma obojętnych czy przezroczystych bohaterów, wszyscy są pełnokrwiści, prawdziwi i realni. Co ciekawe (i takie samo wrażenie miałam po przeczytaniu Szczygła) najmniej interesujący wydał mi się narrator powieści, którego dojrzewanie i przemiany przede wszystkim śledzimy. Tak jakby pełnił nieco inną funkcję – opowiadacza, obserwatora, filtra, przez który przechodzą te wszystkie fascynujące osobowości.

To jednak nie Szczygieł

Tajemna historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie, uważam ją za kawał naprawdę dobrej, pełnokrwistej literatury. Jednak nie odczułam już takiego wstrząsu, jak po lekturze przegenialnego Szczygła, który był dla mnie powieścią przełomową i wyjątkową. Wszystko tu jest na swoim miejscu, wszystko przepięknie się razem komponuje, Donna Tartt pisze doskonale, ale… to nie było to. Głównie ze względu na tematykę, bo w kwestiach warsztatowych obie powieści są równie doskonałe. Bardziej też zżyłam się z bohaterami Szczygła, byli mi bliżsi i w jakiś sposób ich pokochałam. Tymczasem czytając Tajemną historię czułam się bardziej jak obserwator, jak – zaangażowany emocjonalnie – ale jednak widz. Nie jest to jednak zarzut. Tak to po prostu jest, że na powieści życia nie trafia się raz na miesiąc 😉


Nie mam wątpliwości co do tego, że Tajemna historia to doskonale napisana, niezwykle wciągająca i poruszająca książka. Nie mam też wątpliwości, że jest to powieść, którą gorąco i z całego serca Wam polecam 🙂 I choć nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia jak Szczygieł – który bez wątpienia jest powieścią mojego życia – to czytałam ją z wypiekami na twarzy i mogę z całą mocą napisać: Donna Tartt wspaniałą pisarką jest i bardzo się cieszę, że wreszcie ją odkryłam. Jedno tylko mnie martwi: został mi do przeczytania Mały przyjaciel i koniec 🙁 Trzeba będzie czekać na jej nową książkę, a kto wie, ile to potrwa.

 Moja ocena: 8,5/10

  • Gosia Sz

    To była moja moja druga po „Szczygle” książka Donny Tartt. Gdybym miała powiedzieć, która z tych trzech książek jest najlepsza naprawdę bym nie umiała. W „Tajemnej historii” genialnie opisane są oblicza lęku. Wszystkie jego symptomy pokazane na przykładzie grupy przyjaciół. Każdy boi się inaczej, każdego ten lęk niszczy inaczej. Zrobiło to na mnie olbrzymie wrażenie. W „Tajemnej historii” jest jednak dla mnie i trochę dłużyzn. Może za mało umiałam wejść w tą książkę, żeby zrozumieć po co są pewne opisy np cały pogrzeb i jego przebieg. Muszę jednak powiedzieć, że po lekturze wszystkich książek Donny Tartt długo byłam poruszona a to dla mnie najlepszy wyznacznik jakości:) Został Ci „Mały przyjaciel” też znakomity:)

    • Masz rację – oblicza lęku są ukazane w książce doskonale 🙂 Mi się jakoś „Tajemna historia” nie dłużyła, ale nie przeczytałam jej „na jednym wdechu” – jak „Szczygła”. A z „Małym przyjacielem” chwilę poczekam – przyjemności trzeba sobie dawkować 😀

  • Doskonale napisana i świetna recenzja. Książka zapewne potrafi poruszyć takiego miłośnika, tego typu lektur, jak ja. Sięgnę po nią z ogromną przyjemnością. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Oooo, zainteresowałaś mnie tą recenzją. Szykuje mi się przerwa w lekturach, więc chyba skuszę się na lekturę „Tajemnej historii” 🙂 Dzięki!

  • Pięknie piszesz o tej pozycji, muszę w końcu sięgnąć po twórczość tej autorki, a zabieram się za to od dłuższego czasu 😉

    • Dziękuję 🙂 Naprawdę warto czytać prozę Donny Tartt, bo jest wyjątkowa 🙂

  • Przeraża mnie ta historia, moja wyobraźnia jest za bardzo plastyczna, ale ciesze się, że czerpiesz radość z takiej literatury i zaciekawiasz swoją recenzją. Jak tylko się przełamię i trafię na którąś z książek autorki, na pewno podzielę się swoim zdaniem 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Nie jest tak strasznie 😉 Najwięcej jest tam emocji, przeżyć psychicznych i trochę niesamowitej atmosfery.

  • Wciąż czekam na majówkę, a później na wakacje, by nadrobić zaległości lekturowe. Dzięki Twojej recenzji „Tajemna historia” znajdzie się na mojej liście;)

  • Już tyle książek na mnie czeka, a tu kolejną muszę dopisać do listy 🙂

  • „Tajemna historia” jakoś mnie nie porwała, ale Pani recenzja sprawiła, że bardzo zainteresował mnie „Szczygieł”, którego dodaję do listy „do przeczytania w najbliższym czasie”

    • Bardzo się cieszę! 🙂 „Szczygieł” to wspaniała pozycja 😀

  • Katarzyna Rudnicka Zd Marczuk

    Tajemna historia podobała mi się, niestety nie tak jak Szczygieł, ale jednak czytałam z przyjemnością, natomiast Mały przyjaciel…cóż, zmęczył i rozczarował. Co nie oznacza, że nie może się podobać.

    • Mam identycznie! „Tajemna historia” to świetna powieść, ale „Szczygieł” to jedna z moich powieści życia, na pewno będę do niej wracać. Natomiast „Mały przyjaciel” był taką porażką, że go nawet nie dokończyłam. Bardzo mnie zawiódł 🙁

%d bloggers like this: