Idealna książka na Wielkanoc

Księdza Jana Kaczkowskiego przedstawiać nie trzeba. To mądry, pozytywy człowiek, który każdym swoim działaniem pokazuje, że warto, że trzeba. Że absolutnie nie wolno się poddawać. Udowadnia, że naszym obowiązkiem jest starać się walczyć o siebie i o innych. Dodatkowo robi doskonały pijar Kościołowi Katolickiemu, bo dzięki swojej szczerości, odwadze i zdroworozsądkowym podejściu pokazuje jego ludzkie, autentyczne oblicze. Mam też wrażenie, że mówi wprost to co myślimy prawie wszyscy, bez lęku, bez strachu. Wali prosto z mostu, ale też nie atakuje i nie neguje. Bardzo go lubię 🙂

Dlatego dziś chciałabym Wam opowiedzieć o jego najnowszej książce, jaką jest zbiór kazań pt. Grunt pod nogami. Myślę, że to doskonała lektura na wielkanocny okres. I to nie tylko dla osób wierzących, bo ci, którym z religią jest nie po drodze znajdą tu po prostu dużo mądrości i ciekawego spojrzenia na życie. W każdym razie, o takich książkach nie mam właściwie wiele do powiedzenia – one mówią same za siebie. Wystarczy im na to pozwolić 🙂

O małżeństwie, miłości i rodzinie

Małżeństwo jest ogromną wartością, przysięga także, ale nie wtedy, kiedy staje się zagrożeniem psychicznym lub fizycznym dla nas lub naszych dzieci.

Ale przecież takie sytuacje doskonale znamy, kiedy jakaś rodzinna trauma przechodzi z babki na matkę, z matki na córkę. Z moich obserwacji wynika, że to występuje najczęściej w kobiecej linii. „Jesteś beznadziejna”, „jesteś gruba”, „do niczego się nie nadajesz”, „jesteś okropna”. Czy przypadkiem czasami w nerwach, w jakimś kompletnym zaślepieniu, nie łamiemy kręgosłupów naszym dzieciom?

Włóżcie mnóstwo wysiłku w to, żeby się kochać, przytulać swoje dzieci, żeby ze sobą rozmawiać.

Musimy też wszystko otulić miłością.

O pieniądzach i uczciwości

Lenistwo, niezaradność, wieczne trwanie w marazmie, wyuczona bezradność trwająca przez pokolenia, to socjalistyczne i komunistyczne czekanie, aż ktoś nam coś da, jest grzechem.

Zarabianie forsy, robienie kariery, ma nam nie przeszkodzić, ale pomóc w osiągnięciu tego najważniejszego celu, jakim jest zbawienie.

Wybierajcie przyzwoitość. Jeżeli będziemy przyzwoici w rozliczeniu jednego franka, to będziemy tacy w wielu innych sprawach.

(…) bogaci wcale nie mają obowiązku się dzielić.

O pracy nad sobą

Bardzo was proszę, byście wymagali od siebie w najmniejszych sprawach, byli trochę więcej niż przeciętni, dawali z siebie coś ponad przyzwoitość.

Warto przegrać na krótką metę, ale wygrać moralnie.

O wierze, religii

Granica między dobrymi i złymi wcale nie musi przebiegać miedzy wierzącymi a niewierzącymi. Raczej pomiędzy wrażliwymi, a niewrażliwymi.

Mistyki należy szukać w prozie dnia codziennego. Pan Bóg jest bardzo delikatny, trzeba go czytać uważnie.

Z Bogiem można, a nawet należy, wchodzić w dialog, w spór.

Zawsze, kiedy religię mylimy z ideologią, to ona przeradza się we własną karykaturę. Wtedy w imię religii dokonuje się zbrodni.

Nie męczmy się skrzywionymi minami, korzystajmy z tego co daje świat. Bierzemy teraz udział w kulcie Bożym, a z tego, co wiem, wieczorem będzie koncert zespołu Kult. Jedno z drugim można idealnie połączyć.

O śmierci

Trzeba nauczyć się przeżyć godnie własną śmierć. I tego nie mówię do was, lecz do siebie. Przeżyć godnie własną śmierć. Jak to zrobić? Mam dwie opcje – albo kurczowo trzymać się życia i tak naprawdę zachowywać się niegodnie, albo żyć aktywnie, nawet za cenę skrócenia życia, ale tak jak chcę i jak należy. Wybieram tę drugą opcję.

Moi chorzy w hospicjum nie żałują tego, że nie byli na ekskluzywnych wczasach w Tajlandii, ale że nie zawalczyli o swoje relacje, o swoje dzieci (…).

Własnej śmierci nie da się schrzanić, że tak powiem. Nie zdarzyło się, by ktoś bezskutecznie umarł. Ale da się, niestety, schrzanić to wszystko co jest wokół śmierci.


A teraz jeszcze ja i małe życzenia 😀 Przede wszystkim życzę Wam wesołych, bardzo rodzinnych Świąt pełnych miłości i refleksji, rozmów, filmów oraz zaczytania! I życzę Wam jeszcze, żebyście myśleli samodzielnie i odważnie, żebyście byli twardzi i miękcy jednocześnie. Żebyście umieli chwytać chwilę i wyciskać ją jak cytrynę. Żebyście się nie bali. I życzę tego Wam (i sobie) nie tylko na Święta, ale na całe życie. Aha! I jeszcze jedno. W najbliższe dni, w miarę możliwości, wylogujcie się. Chwyćcie świat rzeczywisty, zaciągnijcie się nim, niech krąży w Waszych żyłach i daje siły!

  • Dzięki za polecenie tej książki, chętnie po nią sięgnę – zachęciłaś mnie 🙂

  • Nie znam tej książki. Ja na Wielkanoc mam zaplanowaną sagę o Wiedźminie Sapkowskiego.

  • Będę jej szukać, bo widzę, że jest wartościowa.

  • Ta rozmowa w rodzinie jest teraz wyparta przez wszelkie urządzenia. Odpokutujemy w przyszłości albo w końcu nam się to znudzi:)

    • Myślę, że prędzej odpokutujemy, niż nam się znudzi 🙁

  • Wiem, że zmarł… Ale i tak nie przekona mnie żaden ksiądz, że wie, co to jest prawdziwe życie, rodzina, małżeństwo.

    • Ale akurat ks. Kaczkowski nie narzucał się nigdy ze swoimi poglądami na ten temat, a z tym co mówił, nie ciężko mi się nie zgodzić. Aczkolwiek przyznaję rację, że większość księży wypowiadających się (często z pozycji autorytetu) o małżeństwie, to porażka.

  • Właśnie zabrałam się za lekturę, ponieważ czytałam też „Życie na pełnej petardzie”. Wielka strata, że ks. Jan już od nas odszedł, choć ze śmiercią oswajał i siebie, i przy okazji nas.

    • Bardzo, bardzo mi przykro. Czytałam jego wszystkie książki, oglądałam vloga i czytałam z nim sporo wywiadów 🙁 Ale co dobrego zrobił, to już z nami zostanie!

  • Zawsze go traktowałam jako filozofa niż księdza. Fajny człowiek, po prostu…

    • Szkoda, że już go nie ma, to był naprawdę mądry facet 🙁

  • babownia

    Magda, myślę, że w bardzo mądry sposób zebrałaś cytaty, tak żeby pokazać o co tak naprawdę chodzi w książkach księdza Kaczkowskiego. Dla mnie są kwintesencją słowa „prawda” i nie wiem, czy to właśnie świadomość śmierci, czy cierpienie, a może po prostu mądrość pozwoliły mu pisać tak jak to robił. Człowiek, który oceniał bez oceniania i wciąż kształtuje ludzkie sumienia, choć nie będzie już nigdy głosic kazań. Gdyby więcej takich ludzi było dane nam spotykać na naszej drodze… Pozdrawiam Cię bardzo ciepło. Basia

    • „Człowiek, który oceniał bez oceniania” – pięknie napisane <3 Mam nadzieję, że ksiądz Jan będzie miał naśladowców. Pozdrawiam Basiu!

  • Pingback: Przeszczepione życie - David Wagner - recenzja - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: