Kryminalna zima: „Żniwa zła” Robert Galbraith

Żniwa_zła

Do lektury kolejnej powieści o detektywie Cormoranie Strike’u przystąpiłam z umiarkowanym entuzjazmem. Entuzjazmem, bo po pierwsze Robert Galbraith to tak naprawdę moja ukochana J.K. Rowling, po drugie bohaterów tej kryminalnej serii zdążyłam już bardzo polubić, a po trzecie Wołanie kukułki (czyli pierwszy tom) podobał mi się bardzo. Umiarkowanym, bo Jedwabnik (czyli część druga serii) nieco mnie wynudził. Żeby rozwiać moje wątpliwości Żniwa zła szybko kupiłam, przeczytałam, no i… klops 😀 Bo co tu napisać, kiedy ma się tak mieszane uczucia względem książki? I to jeszcze względem książki napisanej przez autorkę do której ma się ogromny sentyment?

Coś chyba nie wyszło

Czytając Żniwa zła miałam cały czas nieodparte wrażenie, że coś nie wyszło. Przecież to powieść pisana pod męskim, twardym pseudonimem, mająca z założenia być ostrzejsza, bardziej mroczna. Brutalny morderca, opisy zbrodni na tyle szczegółowe i obrzydliwe, że je omijałam (ale nie sugerujcie się mną, jestem wyjątkowo wrażliwa…), wypaczony świat narkotyków, przestępstw seksualnych i londyńskiego półświatka. Wydawałoby się, że to powinna być powieść ostra jak wasabi, mocna i wstrząsająca, jak kieliszek wódki. Tymczasem, poza tym, że śniło mi się po lekturze, że ktoś mi obciął nogi (ale pamiętajcie: pisze to osoba, która zasłania sobie oczy w kinie i czeka, aż brutalne sceny się skończą), nie zrobiła ona na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Nie ma porównania z tymi dreszczami przerażenia i grozy, jakie ogarnęły mnie po przeczytaniu chociażby Areny szczurów (klik). Wszystko to, czym Rowling chciała wystraszyć, zdołować, przerazić było letnie. Miało być wstrząsające, a było po prostu takie se.

Kiepsko też była skonstruowana zagadka, bo kto, jak i dlaczego jest psychopatycznym mordercą domyśliłam się już mniej więcej w połowie książki i nie wydaje mi się, żeby to był wynik jakiejś szczególnej przenikliwości 😉 Tropy rzucane przez autorkę są zbyt wyraźne i oczywiste. Szkoda, bo dla mnie jedną z najważniejszych cech dobrego kryminału jest właśnie doskonale zbudowana intryga, pełna znaków zapytania, nieoczywistości i wątpliwości do ostatnich stron.

A coś tam wyszło…

Ale wiecie co? Nie było wcale tak tragicznie, bo kilka rzeczy mi się podobało! Najbardziej wciągnął mnie wątek obyczajowy. Przeszłość Strike’a, problemy uczuciowe Robin, a także zawirowania życiowe licznych postaci epizodycznych naprawdę mnie wciągnęły. A największy dreszczyk emocji wywoływały u mnie relacje między Robin i Cormoranem. Nie mogę się wprost doczekać następnych tomów i tego jak rozwinie się ich znajomość 🙂 Tylko nie wiem czy należy to traktować jako zaletę, bo tak naprawdę cała siła Żniw zła leży nie tam, gdzie według założeń autorki miała się znaleźć.

Poza tym przekonał mnie obraz Londynu – miasta szybkiego curry na wynos, narkotykowych melin, imigrantów i robienia kariery. Na jednym z blogów (chyba to był Tramwaj Nr 4) autorowi przeszkadzał w Żniwach brak specyficznego, angielskiego klimatu i przedstawienie Londynu w taki sposób, że mogłaby to być każda inna europejska metropolia. A mi się to właśnie podobało! Co prawda nie jestem specjalistą od Wielkiej Brytanii, ostatnio byłam tam wiele lat temu, ale odnoszę wrażenie, że Londyn właśnie taki jest: bardzo międzynarodowy, bardzo kosmopolityczny, coraz mniej angielski. Nowoczesny i szybki. Może ktoś z Was zna to miasto dobrze i może potwierdzić moją koncepcję, bądź wyprowadzić mnie z błędu? 🙂

Nie można też zapominać o tym, że czytamy powieść J.K. Rowling. Kobiety, która rozpętała szaleństwo Harry’ego Pottera. To się czuje w Żniwach: książkę napisała osoba, która umie pisać, bardzo ładnym językiem, bez dłużyzn i wtop. Mamy tu ciekawie zarysowane, autentyczne postacie (też te drugoplanowe). Cormoran Strike jest super, Robin jest super, jej mendowaty narzeczony jest najbardziej super (bo najbardziej autentyczny). Także pod tymi względami Żniwa zła to naprawdę dobra książka. Czyta się ją lekko, przyjemnie, wciąga już od pierwszych stron.


Żniwa zła to powieść dobra i zdecydowanie z całej trylogii podobała mi się najbardziej. Na pewno polecam ją wszystkim wielbicielom prozy J.K. Rowling oraz tym, którzy lubią wysokiej klasy, lekką rozrywkę. Jednak jeśli oceniać ją jako kryminał, to jest to kryminał dość banalny i oczywisty. Pod tym względem zdecydowanie wolę dwa poprzednie tomy.

A Wy? Lubicie serię o Cormoranie Strike’u? Czytaliście już Żniwa zła? Podobało się Wam?  

Moja ocena: 6/10

Skrytkowa Skala Kryminału: 13/20

  • Gosia Sz

    Cześć! Zbieram się, żeby przeczytać ale ciągle mnie odciąga:) Przeczytałam „Dygot”! Oczywiście czekam na Twoje zdanie:) Pozdrowienia

    • Ja za „Dygot” zabiorę się pewnie w połowie miesiąca 🙂 A tak bez zdradzania szczegółów: podobał Ci się? 🙂

      • Gosia Sz

        Bardzo!!! 🙂

  • Zobacz, w ogóle nie kojarzę tego autora 🙂 Tzn. kojarzę i widziałam filmy, ale o autorze nigdy nie słyszałam. Muszę koniecznie nadrobić! 🙂

  • Ada

    Polecam naprawdę świetnie się to czyta

  • Jejku, „Dygot” już czeka na moim czytniku, a ja odkładam i odkładam jego lekturę 😀 Chyba chcę przedłużyć oczekiwanie na przyjemność 😉

  • Ada

    No to czekam na wrażenia po lekturze pozdrawiam

  • Nie czytałam ale raczej sobie podaruje ta pozycje, nie lubię na poczatku lub w polowie wiedzieć kto jest głównym złoczyńcom, uwielbiam za to jak książka trzyma mnie w napieciu do samego końca a już najlepiej jak koniec mnie zaskakuje 🙂

  • syliksylik

    No właśnie, moim zdaniem Rowling nie do końca sprawdza się w tego typu powieściach. Widać nie można być dobrym we wszystkim 😉

  • Uwielbiam serię o Cormoranie, ostatniej części jeszcze nie czytałam. Jestem ciekawa, czy też będę miała mieszane uczucia. Książkę zamierzam kupić mimo wszystko;)

    • Pewnie, trzeba sobie wyrobić swoje zdanie! 🙂 Jeśli podobały Ci się poprzednie tomy, to myślę, że ten też polubisz 🙂

  • Nie wiedziałam że Pani J.K Rowling pisze kryminały i to nawet serie muszę aż przeczytać z ciekawości choć nie bardzo lubię ten gatunek.

  • Nie , nie lubię ani tej serii ani kryminałów, więc po powieść nie sięgnę.

  • Nie czytałam jeszcze, jak będę miała okazję, to z pewnością zabiorę się za nią. 🙂

  • Czasami, odnoszę wrażenie, faktycznie trudniej jest ocenić autora, którego bardzo lubimy. Nawet jeśli „coś mu nie wyszło” staramy się usprawiedliwić go przed nami samymi. Ciekawe podejście do tematu książki. (Ja też zasłaniam oczy w kinie;)

  • Najważniejsze: Dawno nie czytałam tak szczerej i prawdziwej recenzji książki!

    Co do książek, coś mi się obiło o uszy, ale przyznam się, że jeszcze nie czytałam.

    Pozdrawiam,
    M.

%d bloggers like this: