O filmie, który powinien dostać Oscara

Pisałam już kilka razy, tu i Facebooku (klik), że tegoroczny laureat Oscara Spotlight mnie nie zachwycił. Nie jest to film zły, ale jego siła opiera się głównie na tematyce. Takie dobrze zrealizowane i mocno zaangażowane kino, w którym zabrakło mi emocji i tego czegoś. No nie zachwycił mnie, co zrobić 🙂 Ze wszystkich filmów nominowanych w głównej kategorii plasuje się gdzieś w okolicach czwartej pozycji. A wiecie do kogo trafiłaby mała, złota figurka, gdybym ja przyznawała Oscary? No! Chyba się już domyślacie do kogo 😉

Chodzi oczywiście o Pokój! I powiem Wam, że długo bałam się tego filmu. Bałam się, bo od kiedy zostałam matką, historie o cierpieniu dzieci są dla mnie wyjątkowo trudne do przełknięcia. Kiedy widzę na ekranie  dziecko, któremu dzieje się krzywda, czuję się tak, jakby to mojemu dziecku działa się krzywda. Straszne to jest i obawiam się, że chyba nigdy mi już nie minie 🙁 W każdym razie Pokoju początkowo planowałam nie oglądać, ale tyle dobrego o nim słyszałam, tyle zachęt i pozytywnych recenzji, że nie wytrzymałam i w oscarową noc ruszyliśmy z Pawłem do kina! I wiecie co? Nie żałuję tej decyzji ani trochę! Było ciężko, owszem. Ale było też pięknie <3

Doskonale zrealizowane kino emocji

Są takie filmy, których główną siłą jest granie na emocjach widza. Nazywam je robocze mózgotrzepami 😉 Generalnie są to takie pozycje, które tak przeżywam, że mówię do siebie w kinie, (wiecie, coś w stylu: o nie! On nie może tego zrobić!), chwytam Pawła za rękę i wpijam mu paznokcie w skórę, zamykam oczy, a przede wszystkim na końcu ryczę jak bóbr.  Tak było na Czarnym łabędziuPlacu Zbawiciela. Tak też było na Pokoju (swoją drogą, strasznie dziwnie się tę nazwę po polsku odmienia, o wiele lepiej brzmi to po angielsku…). Pierwszą połowę filmu przeżywałam jak wariatka, druga połowa zaś, zdecydowanie bardziej skupiona na emocjach i relacjach międzyludzkich, spokojniejsza, była trudna i grała na moich najskrytszych lękach.

611942_1.1

Do czego zmierzam? Otóż tego typu filmy zazwyczaj odbierane są przez widzów bardzo silnie i często oceniane nie ze względu na obiektywną jakość produkcji, a jedynie pod kątem emocji. Takie kino zdecydowanie bardziej przeżywamy, bardziej się w nie angażujemy psychicznie, ale to wcale nie znaczy, że taki film, w którym scenarzysta, z reżyserem, operatorem kamery i kompozytorem muzyki stosują dobrze znane sztuczki, jest filmem dobrym. W skrócie: Pokój nie jest dobrym filmem, bo jest o emocjach. Pokój jest świetny przede wszystkim dlatego, że te wszystkie czynniki, które sprawiają, że widz angażuje się w oglądanie całym sobą, zostały zastosowane po mistrzowsku. Idealnie wyważone, idealnie dobrane. A oprócz tego Pokój ma jeszcze inne zalety, które wyróżniają go z całej rzeszy rzeczy przeciętnych i zwyczajnych. I to one są jego największą zaletą!

Popis gry aktorskiej

Brie Larson. Jak ta dziewczyna zagrała <3 Absolutnie, całkowicie zasłużony Oscar. To co pokazała, to była totalna wirtuozeria. Stworzyła autentyczną do bólu postać kobiety, w której walkę toczą sprzeczne emocje, straszna trauma i szalona miłość do dziecka. Jak ja ją dobrze rozumiałam, jak ja jej współczułam. Przepięknie też spisał się mały Jacob Tremblay. Wzbudził we mnie taką szaloną ilość uczuć, takie współczucie, że naprawdę ciężko było mi Pokój oglądać. Role drugoplanowe idealnie uzupełniały ten duet. Bez tych aktorów i ich doskonałej gry nie byłoby tego filmu!

611949_1.1

Pięknie opowiedziana historia

Choć fabuła jest prosta i pozornie nieskomplikowana, to Pokój jest filmem wielowątkowym i dotykającym różnych aspektów życia i psychiki ludzkiej. Przede wszystkim opowiada on o tym jak toczy się życie w izolacji, jak wpływa ono na psychikę człowieka. Pokazuje proces dojrzewania i wychodzenia z traumy. Jest pięknym obrazem miłości rodzicielskiej, ukazując (w skrajnym wydaniu, ale jednak) prawdziwe uczucia jakie żywi się do dziecka, ich zawiłość. Jeden z ostatnich dialogów między Jackiem i jego mamą podsumowuje ten wątek przepięknie, ale nie będę Wam nic zdradzać ;). Poruszający był również obraz dziecka, które w skrajnej sytuacji cały czas stara się tym dzieckiem pozostać. I z tej prostej i prosto opisanej historii udało się stworzyć obraz kompletny, w którym każda scena ma znaczenie, każda pojawiająca się postać (nawet epizodyczna) coś wnosi, posuwa akcję do przodu i snuje swoją opowieść. Nie ma dłużyzn, nie ma niepotrzebnych scen i zbędnych wątków. Pokój wciąga od pierwszej do ostatniej sceny.

611947_1.1

I jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo mi się podobała. Otóż uczucia i emocje, które targają bohaterami, ich motywacje i zachowania są prawdziwe, takie niewymuszone i realne. A przecież często w kinie próbuje się nam sprzedać obrazy zafałszowane, pełne pseudo-bohaterstwa albo fałszywej egzaltacji. Tu tego nie ma i za to wędruje do Pokoju wielki plus!


Pokój to mistrzowsko zrobione kino emocji, które zaskoczyło mnie swoją głębią, wielowątkowością i pięknem. To cudownie opowiedziana historia o chłopcu i jego mamie, którzy uczą się żyć na nowo. To piękna rzecz o miłości, rodzicielstwie i uczuciach. To film, który polecam wszystkim 🙂 Do kina marsz!

Moja ocena: 9/10

  • I ja jeszcze dodam, że to ten film tak trzepie mózg (spodobało mi się to określenie), że prawdopodobnie obejrzałam go pierwszy i ostatni raz. Ciężko by mi było przeżywać jeszcze raz te emocje, a tak przynajmniej będę zawsze o tej produkcji miała dobre zdanie.

    • Prawda! Ja też raczej do niego już nie wrócę. Ale warto było 🙂

  • Zainteresowałaś mnie. ps. czyli wraz z macierzyństwem wzrasta poziom empatii?

    • Mi wzrósł niesamowicie 😉 Nie wiem czy to u wszystkich tak działa, ale wydaje mi się, że tak 😉

  • Ja też odkąd jestem mamą wręcz nie potrafię się zmusić do oglądania filmów o cierpieniu dziecka, też odbieram to osobiście i zaczynam się bać o własne dziecko. Wiem, że masz tak samo. Recenzja jednak brzmi tak, jakby naprawdę było warto zaryzykować 🙂

  • Poryczałam się już na trailerze… (ale potem już byłam twarda oglądając „Moje córki krowy”)

  • Anonim

    Ciekawa jest książka, na podstawie której powstał. Polecam

    • Słyszałam, że powstał na podstawie książki, ale trochę się boję te emocje przeżywać jeszcze raz 🙂 A w relacji książka-film, co jest lepsze? Da się porównać?

      • Anonim

        Filmu nie widziałam jeszcze. Książka natomiast pisana jest z perspektywy chłopca i jego językiem (może nie do końca to się udało). Prawdopodobnie oba te obrazy różnią się bardzo, jak np. Zjawa. Obejrzę film kiedyś tam zapewne i dopiero jakaś sensowną opinię będę mogła mieć. Póki co książka mimo dramatycznej fabuły d…. nie urywa. 🙂

    • Aha 🙂 To pewnie książkę sobie daruję, może kiedyś, jak już trochę zapomnę o filmie i wpadnie mi w ręce, to po nią sięgnę 🙂

  • Zgadzam się z Tobą, film jest niesamowity. Emocje dziecka oddane idealnie. Chłopiec powinien dostać Oscara.
    To, co mnie najbardziej przeraża, to fakt, że takie historie dzieją się na co dzień, bo na świecie pełno jest psychopatów.

    • Prawda, jeszcze w kontekście ostatnich wydarzeń, którymi żyła cała Polska, takie historie przerażają jeszcze bardziej 🙁

  • Jeszcze nie oglądałam, ale już po tych fotosach widać, ze emocje są. I to sporo. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Już kolejny raz słyszę o tym filmie, chyba najwyższy czas go zobaczyć 🙂

  • Dzieki za ciekawa propozycje!

  • Mam tak samo jak Ty – od kiedy zostałam matką, nie mogę oglądać filmów o cierpieniu dzieci. Dlatego też nie obejrzałam pokoju, ale dzięki Twojej recenzji przemyślę to jeszcze raz 😉

  • Pingback: Kulturalne podsumowanie roku 2016 - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: