3 razy Oscary, czyli na skróty przez nominowane filmy #3

To już ostatni wpis podsumowujący nominowane do Oscarów filmy! Wielka gala już w nocy z niedzieli na poniedziałek i dowiemy się wreszcie, kto w tym roku zostanie dopieszczony przez Jaśnie Oświeconą Akademię 😉 W każdym razie szalone oglądanie wyszło nam w tym roku dość dobrze, nadgoniliśmy zaległości, a z kandydatów do nagrody w głównej kategorii został tylko Pokój (trochę się obawiam, po narodzinach Ssaka stałam się nadwrażliwa na cierpnie dzieci). Tak czy inaczej, kolejne filmy obejrzane, popcorn zjedzony, więc czas na kolejną porcję mini-recenzji! Krótko, lekko i na temat. Enjoy! Aha. Część pierwszą i drugą mojego przeglądu oscarowego znajdziecie tu (klik) i tu (klik).

Brooklyn, reż. John Crowley

600860_1.1

O co chodzi: emigracja i jej trudy, miłość, tęsknota, lata 50 i oczywiście Brooklyn.

Czy warto: są ładne zdjęcia, jest w miarę ciekawa historia, jest kilka uroczych scen, a akcja prowadzona jest nieśpiesznie i przyjemnie. Aktorzy grają przyzwoicie, lata 50 odwzorowane są bardzo starannie. Niby super. Ale tak naprawdę Brooklyn to kolejna ładnie opakowana ładna historia, którą można obejrzeć, ale jeśli jej nie obejrzy, to nic nikomu się z tego powodu nie stanie. Nie ma w tym filmie nic, co by go wyróżniało na tle innych, nic co by sprawiało, że będę o nim pamiętać dłużej niż przez godzinę po obejrzeniu.

Dla kogo: dla wielbicieli romansów w ładnej oprawie, dla lubiących łzawe historie o domu, tożsamości, bla, bla, bla.

Moja ocena: 6/10

W głowie się nie mieści, reż. Pete Docter

Najbardziej irytująca bohaterka filmowa ever!

Najbardziej irytująca bohaterka filmowa ever!

O co chodzi: uczucia, jako osoby, mózg, dojrzewanie, podróż, przeprowadzka, depresja, irytująca Radość.

Czy warto: jeśli jesteście wytrzymali na jazgot i nie irytują Was trajkoczące idiotki to warto. Bo poza postacią Radości, którą najchętniej bym zakneblowała, wsadziła do jakiegoś dużego wora i wrzuciła do piwnicy, jest fajnie. Film ładnie zrobiony, pomysł interesujący, historia mądra, sympatyczna i z morałem. A sceny w trakcie napisów są absolutnie prześmieszne (zwłaszcza ostatnia <3 ).

Dla kogo: dla tych, którzy lubią wracać do dzieciństwa, wielbicieli dobrych animacji i ludzi odpornych na jazgot.

Moja ocena: 6/10

Spotlight, reż. Tom McCarthy

611122_1.1

O co chodzi: trudne tematy, kontrowersje, wszechwładny Kościół, dziennikarskie śledztwo, stado dobrych aktorów.

Czy warto: warto, bo to głośny film i trzeba mieć swoje zdanie. Warto, bo to ważny temat, wobec którego nie można przejść obojętnie. Warto, bo ładnie grają aktorzy (poza Rachel McAdams, której występ ogranicza się do jednej miny pt. troska). Ale czy warto ze względu na walory filmu? Nie dostrzegłam w Spotlight tej genialności, nie zauważyłam nic wybitnego. Ot, kolejna przyzwoicie zrealizowana, dobra produkcja, która nie porywa serca.

Dla kogo: dla miłośników trudnych tematów, dobrych aktorów i dziennikarskich śledztw.

Moja ocena: 6,5/10


No i cóż… Jest to zdecydowanie najsłabsza trójka z dotychczasowych. Żaden z filmów mnie nie zachwycił, żaden nie wciągnął i nie powalił na kolana… Jako bonus dodam, że oglądałam również Mad Maxa, ale nie czuję się na siłach pisać o filmie, który był dla mnie tak nudny, że na nim zasnęłam 😉 A jeśli chcecie filmowego zachwytu, to zapraszam tu (klik)!

  • Oglądając Mad Maxa zastanawialiśmy się z mężem na czym polega fenomen tego filmu, bo za nic nie mogliśmy go zrozumieć 🙂
    Na In out płakaliśmy oboje. Za to nasze czteroletnie dziecko wyszło z kina zachwycone i do tej pory żyje postaciami z filmu. Dlatego według nas animacja zasłużyła na Oscara.
    Co do Spotlight: oceniliśmy go wysoko ze względu na aktorstwo, historię i utrzymanie spokojnego tempa przez cały film. Ale dla nas nie jest film Oscarowy i pewnie statuetki nie dostanie, bo brakuje mu „czynnika epickości” 😛
    Tak jak kilka lat temu nagroda powędrowała do „Zniewolonego”, bo poza tematem miał też rozmach. Mój osobisty Oscar wędruje do „Pokoju”, ale pewnie członkowie Akademii będą mieli inne zdanie.

    • Mój mąż jest wielkim fanem „Mad Maxa” i uwielbia ten film za (rzekomo) doskonałe sceny akcji 🙂 „Spotlight” faktycznie ma takie równe tempo, ale jakoś mnie ten film nie przekonał. Może właśnie dlatego? 😉 A „Pokój” będę oglądać jutro i baaardzo jestem ciekawa 🙂

  • Gosia Sz

    Cześć Madziu! Obejrzałam „Dziewczynę z portretu” i „Brooklyn”.
    Pierwszy może nie wywołał u mnie takiego zachwytu jak Twój ale bez wątpienia rola Lili jest oskarowa. Fenomenalnie zagrane! Greta natomiast wkurzyła mnie wczoraj nieziemsko. Ale to była miłość:)
    Podsumowując film wywołał emocje a to jest chyba najważniejsze:)
    Drugi film jest o niczym. No naprawdę o niczym! Ładne stroje i to tyle:) Czy dostanie Oskara film o dziewczynie, która nie wie czego chce a potem się dowiaduje?:) No nie ma już lepszych historii do adaptacji filmowych? W 10 minut zrobiłabym listę:) Nawet żadnych emocji tam nie było bo wszyscy się nią opiekowali od rana do wieczora.
    Pozdrowienia:)

    • Dokładnie! „Brooklyn” był tak wyprutym z emocji filmem, że nie mogę nadziwić się tej nominacji! I tyle innych dobrych książek do sfilmowania…

  • Gosia Sz

    Napisz jeszcze kto wg Ciebie dostanie Oskara za rolę pierwszoplanową męską:) Leo?:)

    • Moje serce chce, żeby to był Eddie Redmayne, ale zdrowy rozsądek wskazuje na Leonardo 😉 W sumie to zasłużył na niego już dawno temu 🙂

%d bloggers like this: