O mojej miłości do pewnej pięknej powieści

DSC_0987

Przeczytałam ostatnio książkę. Wspaniałą książkę. Cudowną książkę. Genialną książkę. Jedną z piękniejszych książek, jakie czytałam w życiu. Książkę, którą pokochałam miłością dozgonną. I chciałabym Wam dzisiaj o niej opowiedzieć. W końcu są Walentynki 😉

Zawsze z dużym dystansem podchodzę do bestsellerów, które podbijają serca czytelników na całym świecie. Często jest to po prostu efekt zmasowanej, sprytnej akcji marketingowej. Wolę poczekać, aż szał minie, a uwaga publiki zwróci się na inne książki. Zdarza się też tak, że to co zachwyca innych czytelników, mi po prostu zupełnie nie leży. Daleko nie szukając: Światło, którego nie widać Anthony’ego Doerra mi się nie podobało. Tak samo rzecz się miała z Motylkiem Katarzyny Puzyńskiej, którą to książkę bez najmniejszych wątpliwości zaliczyłam do listy najgorszych pozycji 2015 roku.

Jednak… do nagrodzonego Pulitzerem Szczygła Donny Tartt coś mnie ciągnęło. Nie był to krążący wszędzie opis fabuły, nie była to tematyka, nie były to zachęty innych blogerów. Ba, nie była to nawet śliczna okładka. To było coś innego. Coś co sprawiało, że czułam: ta książka mi się spodoba. Ale szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że zrobi na mnie aż tak ogromne wrażenie. Pokochałam Szczygła od pierwszych stron. W całości. Bez wyjątku. Dlaczego?

Szczygieł_2

Piękna historia

Po prostu. Bo to piękna, mądra, głęboka opowieść o życiu, dojrzewaniu, miłości, przyjaźni, ale przede wszystkim o tym, jak ważne jest piękno i jak istotne potrafią być przedmioty materialne. To też historia o sztuce, o tym jak różny może być sposób jej postrzegania przez różne osoby, o tym jak różne znaczenie dla różnych osób może mieć ten sam obraz. Ilość wątków jest duża, ale zupełnie mnie nie przytłoczyła. Co ważne, Szczygieł, choć pełen nawiązań do kultury i sztuki, nie jest powieścią przeintelektualizowaną. Przekaz może zrozumieć przeciętny czytelnik, co uważam za ogromny plus, tym bardziej, że wnioski, które autorka wyciąga są niebanalne, mądre i (przynajmniej dla mnie) w jakiś sposób odkrywcze.

Doskonale skonstruowani bohaterowie

Szczygieł choć jest wielowątkową powieścią, to w dużej mierze jest historią o dojrzewaniu głównego bohatera – Theo Deckera. I choć postać Theo jest doskonale poprowadzona, pełna warstw i znaków zapytania, to ja najbardziej pokochałam osoby z drugiego planu, które towarzyszyły mu w jego podróży przez życie. Chimeryczny, nieodpowiedzialny, szalony, ale przeuroczy alkoholik Boris (zdecydowanie mój ulubieniec). Dobry, mądry, wspaniały, krystaliczny Hobie. Dziwaczny, zamknięty w sobie Andy i jego wyniosła i nieszczęśliwa matka z Park Avenue. Bez nich (i kilku innych postaci) ta historia nie byłaby nawet w połowie tak piękna, tak wciągająca i porywająca. Donna Tartt ma niezwykły talent kreowania bohaterów. Lecz nie tylko.

Szczygieł_4

Świat jak malowany

Dawno nie czułam się tak pochłonięta przez powieść. Przy czytaniu Szczygła ja po prostu przenosiłam się do zalanego słońcem, pustynnego Las Vegas, byłam razem z Theo w luksusowych apartamentach na Park Avenue,  w pełnym kanałów Amsterdamie. Proza Tartt jest hipnotyczna, bo przenosi czytelnika do świata powieści w sposób tak intensywny, że aż można poczuć zapach kurzu w zagraconym sklepie z antykami i gorące promienie słońca na karku w pustynnej Nevadzie. To jest prawdziwa magia.

Książka pochłaniająca bez reszty

Nie bez znaczenia jest też sposób pisania Donny Tartt. Bo Szczygieł jest powieścią, która niebezpiecznie wciąga czytelnika. To książka od której nie można się oderwać, a kiedy zacznie się ją czytać, to nie da się jej odłożyć (do tego stopnia, że kiedy miałam tylko chwilę na lekturę, to nawet nie patrzyłam w stronę Szczygła, bałam się, że nie odłożę go w porę i spóźnię się na autobus albo nie dam dziecku jeść 😉 ). Wpływ na to z pewnością mają bardzo długie zdania, ale przede wszystkim to zasługa mistrzowskiego stopniowania napięcia i budowania akcji.


Szczygieł to bez wątpienia jedna z powieści mojego życia. Właściwie trudno jest mi dopatrzeć się w niej jakichkolwiek wad. To powieść totalna, idealna, perfekcyjna. Dawno nie byłam tak zakochana w książce. Dlatego bardzo, baaaaardzo wszystkim Wam ją polecam. I obrażę się, jeśli jej nie przeczytacie. Serio 😉 A ja już niedługo biorę się za kolejne powieści Donny Tartt i coś czuję, że czekają mnie kolejne zachwyty i zakochania <3

Moja ocena: 10/10 (a nawet 11/10) <3 <3 <3

  • Gosia Sz

    Świetna i bardzo trafna recenzja:) Dokładnie to samo czuję wobec „Dallas 63” – książka mojego życia:)
    „Motylka” i kolejną książkę Puzyńskiej przesłuchałam na mp3 podczas sprzątania:) Resztę doczytałam. Nie zachwyciłam się, ale też nie uważam tych książek za złe. Trochę straciły w moich oczach jak dowiedziałam się, że umowa z wydawnictwem była „pod warunkiem” czterech części.
    „Światło, którego nie widać” doczytałam ale też bez szału. Idiotycznie się skończyło:)
    Co się zaś tyczy Donny Tartt to albo się ja kocha albo nienawidzi. Bardziej to widać na recenzjach jej innych książek. O „Szczygle” nawet jak ktoś myślał źle to głupio mu to było artykułować. Natomiast „Mały przyjaciel” już zebrał cięgi. Ja natomiast nadal jestem miłośniczką Donny Tartt pod każdą postacią. Bo jak nie lubić autora, który sprawie, że czytasz z wypiekami na twarzy a zakończenie rozdziawia ci buzię z emocji:) Jestem ciekawa co powiesz o jej kolejnych książkach:)
    Na koniec pozostaje mi się tylko przyznać, że często sięgam po nowości pod wpływem optymistycznych recenzji a potem żałuje:) Np „Dziewczyna z pociągu” ech szkoda gadać. Dlatego bardzo podoba mi się pomysł stawiania sobie ambitnych wyzwań czytelniczych:) G.Sz.

    • Ja niestety (a czasem „stety”) też czasem sięgam po nowości, ale staram się, żeby to były wybory bezpieczne – autor, którego lubię, gatunek czy tematyka, które mi wyjątkowo leżą. Nie zawsze mi to wychodzi i trafiam na rozczarowania, ale w ostatnich miesiącach zrobiłam duży postęp 🙂

    • A no i zapomniałam napisać! Zdrowia dla synka 🙂 Niech paskudne grypsko idzie precz!

      • Anonim

        Dziękuję:)

  • Bardzo ciekawa pozycja 🙂

  • tygrysiakipl

    Po takiej recenzji żal nie przeczytać 😉

  • To zawsze wspaniałe, kiedy ktoś tak bardzo zachwyca się czymś – książką, filmem, właściwie czymkolwiek. Na mnie działa to zaraźliwie i „Szczygła” niniejszym dopisuję do listy książek, które MUSZĘ przeczytać 🙂 Dziękuję!

  • To jest książka, która czeka u mnie w kolejce. Naczytałam się tyle pozytywnych opinii na jej temat, że po prostu muszę się z nia zapoznać. A Twoja recenzja tylko zachęca!

    • Czytaj koniecznie i koniecznie napisz czy Ci się podobała 🙂

  • Mam na razie kilka pozycji w planach do przeczytania ale może dopiszę kolejną ksiażkę do listy 🙂

  • Normalnie nie jest to gatunek jaki czytam, ale może kiedyś po nią sięgnę 🙂

  • Przyznam się szczerze, że Twoje zachwyty nad książką mnie nie przekonały. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, skoro recenzja jest napisana dobrze i właściwie, technicznie nie mam nic do zarzucenia. Może kwestia zakochania w książce? Po studiowaniu filologii polskiej przestaje istnieć miłość do książek, a raczej chirurgiczne podejście i rozkładanie na czynniki pierwsze. Niemniej, recenzja dobra, jak wspomniałam. Pozdrawiam 🙂

    • Cóż, tylko się cieszyć, że nie studiowałam jednak na filologii polskiej, nie chciałabym żeby moja miłość do książek kiedyś umarła 😉

  • Ojej, po takiej ocenie ksiązki trzeba ją przeczytać!

  • Aż tak dobra książka? W takim razie nie ma bata, żebym po nią nie sięgnęła! Dzięki za polecenie! 🙂

  • Pięknie napisane! Aż poczułam nagłą chęć na spotkanie ze „Szczygłem” 🙂 Muszę się za tą książką rozejrzeć

  • „Proza Tartt jest hipnotyczna, bo przenosi czytelnika do świata powieści w sposób tak intensywny, że aż można poczuć zapach kurzu w zagraconym sklepie z antykami i gorące promienie słońca na karku w pustynnej Nevadzie. To jest prawdziwa magia.” Dokładnie takie same odczucia miałam, czytając „Tajemną Historię”! I domyślam się, że to właśnie po tę książkę teraz sięgniesz 😉
    A ja „Szczygła” mam już w mojej czytelniczej kolejce! I zrobiłaś tak piękną reklamę tej powieści, że w tym tygodniu wybieram się po nią do sklepu 🙂

  • Twoja recenzja jest tak entuzjastyczna, że kupuje mnie bez reszty, muszę „Szczygła” przeczytać! A u Ciebie zostanę na dłużej 🙂

  • Tak, tak, tak, zgadzam się w pełni! To jest taka książka, którą po prostu się kocha – Donna Tartt ma niesamowity dar kreowania bohaterów, z którymi chciałoby się spędzić całe życie.

  • Katarzyna Rudnicka Zd Marczuk

    ZGADZAM SIĘ!!!!!!!!!!!

  • Ach! Szczygieł cały czas jest w moich myślach, ale jeszcze nie miałam okazji go czytać. Jednak kiedy czytam tego rodzaju recenzję, jeszcze bardziej mam ochotę zabrać się za te książkę, już tu i teraz. 🙂

  • Pingback: Dlaczego "Małe życie" nie zostało książką mojego życia? - Skrytka na kulturę()

%d bloggers like this: