Media społecznościowe: jak prowadzić, żeby było dobrze?

kaboompics.com_Modern creative workspace

Czyli moje rozważania i zmagania z prowadzeniem mediów społecznościowych. I to nie jest wpis poradnikowy!  Nie jestem zupełnie specjalistą w kwestii social mediów (jeszcze nie 😉 ), a napisałam to co napisałam, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami, zadać pytanie. Sobie. Wam. I porozmawiać.

Przede wszystkim targają mną wątpliwości. Bo z jednej strony pisanie ma być przyjemnością i ma być dla autora (bla, bla, bla). Tak naprawdę jest i serio, jeśli jakiś bloger twierdzi, że pisze wyłącznie dla swojej publiki, to chyba nie lubi swojej pracy. Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś twierdzi, że pisze wyłącznie dla siebie, to albo kłamie, albo trochę mija się to z celem blogowania. Tak czy inaczej, jeśli chodzi o prowadzenie bloga, to na pewno trzeba mieć wizję, na pewno trzeba wrzucać takie rzeczy, które będą w jakiś sposób wartościowe dla odwiedzających. Z drugiej strony, jeśli jest to pisanie nieprofesjonalne (albo półprofesjonalne), to moim zdaniem nie ma co się spinać i spokojnie można publikować teksty, na jakie się ma ochotę. Zresztą często to, co nam w duszy gra, zupełnie niespodziewanie znajduje olbrzymi odzew.

Tak mi się wydaje, ale nie chcę się tu wymądrzać. Nie w tym rzecz. W każdym razie, jeśli chodzi o bloga, to kierunek obrałam jakiś czas temu, mam pomysł, trzymam się go i jak na razie, widzę, że to był dobry krok. Natomiast jestem dość mocno pogubiona, jeśli chodzi o media społecznościowe. Bo w końcu, czego jak czego, ale konta na Fejsie nie mam dla siebie. Gdzie być, jak prowadzić, jak żyć 😉

Facebook

Tnie zasięgi 😉 No serio tnie. Owszem, przy ciekawej treści zasięgi się poprawiają (ma tu znaczenie ilość kliknięć, polubień, a przede wszystkim komentarzy i udostępnień), ale prawda jest taka, że nawet, jeśli post jest dobrze zrobiony i budzi zaangażowanie, to i tak nie zobaczy go każdy z obserwujących. Kiedy patrzę na statystyki, to aż mi przykro, bo na przykład nowy wpis widzi jedna dziesiąta (sic!) osób obserwujących bloga. Jeśli post jest chętnie lajkowany i klikany, to widzi go może połowa obserwujących (może).

I wiecie, ja tu nie chcę narzekać na złego fejsbuka. Tak po prostu jest i w takiej rzeczywistości przyszło nam żyć  i robić swoje. Zresztą też sporo zależy od osoby prowadzącej konto, bo dobre social media, to wcale niełatwa sztuka! Z tego co widzę, nawet duzi i sławni blogerzy mający po kilkanaście tysięcy obserwujących, wcale nie toną w lajkach. Ale Facebook na pewno jest ważny i sama żałuję, że założyłam go tak późno.

Sama mam kilka pomysłów na moje konto, takich, które będą uzupełniały treści blogowe, ale też ładnie z nimi współgrały. Czy się sprawdzą, nie wiem. Ale na pewno będę próbować 🙂

Instagram

Moja największa zagwozdka. Bo Instagram zawsze służył mi do prywatnej zabawy. Wrzucałam tam zdjęcia swojej codzienności. Zdjęcia, które czasem niewiele miały wspólnego z treścią publikowaną na blogu (przykładowo z biegania), a Instagram był takim moim miłym pamiętniczkiem. Prowadziłam go z dużą frajdą i zupełnie bezrefleksyjnie, co przełożyło się na dość (no dobra, bardzo) skromną liczbę obserwujących.

Ostatnio spojrzałam jednak na niego dość krytycznie, bo takie konta jak moje obserwuję raczej niechętnie. Najbardziej lubię Instagramy tematyczne, ładne, wysmakowane i z klasą. Śledzę osoby, które wrzucają po prostu piękne zdjęcia, ale też konta z tematem przewodnim (książki, dzieci, sport), podawanym konsekwentnie i estetycznie. I najmniej tu się kieruję sympatiami blogowymi, tzn. jest kilku blogerów, których czytam i lubię, ale zupełnie nie interesuje mnie ich życie w obrazkach.

Tak sobie myślałam i postanowiłam prowadzić moje konto w sposób konkretny i konsekwentny. Miałam pomysł! Zacząć miałam od wykasowania zdjęć, które zupełnie wizerunkowo do mojego konta nie pasują, czyli tych na których jest dziecko 😉 No i co? Nie umiem. Nie umiem wykasować Ssaka z Insta ;) Kiedy patrzę na te zdjęcia, przypominają mi się konkretne chwile, piękne momenty i nic mnie nie obchodzi, że są niespójne. Zresztą podobnie jest z innymi fotografiami, nie tylko ssaczymi. Na przykład zdjęcie z wieczornego basenu sprzed dwóch lat. Jak na nie spojrzałam, poczułam to miłe zmęczenie i wspomniałam tamten dzień. Inaczej nigdy bym go nie zapamiętała. I co tu robić? 😉

YouTube

Taka moda się zrobiła teraz, że co drugi bloger ma kanał z filmikami. Nie twierdzę, że to źle, niektórych chętnie oglądam, ale są też osoby, którym powinno się ograniczyć dostęp do opcji nagraj w aparacie 😉

Mi się wydaje, że jeśli ma się ciekawy pomysł, odrobinę talentu i jakąś tam dykcję, to jak najbardziej ma to sens. Sama nawet myślałam o założeniu kanału uzupełniającego blog, ale jak się nagrałam i posłuchałam, to ochota mi przeszła 😉

Inne

Zupełnie nie ogarniam, może poza Google+. Wrzucam tam wszystkie wpisy (do grup tematycznych) i wydaje mi się, że jest to dobre miejsce, do promowania swoich treści. Mam wrażenie, że grupy na Google+ budzą większe zaangażowanie, niż te facebookowe, często zdarzają się dyskusje, jest stamtąd sporo wejść.

Twitter, Snapchat i inne media, których nazw nie jestem w stanie nawet wymienić, są mi zupełnie obce. Co więcej, nie znam nikogo (prywatnie, nie wirtualnie), kto by z nich korzystał i mam wrażenie, że prowadzenie tam kont ma sens wtedy, gdy ma się a) specyficzną grupę odbiorców, b) bardzo dużą liczbę czytelników, którzy znajdą Cię wszędzie. Wydaje mi się, że w moim przypadku zakładanie tam kont mija się z celem.

Podsumowanie i ważne pytanie

Obecność w mediach społecznościowych jest ważna. Jeśli chce się mieć więcej czytelników (a przecież nawet w amatorskim pisaniu o to chodzi), jeśli chce mieć się czytelników zaangażowanych – są niezbędne. Jeśli chcemy mieć miejsce, w którym możemy o sobie przypominać, być obecnym codziennie – są niezbędne. Jeśli myśli się o blogowaniu choć trochę poważnie, trzeba mieć konta na portalach społecznościowych.

Pytanie natomiast jak je prowadzić! I to jest pytanie do Was! Do osób prowadzących blogi: czy uważacie, że social media są faktycznie ważne? Dbacie o swoje konta? Jak promujecie blogi? Na których platformach społecznościowych? Nie proszę tu o zdradzanie Waszych sekretów (ale jeśli chcecie się podzielić, to nie mam nic przeciwko 😉 ), ale raczej o wymianę poglądów i doświadczeń 🙂 A do osób, które blogów nie prowadzą (o ile zechce się Wam przeczytać ten czysto blogerski tekst): z jakich mediów społecznościowych korzystacie? Jakie konta obserwujecie najchętniej?

  • media społecznościowe są ważne, ale dla nie są tylko dodatkiem. najwięcej uwagi poświęcam blogowi i pod adresem blogowym dzieje się najwięcej.

    • Tak, to prawda 🙂 Ale z drugiej strony od kiedy zaczęłam poważniej traktować media społecznościowe, to właśnie blog na tym najwięcej korzysta 🙂

  • Że trzeba być aktywnym w mediach społecznościowych to pewniak. U mnie króluje Facebook i Instagram. Mam też konto na Bloglovin, bo zwyczajnie ułatwia czytanie ulubionych blogów. Youtube jest dla mnie tajemnicą, a do Google+ jakoś nie mogę się przekonać….

    • Bloglovin też używam, zapomniałam o nim napisać. Z tym, że to dla mnie bardziej tak lista czytelnicza, niż medium społecznościowe, które staram się ogarniać 🙂

  • Korzystanie z mediów społecznościowych, to już chyba konieczność. Facebook – nawet z obciętymi zasięgami – może wygenerować całkiem przyzwoity ruch na stronie. Co do konkurencyjnego Google+, to raczej niewiele się tam dzieje i nie zauważyłem generowania jakiej szalonej liczny odwiedzin (podobnie mam z Twitterem). Tak czy siak socjal media są pomocne, ale kryje się tu też pewna pułapka, a raczej zależność podobna do tej występującej między sklepami internetowymi i dużymi porównywarkami cen. Gdy np. Facebook postanowi zrobić nam niespodziankę i zablokuje konto, człowiek może sobie wyrywać sporą ilość włosów z głowy 🙂 Nie powinno się więc „wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka” i uważać, aby blog miał też „własną” oglądalność pochodzącą z innych źródeł 🙂

    • Prawda 🙂 Takim dobrym sposobem może być newsletter, sama się zastanawiam nad założeniem w przyszłości 🙂

    • A jeszcze co do Google+, to może nie użyłabym słowa „szalona”, ale zwłaszcza w przypadku postów filmowych i książkowych (publikuję je w grupach tematycznych) wejść jest sporo, co ciekawe duuużo więcej, niż z analogicznych grup facebookowych 🙂

      • Wiesz, może mniejszy ruch i popularność przekłada się na to, że na G+ trafiają ludzie szukający innych treści niż na FB. To trochę jak z serwisami YouTube i Vimeo. Na YT ląduje wszystko: od wygłupów gimbazy po pijaku, po trailery poważnych produkcji filmowych. Na Vimeo z kolei nie ma tłoku, „smieciowej” treści jest mniej, za to trafiają tam produkcje typowo artystyczne, filmy animowane z różnych konkursów itp.

      • Tak, chyba faktycznie coś w tym jest 🙂 Dlatego uważam, że jeśli się znajdzie fajne społeczności na Google+ to można a) zyskać czytelników, b) poznać inne ciekawe miejsca ze swojej niszy tematycznej 🙂

  • Rzeczywiście, media społecznościowe zrobiły mojemu blogowi „dobrze”, kolokwialnie mówiąc i nie wydaje mi się, żeby dało się poważnie blogować bez minimum jednego medium (choćby fb) 😉

    • Ja długo miałam tylko pół-prywatny Instagram i bardzo, bardzo żałuję, że założyłam Facebooka tak późno 🙁

  • Hmm…. media społecznościowe z pewnością są ważne, ale jeśli nie ma się kontaktów („przyjaciół”, „Follower-sów” itp.) to wiele nie pomogą. Myślę, że wciąż najmocniejszym narzędziem marketingowym jest reklama szeptana. Kolega koledze przyjaciółka, przyjaciółce, znajomy znajomemu itp. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale u mnie to znajomi jako pierwsi klikają na +, lub podają dalej wpis. Potem dopiero cała reszta, której pokazuję wpis w grupach google+ (Facebooka nie mam…). Z Tweeterem w Polsce jest duuuży problem, bo mało osób wie z czym to się je, dlatego mam więcej aktywności ze strony Amerykańskiej (prowadzę blogi i pracuję 3 językach).
    Facebook kojarzy mi się z wielką puszką spamu…. wiem, że to najpopularniejsze z social media, ale nie przekonuje mnie. 🙂
    Najfajniejsze wydaje mi się google+, tak jak piszesz, w grupach spotykają się ludzie o tych samych zainteresowaniach, wiesz czego szukasz, wiesz czego chcesz i wiesz do jakich ludzi możesz „nadawać” swoje treści.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • To prawda, że najważniejsza i najbardziej efektywna jest społeczność zbudowana wokół bloga, ale media społecznościowe mogą właśnie pomóc ją zbudować. Tak przynajmniej działa to u mnie 🙂 A reklama szeptana? Hmm… Trudno mi powiedzieć, bo trochę na pewno to tak działa, ale nie zauważyłam jakiś prawidłowości w tym zakresie.
    Facebook – racja, jest bardzo spamowaty, ale moim zdaniem (wynika to z obserwacji niektórych popularnych profili) dobrze prowadzony może dać blogowi naprawdę dużo. Aczkolwiek moje pierwsze próby, szukanie grup zainteresowań itp. to była prawdziwa trauma i koszmar 😉
    Google+ – nareszcie się znalazł ktoś, kto też docenia 🙂
    Pozdrawiam 🙂

%d bloggers like this: