MP: 7 typów ludzi, których należy unikać

136923-1.1

Kontakty międzyludzkie to skarb i jedna z cenniejszych rzeczy, jakie oferuje nam życie. Ale czy wszystkie znajomości są warte poświęcenia im czasu, uwagi i emocji? Niekoniecznie.

Uważam, że każda (nawet luźniejsza) znajomość ma wartość, lubię poznawać nowych ludzi (choć ostatnimi laty niewiele nowych osób pojawiło się w moim gronie, w tym roku chciałabym to zmienić!), lubię dbać o stare znajomości, odświeżać te sprzed lat i zacieśniać te, które już mam. Myślę, że każdy człowiek może wnieść do naszego życia coś naprawdę ciekawego i wartościowego, również jeśli jest to osoba skrajnie inna niż my czy też nie zawsze się z nią zgadzamy. A nawet gdy wiemy, że nie zostaniem wielkimi przyjaciółmi – i tak warto dbać o relacje. Bo otaczanie się ludźmi rozszerza horyzonty, poprawia nastrój, jest przyjemne, odstresowuje, a często się przydaje w sprawach zupełnie pragmatycznych (jak pomoc w przeprowadzce, remoncie czy dobra rada). Warto mieć znajomych. Jeszcze bardziej warto mieć przyjaciół 🙂

Jednak są takie typy ludzi lub ludzkich zachowań, których nie powinno się akceptować w swoim otoczeniu. To są osoby, które zabierają nam naszą pozytywną energię. Osoby, które sprawiają, że czujemy się gorzej. Osoby, które podcinają nam skrzydła. Osoby po kontaktach z którymi jesteśmy zmasakrowani, jak koń po westernie. Dlatego też w ramach Motywacyjnego Poniedziałku zapraszam Was na przegląd typków, których należy unikać, by nie zabierali nam cennej życiowej energii, tak przecież niezbędnej do działania! To co? Lecimy!

Cordy

1. Zazdrośnik

Właściwie wszystko jedno czy masz dwa metry większe mieszkanie, nową sukienkę, fajnego faceta czy na promocji w Biedrze wyhaczyłeś ekstra jabłka. I właściwie wszystko jedno czy Zazdrośnik też trafił na tę samą promocję. Ty masz na pewno lepsze te jabłka. Bardziej czerwone. A w ogóle co to znaczy, że Ty masz? Nie możesz mieć.

To trochę tak jak w anegdocie o człowieku, który mając do wyboru dostać 50 tysięcy złotych, pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie 100 albo dostać 25 tysięcy bez dodatkowych warunków, bez zastanowienia wybiera mniejszą kwotę. Takich ludzi bardzo łatwo wyczuć. Nigdy nie ucieszą się z Twojego sukcesu, zawsze będą szukali dziury w całym albo starali się udowodnić Ci, że to co masz jest nic nie warte. Zwyczajnie nie opłaca się kontynuować takiej znajomości. Zazdrośnik może nam właściwie wyłącznie uprzykrzyć życie, a kontakty z nim są toksyczne i przykre. Brrr.

2. Cukierek w moczu

To może być podtyp zazdrośnika, ale nie tylko. To taka osoba, która jest baaaardzo miła. Milusisiusieńka. Ale. Tu szpileczka, tam kopniaczek. Na przywitanie poczęstuje Cię wypowiedzianym z uśmiechem i serdecznością w oczach zdaniem: Świetnie wyglądasz w tej sukience, doskonale maskuje Twoje obfite pośladki. Albo z troską zapyta czy jesteś chora, bo bardzo schudłaś i jakoś marnie wyglądasz, biedactwo. Potem będzie tylko gorzej. Ze śmiechem pożartuje z Twoich przywar, w uroczy sposób poprawi niewłaściwa wymowę i zły akcent. Wszystko z dobrej woli. Wszystko. A Ty czujesz, jak Twoje kompleksy wstają z kolan, rozpychają się łokciami i kopią z glana Twoje biedne poczucie własnej wartości. A najgorzej, że nie za bardzo jest jak się odgryźć. Bo chyba nie tą samą bronią?

3. Stęskniony

Zazwyczaj są to osoby z którymi w taki czy inny sposób widujesz się w miarę często, ale nie na gruncie czysto towarzyskim. Na uczelni, w pracy, na fejsie. Zawsze, kiedy się widzicie albo kontaktujecie się wirtualnie z miejsca zapewniają o szalonej, wręcz nieprzytomnej woli spotkania się z Tobą. No płaczą z tęsknoty po prostu. Wielkimi, rzewnymi łzami. Kiedy jednak proponujesz termin spotkania, okazuje się, że są bardzo zajęci. Mają na głowie pracę, uczelnię, babcię, kota i zrobienie makijażu. Ale oczywiście śnią po nocach o kawie z Tobą. Więc już się umawiacie na za miesiąc, już-już zbliża się termin, a tu nagle katastrofa! Muszą, z BARDZO WAŻNEGO powodu odwołać wyczekane tete-a-tete. Umawiacie się na inny termin. Historia się powtarza. I tak przez następne dwa miesiące. Zawsze, najczęściej w ostatniej chwili wyśnioną kawę uniemożliwia Wam jakaś WIELKA, NIEPRZEWIDZIANA KATASTROFA.

I już sam w pewnym momencie nie wiesz, czy Stęskniony a) ma Cię w dupie, ale nie wie jak to powiedzieć, b) chce się spotkać, ale potem przypomina sobie, że jesteś tak brzydki, że nie da się na Ciebie patrzeć i rezygnuje, c) ma coś z głową. Tak czy inaczej umawiając się ze Stęsknionym marnujesz swój cenny czas.

4. Towarzyski Egoista

Wariacja na temat poprzedniego typu, tylko gorsza. To jest ta osoba, która bardzo chętnie się z Tobą spotka. O tak. Bardzo chętnie odwiedzi Cię w sobotę, zwłaszcza jeśli będzie dobre jedzenie, browary, czipsy i inne darmowe atrakcje, ale właściwie nigdy Cię do siebie nie zaprosi. To Ty ZAWSZE jesteś przez zupełny przypadek gospodarzem. Nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy. To Ty zawsze pamiętasz o tym żeby zadzwonić. I w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że z kumpla stajesz się niezbyt lubianym adoratorem, który oddaje serce nie dostając nic w zamian. Nie warto. Znajomości muszą być choć trochę obustronne.

5. Nieszczęśnik

Spotykacie się często. Bardzo często. I za każdym razem omawiacie palące problemy i życiowe wyboje Nieszczęśnika. Za mało zarabia. Ma problemy w związku. Nie radzi sobie sam ze sobą, jest wrakiem emocjonalnym. A poza tym: od tygodnia ma katar – co on ma za skaranie boskie z tymi zatokami. Zgubił listę zakupów – jest taki niezorganizowany. Frank poszedł do góry – jak on teraz spłaci kredyt. No i pada deszcz – nie może wyjść na spacer. A! i nie ma co na siebie włożyć, więc musi iść jutro nago do pracy.

Jest brzydki, zły, beznadziejny. I świat też jest brzydki, zły i beznadziejny. Zawsze. Bez względu na wszystko. I to nic, że Ty właśnie rozstałaś się z chłopakiem albo dowiedziałaś się o poważnej chorobie kogoś bliskiego. To jego problemy się liczą, on jest ważny, Ty sobie na pewno poradzisz, bo jesteś taka super, a teraz skupmy się na poważnych problemach, takich jak brak odpowiedniego podkładu do jego okropnej i tragicznej cery mieszanej. Kontakty z Nieszczęśnikiem są wyjątkowo niszczące, bo po pewnym czasie czujesz się zupełnie nieważny i niezauważany. Od siebie natomiast dajesz wiele, przede wszystkim swój czas. Jesteś wręcz jak psycholog na sesji terapeutycznej. Tylko że Tobie nikt za to nie zapłaci.

6. Agitator

To jest osoba, która coś WYZNAJE. W sumie wszystko jedno co. Wegetarianizm, katolicyzm, cyklizm. Może być zafiksowana na punkcie polityki, praw osób LGBT, wartości narodowych, akwarystyki, psów, sportu, szczepionek, GMO, karmienia piersią czy ekologii. Ważne jest to, że w swoje przekonania wierzy bez najmniejszych zastrzeżeń i nie bierze pod uwagę, że ktoś może mieć inne zdanie. Nie ma takiej opcji. Jeśli zaś ośmielisz się wyrazić najmniejszą wątpliwość co do zasadności WIARY Agitatora, wówczas nie ma przebacz. W zależności od temperamentu Agitatora możesz paść ofiarą agresywnej propagandy, powolnej, acz wyjątkowo upierdliwej pracy u podstaw lub męczącego kilkudziesięcio minutowego monologu (serio, serio, zdarzyło mi się to kiedyś).

Nieakceptowalny w skrajnej wersji (coś w stylu: nie przyjdę do Ciebie na urodziny, bo będzie tam mięso, Ty podły morderco zwierząt, blablabla, obejrzyj se film z rzeźni, blablabla, gdyby nikt nie jadł mięsa zwierzęta, by nie cierpiały, blablabla, możemy się spotkać w tej wegańskiej knajpie na rogu i tylko tam, blablabla, nigdy nie pójdę do hamburgerowni i nie interesuje mnie, że mają tam też menu dla wegan. TY POTWORZE. Bla, bal, bla), pośrednie typy Agitatorów są całkiem zabawne, ale przede wszystkim uczą tolerancji, akceptacji innych sposobów myślenia i poszerzają perspektywę.

7. Wujek Dobra Rada

Pochodzi z tego samego szczepu co Agitator, z tą subtelną różnicą, że on nie wyznaje żadnej konkretnej religii. On po prostu WIE. Wie wszystko. Lepiej niż Ty. Po prostu lepiej. I Ci wytłumaczy. Wszyściuteńko. I zaraz Twoje życie będzie lepsze, a dziecko grzeczniejsze (najczęstsza i najbardziej irytująca wariacja WDR to Wszechwiedzący Doradca Parentingowy, który WIE WSZYSTKO o wychowaniu Twojego dziecka). Podobnie jak w przypadku Agitatora wersja light WDR jest całkiem spoko i może podsunąć nam kilka trafnych rozwiązań. Niestety, skrajni WDR często występują w postaci ciotecznych pociotków i innych dziwnych typów, z którymi musimy się co jakiś czas na spotkaniach rodzinnych widywać. Nie ma niestety od nich ucieczki.


I to właściwie tyle 🙂 Na pozostałe ludzkie wady i niedoskonałości jakoś zawsze udaje mi się znaleźć metody. Na przykład nie mam problemu z Plotkarzami. Zawsze ukrócam taką gadaninę stwierdzeniem: ale ja ją/jego bardzo lubię 😉 I po problemie.

Poza tym, chciałam napisać, że mam cudownych znajomych i przyjaciół, a najcudowniejsi, bez wad i doskonali są Ci, którzy czytają tego bloga i ten konkretny wpis 😉 Przy okazji chciałabym gorąco pozdrowić Kingę, która zna się na hodowli zwierząt prawie tak dobrze jak ja!

A Teraz Wy! Jacy ludzie podcinają Wam skrzydła? Zdarzyło Wam się kiedyś zerwać znajomość, bo Wam szkodziła? Czyścicie swoje otoczenie z toksycznych typów? Czy raczej walczycie o znajomości i nie poddajecie się łatwo?

  • O to to to! 😀 Znam wszystkie typy i wywalam je, bez wyrzutów sumienia, z mojego życia. O ile dzięki temu stałam się szczęśliwsza, kiedy toksyczne znajomości się mnie nie trzymają 😉 Jakiś czas temu popełniłam w podobnym temacie wpis. Śmiać mi się chce, bo przypomniałam sobie o koleżance z poprzedniej pracy, która wręcz codziennie wmawiała mi choroby „źle wyglądasz, chora jesteś” 😉

  • Zgadzam się z Tobą, ze takie typy osób nie są przyjemne w kontaktach i rozum nakazuje zerwać z nimi znajomość, bo nie raz doprowadzili swoich „przyjaciół” do szewskiej pasji.
    Ale wiem z doświadczenie, ze nic w naszym życiu nie jest przypadkowe o skoro takie osoby trafiły się na naszej drodze, to nie było to bez powodu. I wiem, ze (wbrew pozorom) od takich ludzi można się wiele nauczyć o sobie, dzięki nim można lepiej poznać siebie.
    A poznawanie siebie, to wcale nie jest droga usłana różami.

    • Coś w tym jest 🙂 Ale jednak zdecydowana większość mojego otoczenia, to naprawdę baaardzo pozytywne osoby, a tych o których piszę to raczej odosobnione przypadki. W każdym razie z każdej życiowej sytuacji można zaczerpnąć lekcję, to fakt 🙂

  • Uśmiałam się 😀
    Cukierek w moczu (skąd w ogóle wzięłaś tę nazwę? ;)) to teraz się chyba kryptohejter nazywa 🙂

    • Nazwa pochodzi sprzed wielu lat i jest określeniem, które moja mama usłyszała od jakiejś swojej ciotki chyba 😀 Zawsze wydawała mi się wyjątkowo trafna 😉

  • Ola

    W 100% racja! Każdy z tych typów jest najgorszy. Ale ale najmniej lubiany prze zemnie to nieszczęśnik!! Argh ratunku przed tymi ludźmi!

    • Ja to sama nie wiem, ale chyba najbardziej przeraża mnie skrajny Agitator 😀

  • Ja to bym jeszcze z 7 kolejnych typów dodałą 😀

  • Nieszczęśników unikam jak ognia… niestety i STETY zawodowo mam z nimi dość często do czynienia…. niestety, bo zawsze energia trochę spadnie, a stety, bo w 90% przypadków udaje mi się ich „naprawić” 😀

%d bloggers like this: