Takich komentarzy nie chcę na moim blogu!

kaboompics.com_Closeup of black keyboard and mug

Zazwyczaj jest tak, że po słodkopierdzących, rzygających tęczą wpisach muszę odreagować i na blogu pojawia się tekst marudzący, krytykujący i plujący jadem. Tak jest i dzisiaj. Będzie słów parę o komentowaniu – na moim blogu, ale nie tylko, bo problem jest powszechny. Tak powszechny, że aż przykro.

Jak każdemu blogerowi zdarzają mi się teksty dobre i ciekawe oraz teksty słabe. Niektóre wpisy zdobywają popularność i są chętnie komentowane, inne nie. Doskonale to rozumiem i nie mam do nikogo pretensji o to, że jakiś post nie spotkał się z entuzjazmem czytelników. Spoko. Do nikogo nie będę też miała żalu, jeśli opuści mojego bloga, wzdychając co za nudziarstwo. A tego, że jakiś wpis jest kiepski, domyślę się choćby po ilości wejść i lajków 😉

Sama też chętnie wchodzę na inne strony, szukam ciekawych miejsc i jeśli gdzieś mi się podoba, to komentuję, lajkuję i zostaję z autorem na dłużej. Mam też ulubione blogi, które odwiedzam często i chętnie, ale przyznaję bez bicia, że nie każdy wpis mi się podoba, nie każdy mnie interesuje, nie każdy mam ochotę przeczytać. Nawet u moich ulubionych blogerów.

Tego nigdy nie zrobię

Do czego zmierza ten przydługi wstęp, zapytacie? Otóż, zmierza do tego, że nigdy, podkreślam, NIGDY, nie zdarzyło mi się skomentować czegoś, czego nie przeczytałam. NIGDY. Jeśli coś mnie interesuje, to czytam i potem staram się coś napisać. Z różnych przyczyn – bo chcę coś dodać od siebie; bo chcę wyrazić swoje emocje; bo autorowi będzie miło, jeśli docenię jego dobrą robotę. Może się zdarzyć, że coś przeinaczę, czegoś nie doczytam, coś mi umknie, ale zawsze wiem, jaki tekst komentuję. Zawsze. A komentuję go dlatego, że mnie zaciekawił, poruszył, spodobał mi się. I szczerze mówiąc tego samego oczekuję od osób, które wchodzą na mojego bloga.

Właściwie wszystko jest okej

Bo wiecie. Nie przeszkadza mi, że ktoś w komentarzu podpisuje się swoją stroną internetową. Niby to trochę spam, ale z drugiej strony rozumiem powody. Po to siedzimy w internecie, żeby inni nas poznali i jeśli ktoś w stopce zamieszcza adres bloga, to wcale nie znaczy, że jego komentarz będzie bezwartościowy. Sama mam na koncie Disqusa ustawiony podpis Magda|Skrytka Magdaleny z tej prostej przyczyny, że komentuję wpisy jako Magda, która prowadzi takiego, a nie innego bloga i zwłaszcza wtedy, kiedy mam w dyskusji coś ciekawego do dodania, to chcę żeby mnie tak, a nie inaczej zapamiętano (choć nie dlatego komentuję, to wyróżnienie się ma charakter efektu ubocznego). Tym bardziej, że moje imię i nazwisko są na tyle mało oryginalne i charakterystyczne, że z automatu giną w tłumie 😉 Dość napisać, że na studiach miałam w grupie trzech Baranowskich, a w liceum cztery Magdy 😉 Tak samo nie mam problemu z tym, że ktoś komentuje i lajkuje na Fejsie ze swojego konta blogowego. Sama tak robię – rozdzielam dość mocno konto prywatne (na które już praktycznie nie wchodzę) od blogowego. Swoją drogą dajcie znać co myślicie w tych tematach, bo wiem, że są one dość kontrowersyjne. Ciekawa jestem Waszego zdania 🙂

Ta najgorsza rzecz

Właściwie w Waszych komentarzach nic mi nie przeszkadza. Mogą być anonimowe, mogą być podpisane adresem internetowym. Jeśli macie coś ciekawego do powiedzenia albo chcecie się pozachwycać moim geniuszem, to zawsze będę się cieszyć. Jest tylko jedna, jedyna rzecz, która doprowadza mnie do białej gorączki, coś czego nie potrafię zaakceptować. Otóż NIENAWIDZĘ, kiedy ktoś komentuje, a ewidentnie nie przeczytał tekstu. Bo pomijając już oczywistą kwestię, że takie działanie nie ma sensu – tylko zniechęca mnie do dalszego kontaktu z taką osobą, to jest to po prostu przykre. Tak. Przykre. To jest trochę tak, jakbyście przyszli z wizytą do znajomych, którzy mają małe dziecko o imieniu Ania, a dali mu w prezencie ciężarówkę i uparcie nazywali ją Piotrusiem. Jest to brak szacunku do autora strony.

Jeden lepszy od dziesięciu

Bo mi (i chyba większości blogerów i autorów) zależy na tym, by moje treści docierały do ludzi. Zależy mi na tym, by ktoś się moją pisaną zainspirował, sięgnął po książkę, którą polecam, obejrzał film, wpadł na ciekawy pomysł, zastanowił się nad światem albo po prostu z przyjemnością przeczytał mój tekst. I wolę mieć pod wpisem jeden komentarz, ale konkretny i na temat, niż 10 nic nie wnoszących i zupełnie nie w temacie. Albo żadnego komentarza – wtedy wiem, że coś poszło nie tak.


Dlatego proszę Was o jedno. Komentujcie! Jak najwięcej, każdy komentarz jest dla mnie miły i motywujący. Nie musicie pisać epistoł, krótkie formy też są super. Ale błagam. Niech one będą na temat. Jeśli zaś mój tekst Was nie zainteresował, to go nie czytajcie, ale też nie komentujcie na siłę. Po prostu.

  • Oj znam to bardzo dobrze, często spotykam się z krytyką na moim blogu, odnośnie moich tekstów, albo i też z brakiem jakiegokolwiek odzewu. Jednak piszę bo lubię, piszę nie tylko dla siebie, ale i innych. Najważniejsze by krytyka była konstruktywna, wtedy łatwiej jest nam coś zmienić, i spojrzeć z dystansu na pewne rzeczy

    • Ale ja nie piszę ani słowa o krytyce, która na moim blogu występuje rzadko, a jeśli już to w bardzo pozytywnej, budującej formie.

  • O matko jak ja Cię rozumiem. Czasami poprostu jak widzę komentarz, który odnosi się tylko i wyłącznie do tytułu i jest zupełnie nie na temat to szlag mnie trafia.
    Niestety prawda jest taka że jest to sposób na wypromowanie siebie i swojego bloga. Ludzie zostawiają komentarze wszędzie gdzie się da, tylko po to żeby ktoś ich odwiedził.
    A komentarze typu „super wpis, wpadnij do mnie” zwyczajnie plasuje.
    yes-anka.blogspot.com

    • No właśnie to jest wyjątkowo kiepski sposób, bo ja potem do takich osób raczej nie zajrzę i nie widzę w statystykach żeby ktoś specjalnie często klikał w profile komentujących. A jeśli już, to raczej ludzie interesują się ciekawymi komentarzami, nie spamem 🙂

  • Chyba jeszcze mi się to nie zdarzyło, aby ktoś zostawił komentarz, nie czytając mojego tekstu, bo zazwyczaj są to komentarze bardzo na temat. Ale wszystko przede mną… W każdym razie, podzielam Twoje zdanie w tej kwestii!

    • To super 🙂 Mi się w sumie też często nie zdarzają, ale jednak są i działają na mnie jak czerwona płachta na byka!

  • Aga

    ja czasami mam wrażenie (a bloga prowadzę od miesiąca), że niektóre komentarze to po prostu kopiuj/wklej i to mnie strasznie drażni. widać to na pierwszy rzut oka, więc taki komentarz podświadomie ignoruję. bo cóż innego zrobić? mam na to tylko jedną teorię. niektórzy wolą iść na ilość, a nie na jakość. nie zależy im na pozyskaniu stałych czytelników, tylko na grupie przypadkowych osób, które raz klikną w odnośnik do ich bloga i za chwilę zapomną o nim tak samo szybko, jak my zapominamy o tego typu komentarzach 😉

    • Dokładnie 🙂 Tylko ja nadal nie rozumiem po co 😉 To chyba taki subtelny odpowiednik „follow za follow”, „obs za obs”, który masakrował swego czasu mój stary blog na Blogspocie 🙂

  • Też tak uważam. Również nie przypominam sobie u siebie takiej sytuacji.

    • U mnie takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale jednak są, niestety 🙁

  • Tak coś w tym jest , jestem Świeżakiem . Moje noworoczne postanowieni pisać bloga i dawać ludziom WARTOŚĆ, a wszystko zaczęło się od jednej osoby i za to bardzo jej dziękuje. Każdy z nas stawia na jakość na nie na ilość, takie jest moje zdanie. Dobrego weekendu .

    • Dziękuję, wzajemnie 🙂 Żeby zawsze Ci się udawało przekazywać jak najwięcej wartości!

  • Rozumiem Cię doskonale. Wychodzę z podobnego założenia. Jednak muszę z przykrością stwierdzić, że ludzie nie czytają wpisów od A do Z, Ludzie scrolują tekst wzrokiem i nie che im się czytać. Nie dziwię się, przecież jest tyle treści w internecie, że czytelnik nie ma czasu na czytanie wszystkiego i wszytko .A Tak naprawdę, najważniejszą rzeczą jaką zabieramy czytelnikowi jest- czas. Smutne, ale prawdziwe 🙁

    • Prawda 🙂 Sama widzę to po sobie, rano odpalam Bloglovin, Fejsa i przeglądam co nowego, otwieram sobie w przeglądarce dużo kart, z rzeczami, które mnie naprawdę interesują i które bardzo bym chciała przeczytać. I raptem się okazuje, że dzwoni telefon, dziecko się obudziło, trzeba coś pilnie załatwić albo zwyczajnie skończył się mój „kawowy” czas. A następnego dnia pojawiają się nowe rzeczy, i tak w kółko 🙁

  • Ja nie rozumiem bolączki o komentowanie na FB z blogowego konta bo – podobnie jak Ty – oddzielam konto prywatne od blogowego. Z prywatnego też o wiele rzadziej korzystam, praktycznie w ogóle nie scrolluję tablicy i przez to mnóstwo rzeczy mi umyka.
    U mnie na blogu chyba raz zdarzył się komentarz od kogoś, kto w ogóle nie przeczytał wpisu a skrytykował mnie za coś, co było jego „widzimisiem” na podstawie tytułu. Zanim zdążyłam na ten komentarz odpisać, autor już go usunął. Chyba zrozumiał, że popełnił gafę ;). Poza tym nie narzekam większość komentarzy jest wartościowa, aż przyjemnie poczytać 🙂

    • Prawda, komentarze u Ciebie są bardzo interesujące, często czytam je na równi z tekstem 🙂 Wydaje mi się, że jest to kwestia dobrej treści, która interesuje czytelnika i skłania do dyskusji. Natomiast nie rozumiem po co pisać komentarz do tekstu, który kogoś do tego stopnia nie interesuje, że nawet nie pofatygował się żeby go przeczytać, co u mnie zdarza się rzadko, ale jednak się zdarza 🙁

  • Ja przeglądam zwykle Fejsa czy Google + i otwieram posty, które mnie zainteresują (tak właśnie trafiłam do Ciebie:). Lubię też czytać wszystkie komentarze. Wiadomo że nie zawsze jest na to czas, ale jeśli za dnia nie zdążę przeczytać tego wszystkiego, to nadrabiam w nocy, gdy dziecko już śpi. U mnie jak na razie nie zdarzyły się komentarze nie na temat, ale dopiero niedawno zaczęłam, więc pewnie wszystko przede mną!

    • No, ja nie wyrabiam z czytaniem tego wszystkiego, co czytać bym chciała 🙁

  • Świetny wpis! Fejsa nie mam więc nie znam się co jak i gdzie się robi i jak powinno się kometnować, z jakich kont czy nie. 😀 Zgadzam się z Tobą, że miło jest jak ktoś zanim polubi, skomentuje, przeczyta…. 🙂 Niestety dużo osób tylko wchodzi i klika + bo chce żeby ktoś do nich zajrzał. Wyobraź sobie, że mam bloga fotograficznego i tam do przeczytania jest TYLKO TYTUŁ… ale czasami to zbyt wiele… i np. ludzie pod zdjęciem plaży pełnej śmieci, gdzie tytułem był „przykry bałagan na plaży”, podpisują „SUPER!”… czasami zadaję zagadki: „ile łodzi widzisz” itp., a odpowiedzią jest „super” 😀 a co gorsze „zapraszam do mnie” 😀 Na taki komentarz odpowiadam: „Podaj adres, przyniosę wino i przekąski” 😀 hahha W każdym razie nie ma co się przejmować takimi „gośćmi” co na Anię wołają Piotruś 😀

    • To co piszesz jest trochę przerażające 😉 Wyobrażam sobie, że taki „komentujący” otwiera 100 przypadkowych blogów w kartach przeglądarki i na każdym automatycznie wpisuje „super. zapraszam do mnie” nie patrząc nawet gdzie jest i bez znaczenia czy komentuje tak wpis kulinarny czy rozważania o śmierci bliskiej osoby 😀

  • Ola

    Nie widzę sensu-po co wchodzisz na bloga i nie czytasz? Tylko po to by zostawić jakiś komentarz dla reklamy? Bez sensu. to raczej mija się z celem blogowania i czytania blogów. Wchodzisz to przeczytaj i po sprawie. Zostawiasz komentarz do tekstu a nie z pupy strony „ojej jaki uroczy blog… bla bla”. Tak masz racje. Jak się wchodzi to się czyta. Simple. A jak nie chce się czytać to masz fp, fb lub insta i tam możesz słodzić sobie innym dla reklamy 🙂 Pozdrawiam

    • Niby faktycznie są media społecznościowe, ale na Instagramie też trzeba spojrzeć na zdjęcie, żeby wiedzieć o czym się pisze 😉

%d bloggers like this: