Dziś jest właśnie „tym” dniem

DSC_0258

Zimą zamieniam się w mocno przymulonego niedźwiedzia, zapadam w sen, z którego nic i nikt nie jest mnie w stanie wyrwać. Codziennie z wdzięcznością patrzę na moje cudowne dziecko, które śpi od 8 wieczorem do mniej więcej 6-7 rano. I na mojego nie mniej cudownego męża, który co rano robi mu mleko. A ja wtedy przewracam się na drugi bok. Do wstania może zmusiłaby mnie III wojna światowa i konieczność natychmiastowej ewakuacji całego miasta. Może. Zimą jest mi zimno, zimą jest paskudnie, zimą jest zazwyczaj brzydko. I wieje wiatr. Zimny. Ale… Jednak… 

Jest Was coraz więcej <3 Nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego, statystyki idą w górę, na Facebooku przybywa lajków, a na Google+ ciekawych dyskusji. Moje blogowanie nie ma charakteru komercyjnego, robię to z czystej radości pisania i potrzeby umiarkowanego uzewnętrzniania się, ale każda nowa osoba, każdy komentarz, każdy lajk cieszy mnie tak, jak Huberta nowa grająca zabawka. Albo bardziej!

2015-11-27_1448611309

Staram się bardzo. Staram się bardzo żyć jak najzdrowiej. Unikam słodyczy (choć napisanie, że nie jem ich wcale byłoby strasznym kłamstwem) i słonych przekąsek. Pamiętam o śniadaniu. Wysilam się, by codziennie choć trochę się poruszać. Jem owoce i warzywa. Już czuję się lepiej: silniejsza, sprawniejsza, mniej rozregulowana.

Uwielbiam swoją sypialnię. Zwłaszcza teraz, kiedy ze stosów książek błyskają światełka. Chyba zostawię je na cały rok, bo szczerze mówiąc, czytanie przed snem w takich warunkach ma aspekt magiczny. Serio. A rano piję w tym moim miejscu na ziemi dobrą kawę i bawię się z synem na łóżku. Piękne, wyjątkowe chwile.

2015-12-28_1451341522

A właśnie. Czytanie! Ostatnio trafiam na same doskonałe książki. Nie ma rozczarowań, bluzgania pod nosem i obietnic nigdy więcej. Doskonali Królowie przeklęci Druona, świetny Stylista Marininy, poruszający Przyjaciele zwierząt Marklunda. Książki tak różne, ale podobne. Bo wszystkie są świetne.

No i jest Hubert. Każdy jego uśmiech, każde nowe osiągnięcie, każda nowa sztuczka to codzienna, wielka radość. A najważniejsze: wczoraj powiedział MAMA. Kilka razy. Co prawda tak naprawdę próbował w czasie jedzenia powtórzyć za babcią „am”, ale jednak. Powiedział MAMA. Piękne, wyraźne, zupełnie nieświadome mama <3 Jestem w siódmym niebie!

2015-12-14_1450077057

W takich chwilach pielęgnuję w sobie wdzięczność. Mimo tego, że raczej należę do tych co marudzą, co zawsze chcieliby trochę więcej i mocniej. Do tych, co pielęgnują swoją cyniczną stronę i szczycą się ostrym i wrednym dowcipem. Ale jednak… każdy z nas ma takie momenty, kiedy czuje, że warto, że trzeba, że można się cieszyć. Nawet jeśli coś się nie układa, nawet jeśli wokół jest zima, jutro jest dniem raczej niepewnym, a wczoraj pozostawia wiele do życzenia.

Bo to DZISIAJ jest tym dniem w którym warto odnaleźć spokój i radość.

I tylko tyle chciałam Wam dzisiaj powiedzieć.

  • Pielęgnacja w sobie wdzięczności za to co mamy jest ważna, ale ciągle wydaje mi się, że za rzadko to robię. Piękne masz życie i czuć z Twojego postu ogromny spokój i szczęście, oby ten stan trwał jak najdłużej, właśnie tego Ci życzę 🙂

    • Dziękuję 🙂 Wdzięczność to podstawa, ale trudno o tym cały czas pamiętać 🙂

  • Cieszę się, że tak fajnie się czujesz, że doceniasz to co Masz…cały świat albo jego znaczna część nastawiona jest obecnie na komercję, na zdobywanie, na więcej, więcej, więcej…dążymy, pędzimy zamiast na chwilę się zatrzymać i docenić to co już mamy:)

    • Dokładnie, żyje się tak prędko, że nie ma nawet czasu, by rozejrzeć się wokół siebie 🙂

%d bloggers like this: