Jak sprawić, by w 2016 roku liczył się każdy dzień?

DSC_0871

Zazwyczaj nie robię noworocznych postanowień. Wiecie, jakoś nieszczególnie wierzę w to, że decyzja podjęta tylko dlatego, że w kalendarzu zmienia się data, może mieć długofalowe skutki. Jednak teraz jest inaczej. W 2016 będzie inaczej! Rok 2015 był zdecydowanie najbardziej przełomowym rokiem w moim życiu. Duże znaczenie ma to, że zostałam mamą i nic już nie jest takie samo ;). Ale też bardzo dojrzałam, ustawiłam sobie priorytety, nauczyłam się (poprawka! uczę się!) panować nad stresem, emocjami, optymistycznie patrzeć w przyszłość. Wypracowałam w sobie serdeczność i pozytywne nastawienie. To była naprawdę olbrzymia zmiana w moim postrzeganiu życia. I śmiem twierdzić, że dokonała się ona właśnie w minionym roku w wyniku intensywnej, choć na zewnątrz niedostrzegalnej, pracy nad sobą. Zrozumiałam po prostu, że jako mama muszę być silniejsza, muszę być mądrzejsza, muszę być bardziej odporna.

Widzę więc w sobie znaczne zmiany na lepsze i jestem naprawdę dumna. Jednak nadal przede mną duuuużo, duuuużo pracy. Bo pewne kwestie w zeszłym roku dość mocno zaniedbałam, inne zaś chcę utrzymać na dotychczasowym poziomie. I chciałabym żeby moje życie, moja osobowość i sposób postępowania były coraz lepsze. A więc!

Chciałabym żeby rok 2016 był rokiem:

1. Relacji

Zdaję sobie sprawę, że pewne relacje po prostu zaniedbałam. Inne zaś mogłabym pielęgnować jeszcze bardziej. W ostatnich latach też dość mocno zamknęłam się w konkretnym towarzystwie. Wiele do życzenia pozostawiają też moje stosunki rodzinne. Są do naprawy!

Dlatego w 2016 roku będę bardziej dbać o przyjaźnie i znajomości, które już mam. Postaram się także poznać nowe osoby, bo w końcu czy to, że skończyło się studia i trzydziestkę oznacza, że nie ma się zawierać nowych relacji?! Będę też dbała o rodzinę i naprawię to co zostało (w dużej mierze przeze mnie) skopane.

2. Zdrowia

Ostatnie dwa miesiące 2015 roku to był koszmar. Wszystko mi wychodziło, tylko nie dbanie o zdrowie. Zła dieta, brak ruchu, nawet wody piłam niewiele. Masakra wynikająca wyłącznie z mojego lenistwa. A przecież jeśli nie dla siebie, to powinnam być w dobrej formie choćby dla Huberta!

Nie będę jednak ślubować, że od teraz to sport codziennie i samo fit jedzenie. Byłoby to bardzo mało wiarygodne 😉 Ja po prostu będę o siebie dbać. Codziennie zrobię coś dla siebie – ćwiczenia, zdrowy koktajl, dłuższy niż zwykle spacer. Powoli, stopniowo. Małymi kroczkami wrócę do formy. Odwiedzę też lekarzy: dermatologa, ginekologa, dentystę, zrobię usg piersi i morfologię!

3. Kultury

Tu nie mam sobie nic do zarzucenia, jednak zważywszy na następny punkt na liście, muszę szczególnie dbać o to, żeby nie stracić kontaktu z kulturą. Dlatego w 2016 roku przeczytam co najmniej 52 książki i obejrzę 52 filmy. Wydaje się to do zrealizowania bez trudu, ale kiedy dojdą mi nowe obowiązki, może nie być już tak prosto!

4. Blogowania i rewolucji zawodowej.

Tak. Mam spore plany co do tego bloga. W zeszłym roku pisałam dużo, ale nieregularnie. Gubiłam się też w wizji mojego blogowania. Teraz już mam jasny obraz tego jak to wszystko ma wyglądać, co chcę osiągnąć i ile wysiłku mogę w to wkładać. Mam nadzieję, że to będzie naprawdę rok blogowania. Takiego porządnego, rozwijającego się i intensywnego.

Do tego w sierpniu kończą mi się wszystkie urlopy macierzyńsko/rodzicielsko/wypoczynkowe i trzeba będzie podjąć pewne decyzje zawodowe. Temat jest dość mocno otwarty, ale mam pewną koncepcję i pomysł na siebie, który być może (przy wsparciu mojej Mamy! Mamo, jeśli to czytasz: liczę na Ciebie 😉 ) wcielę w życie! Ale o tym nie będę się rozpisywać 😉

Sprawię, by liczył się każdy dzień!

Każdusieńki. Bo dni chwile przelatują przez palce, nie wiadomo jak i nie wiadomo kiedy. Ile każdy z nas ma za sobą takich pustych dni, kiedy ani o milimetr nie przybliżył się realizacji pragnień, marzeń i założeń? Setki? Tysiące? Takie dni, kiedy nic nowego się nie robi, myśląc tylko: jutro, od jutra, potem, na pewno niedługo zacznę. Zastanawiałam się więc jak zmieniać swoje życie, kiedy ono tak mi ucieka. I już wiem!

Kupiłam kalendarz w którym zamierzam codziennie robić rachunek sumienia i zapisywać co udało mi się zdziałać w każdej z czterech kategorii. Nie pozwolę na to, żeby którakolwiek pozostała pusta! Codziennie, choćby to miała być niewielka drobnostka, będę walczyła o poprawę mojego życia. Dzięki temu zadbam o to, by w każdym dniu zrobić coś pozytywnego, dobrego, wartościowego. A najlepsze jest to, że po upływie czasu (np. po miesiącu) będę mogła zobaczyć ile tak naprawdę robię w życiu i dokonać ewentualnych korekcji. Bez oszukiwania się i mydlenia oczu. Sprytne, prawda? 😉

Trudno to wszystko nazwać postanowieniami, raczej powolnym dążeniem do poprawy. Mam nadzieję, że za 366 dni, kiedy będę podsumowywała rok 2016 napiszę: udało się! Blog kwitnie, życie zawodowe się rozkręca, zdrowie się poprawiło, relacje międzyludzkie są dobre jak nigdy, a ja przeczytałam całą masę cudnych książek i obejrzałam całą masę dobrych filmów! Trzymajcie za mnie kciuki! 😀

  • Świetne postanowienia! 🙂 Bardzo miło mi się to czytało i uśmiechałam się tam pod nosem, bo gdzieś tam mam podobne plany 🙂 Życzę Ci bardzo dużo powodzenia w ich realizacji 🙂

  • Trzymam kciuki, wszystkie 4 punkty są jak najbardziej warte uwagi a skoro zaopatrzyłaś się w kalendarzyk to z pewnością za rok napiszesz w podsumowaniu o swoich sukcesach tych większych i mniejszych. Te 52 książki są również bardzo realne jak dla mnie i zamierzam wystartować w związku z tym w wyzwaniu czytelniczym w tym roku, w zeszłym roku też tak planowałam ale odpuściłam bo uważałam ze nie dam rady i to był błąd – trzeba mierzyć wysoko 🙂

    • Ja też znalazłam fajne wyzwanie czytelnicze u Olgi z Wielkiego Buka 🙂 Za kilka dni zamierzam napisać trochę więcej o swoich czytelniczych planach 🙂

  • Piękne plany, trzymam mocno kciuki!
    Wiem, jak pojawienie się dziecka wywraca świat do góry nogami- łatwo się wtedy pogubić…Mnie w tym nowym roku czeka kolejna rewolucja- drugie dziecko! To dopiero będzie jazda bez trzymanki! 😉

    • Oj tak 🙂 A dwójka dzieci to już jest hardkor, ale bardzo fajny hardkor 😉 Na pewno dasz radę 🙂

  • Super wpis! Życzę powodzenia! Wierzę, że Ci się uda! Dobry plan to podstawa! 🙂

%d bloggers like this: