Motywacyjny poniedziałek: najlepsze sposoby na listopadowy spadek formy

na_chandrę

Jejku. Nawet ja, wielka wielbicielka listopada (tak, tak! obchodzę wtedy urodziny i dostaję prezenty, poza tym taki mrok, jak z opowiadań Edgara Allana Poego jakoś mieści się w mojej estetyce) mam już trochę dość. Słońca jak na lekarstwo, ciągle wieje, pada, dni są tak krótkie, że aż przykro i właściwie non stop chce mi się spać. Do tego przede mną cała zima i końca tej ponurości nie widać. W sumie jest dokładnie tak, jak było w zeszłym roku. I w zeszłym. I w zeszłym. Listopad, a zwłaszcza jego końcówka po prostu dają ostro w kość, powodując u mnie ogromny spadek formy i motywacji. Na szczęście mam metody na to, by te kryzysowe momenty w roku nie były takie najgorsze. Sposoby na poprawę humoru i naładowanie się energią do pracy. I dzisiaj się nimi dzielę! 😀

1. Ubieraj się w kolorowe, puchate i miłe w dotyku rzeczy

Kiedy przychodzą najmroczniejsze miesiące roku najgłupszym co można zrobić to wskoczyć w czarny albo szary sweter. Wtedy kiedy najbardziej potrzebujemy energetycznego kopa, najlepiej sprawdzają się radosne róże, pogodne błękity, soczyste zielenie i słoneczne żółcie. Warto też postawić na grube, milusie swetrzyska, ciepłe kapciochy i miękkie piżamki. Od razu robi się jakoś przyjemniej i raźniej, kiedy nasze ciało jest otulone w przyjazne, ładne i pozytywne materiały.

2. Dbaj o duże dawki witamin

Najlepiej z owoców i warzyw. W sklepach można jeszcze znaleźć resztki owoców sezonowych i pierwsze cytrusy. A może masz dostęp do działkowych owoców (późne jabłka są takie pyszne <3 )? Może postarałeś się o zapas przetworów na zimę? Tak czy inaczej, warto jeść dużo zieleniny, najlepiej w towarzystwie kaszy jaglanej, która jest absolutnie cudownym, energetycznym comfort food. I rosół. Nie zapominajmy o rosole. Im więcej dobra dostanie nasz organizm z zewnątrz, tym lepiej.

3. Spaceruj

Wbrew pogodzie, nawet jak jest bardzo paskudnie, staraj się wyjść z domu chociaż na dwadzieścia minut. Świeże powietrze i dzienne światło działają cuda. Ja nigdy nie potrafiłam ich docenić i dopiero w tym roku, kiedy zmuszona jestem codziennie wyprowadzać mojego Ssaka na dwór, odkryłam jak ważne jest napowietrzenie, bez względu na pogodę. Kiedy nic się nie układa, a ja nie mogę się zorganizować: idę na spacer. Kiedy chce mi się spać: idę na spacer. Kiedy mi smutno: idę na spacer. Wracam z niego wypoczęta, z nowymi siłami do działania i powiewem optymizmu we włosach. I wyspanym Ssako, ale to już inna historia 😉

4. Ruszaj się jak najwięcej

Tu oczywiście liczą się spacery, ale nie tylko. W listopadzie warto odpalić ćwiczenia z Mel B, zapisać się na zumbę albo zrobić generalne porządki w domu. Im więcej ruchu sobie zapewnisz, tym lepiej. Endorfiny się wydzielą, a Ty poczujesz, że robisz dla siebie coś fajnego. A to zawsze poprawia humor i dodaje sił.

5. Pij dużo ciepłych napojów

U mnie niestety zbyt często rządzi kawa, ale nie zapominam też o herbacie z pomarańczą i miodem, gorącej wodzie z cytryną, miodem i imbirem albo o ukochanej zielonej herbacie. Albo o grzanym winie. Taki rozgrzewający napój wypity z ulubionego (i koniecznie kolorowego!) kubka daje dodatkową energię, zwłaszcza wieczorem. No i stanowi idealne towarzystwo dla punktu 6, czyli…

6. Czytaj dużo książek

Znajdź pozytywne strony długich wieczorów i pogrąż się w lekturze. Ja uwielbiam wziąć jakąś grubaśną książkę w jedną rękę, w drugą wielki kubas herbaty, zakopać się pod kocem i przenieść na długie godziny do innej, ciekawszej rzeczywistości. A jeśli jeszcze na dworze wieje, pada i jest ciemno, to czuję się w moim domu, jak w bezpiecznej twierdzy, w której żadne zło nie może mnie dosięgnąć. Uwielbiam! Jeśli nie wiesz co czytać to zajrzyj tu i tu.

7. Słuchaj świątecznych piosenek

Po co czekać na grudzień? Odpal White Christmas już w listopadzie i poczuj tę obietnicę miłego ciepełka, zapachu pierników, goździków i pomarańczy. A może zacznij już teraz kupować gwiazdkowe prezenty? W końcu do Bożego Narodzenia został raptem miesiąc!

8. Wyśpij się

Ale tak porządnie. Do oporu. Niech nikt Ci nie przeszkadza. Wyłącz telefon, zasłoń rolety, a dzieci niech przejmie drugi rodzic. I śpij. Śpij, śpij, śpij. Sen naprawdę może być lekarstwem na wszystko!

9. Zrób sobie domowe spa

Kiedy na dworze temperatura oscyluje w okolicach zera warto dodatkowo zadbać o cerę i włosy. Ja najbardziej lubię zrobić sobie gorącą kąpiel w pianie, nałożyć na twarz i głowę maseczkę (najlepiej naturalną – ostatnio zakochałam się w żółtku) i popijając wino (albo ziółka) totalnie się odstresować. Po takim seansie zawsze czuję się trochę ładniejsza, a tym samym mam więcej energii 😉

10. Zapal świeczkę

Zapachową. Nawet ja, osoba, która źle znosi silne zapachy, urządzam sobie czasem taki mały seans aromaterapii. Najbardziej lubię klasyczny zapach wanilii, bo wiem na pewno, że nie rozboli mnie od niego głowa, ale czasem zdarza mi się eksperymentować. Świece sprawiają, że czuję się tak miło, domowo i nastrojowo. No i kojarzą się z Bożym Narodzeniem.

11. Wyjedź na wakacje

Nie dla każdego ta porada, oj nie dla każdego 😉 Ale naprawdę warto zaplanować urlop właśnie na listopad. Oczywiście pod warunkiem, że wybierzemy trochę bardziej egzotyczne kierunki. Sama z tej porady nie skorzystam, bo a) ze Ssakiem nigdzie dalej się na razie nie wybieramy; b) do Egiptu i okolic to bym się jednak trochę bała, a na Kubę mnie jeszcze nie stać 😉 Lecz jeśli ktoś ma możliwość to niech planuje urlop właśnie na ten czas. Raz w życiu się tak dogrzałam i naprawdę dużo energii dały mi te wczasy. Ewentualnie można tez jechać na narty. Śnieg w górach w listopadzie często już leży (zawsze można też skoczyć na lodowiec), ceny są zdecydowanie niższe niż w sezonie, a przyjemność z jazdy zdecydowanie niweluje nieprzyjemności związane z pogodą.

12. Upiecz domowe ciasto

Trening przed Bożym Narodzeniem wskazany! Poza tym, w domu będzie pięknie pachniało (alternatywa dla świec zapachowych), a komuś na pewno sprawisz tym przyjemność, dzięki czemu Tobie też poprawi się nastrój.


Stosując te wszystkie metody z różnym natężeniem (w zależności od możliwości i potrzeb) naprawdę da się przetrwać nawet tak szaro-bury czas, jak druga połowa listopada 🙂

A Wy? Jakie macie sprawdzone sposoby na jesienny spadek formy? Dzielcie się!

  • Trening lekarstwem na wiele zła, a na zimno zawsze się sprawdza. No bo jak tu się nie rozgrzać? 😉 Świeczki, książki, kawa zbożowa, moje ciepluchne kolorowe kapcie, bez których zimy sobie nie wyobrażam, ciepły świąteczny kocyk… Masz rację, jak się obwarujemy różnymi dobrami, to zima już taka zła nie będzie!
    Kiedy masz urodziny? Bo ja jestem listopadowym strzelcem 😉

  • Zgadzam się z Tobą w stu procentach! A najbardziej z ruchem i ćwiczeniami, a także piciem gorących napojów i czytaniu książek 😀 Dawka endorfin gwarantowana 😀

  • Mój sposób to doceniać to co się ma każdego dnia 🙂 Wtedy forma dopisuje zawsze, bo wstajesz z pozytywnym nastawieniem 😀 Fajny wpis, pozdrawiam

    • Słuszna słuszność! 😀 Trzeba doceniać bardzo, bardzo 😀

%d bloggers like this: