Dlaczego warto gotować w parowarze? 10 dobrych powodów!

Summer food, rose colored fish steak in a wine marinade macro closeup

Parowar kupiliśmy już dawno temu, ale tak naprawdę zaczęłam go używać regularnie i często w okresie karmienia piersią. I choć czas ten już dawno mamy za sobą, to ja z parowaru nie zrezygnowałam. Szybko stał się on moim ulubionym domowym urządzeniem kuchennym, zdeklasował piekarnik, patelnię i garnki. Nasza miłość (moja i parowaru) jest ogromna i to wcale nie dlatego, że jedzenie w nim przygotowane ma mniej kalorii (w każdym razie – nie tylko dlatego). Oto 10 naprawdę dobrych powodów, dla których warto włączyć jedzenie przygotowywane w parowarze do swojej codziennej diety!

1. No, okej! Posiłki przygotowywane w parowarze mają mniej kalorii. To raczej logiczne, skoro nie ma w nich dodatkowego tłuszczu. Dzięki temu można zjeść więcej 😉

2. Posiłki przygotowywane w parowarze są zdrowsze. Co prawda nie można zapominać o roli tłuszczów w diecie, ale z drugiej strony przecież je się też inne rzeczy, a choćby taki łosoś (który często ląduje w moim parowarze) jest już sam w sobie tłusty (i to tymi dobrymi tłuszczami), więc nie jest tak, że gotując na parze tłuszczów się pozbawiamy. No i od razu eliminujemy problem panierek, bułek tartych i innych dietetycznych koszmarków, które sprawiają, że jedzenie traci na wartości.

3. Jedzenie gotowane w parowarze jest smaczniejsze. Serio. Serio, serio. Gotowanie na parze wydobywa prawdziwy smak potraw, uwydatnia go. Brokuł smakuje jak brokuł, marchew jak marchew. Ryba jak ryba. Dzięki temu nie musimy przedawkowywać soli (patrz pkt 2). Jest tylko jeden warunek:

4. Produkty z których gotujemy muszą być naprawdę wysokiej jakości: świeże, smaczne. Nie przejdzie byle mięso z supermarketu z kończącą się datą ważności. Lecz takie motywowanie się do dbania o wysoki standard jedzenia jest przecież wielką zaletą.

5. Gotowanie w parowarze jest szybkie. Pach, pach, ciach, ciach i mamy obiad. Wszystko wrzucamy do jednego urządzenia (ziemniaki też można tam ugotować!) – nie musimy nic mieszać, pilnować, patrzeć czy się nie przypali. Dla mnie w tej chwili jest to rozwiązanie idealne, bo zrobienie pysznego i zdrowego obiadu zajmuje mi raptem dziesięć minut. Wybawienie.

6. Gotowanie w parowarze nie śmierdzi. Nienawidzę smrodu po smażeniu. Utrzymująca się jeszcze dłuuuugo po użyciu patelni woń oleju przyprawia mnie o mdłości. Piekarnik też ma specyficzne zapachy i choć tu jest dużo lepiej, aromat pieczonej ryby unoszący się w całym mieszkaniu niekoniecznie jest moim marzeniem. Parowar zaś śmierdzi najmniej. Wystarczy na chwilę otworzyć okno i już w domu jest normalne, świeże powietrze 🙂

7. Gotowanie na parze rozwija kreatywność. Tak. W parowarze można zrobić dosłownie wszystko – nie tylko pierś z indyka z warzywami. Ostatnio moim hitem są faszerowane pieczarki i ziemniaczki w talarkach z ziołami. Ale możliwości jest dużo, dużo więcej. Trzeba jednak ruszyć głową i uruchomić wyobraźnię!

8. Po jedzeniu gotowanym w parowarze po prostu lepiej się czujemy. Jest to tak naprawdę pochodna tego, że jest ono zdrowe i lekkostrawne, ale zasługuje na osobny punkt 😉 Po takim obiedzie wstaje się od stołu z lekkim brzuchem, bez wzdęć, zgagi czy innych dziwnych klimatów.

9. Po obiedzie ugotowanym w parowarze jest bardzo mało sprzątania i zmywania. Jedna deska na której po kolei kroję produkty i jeden parowar. Obie rzeczy po szybkim spłukaniu lądują w zmywarce. Koniec sprzątania. Tymczasem po smażeniu trzeba umyć patelnię (co trwa długo i jest obleśne) oraz umyć dokładnie blat kuchenny i kuchenkę, bo zawsze coś pryśnie. Fuj.

10. I na koniec: używając parowaru stajemy się modni. Jedzenie gotowane na parze stanowi idealne uzupełnienie wszechobecnej popularności zdrowego lifestyle’u, slow life’u i jedzenia przytachanego z osiedlowych bazarków.


 A Wy? Często gotujecie na parze? Lubicie tak przygotowywane posiłki? A może znacie jakieś ciekawe parowarowe przepisy, które bardzo chętnie bym przygarnęła? Dzielcie się dobrem!

  • Anonim

    My teraz mamy akurat piekarnik z plus steamem już, ale rzeczywiście. Aż chce się jeść – jedzenie dużo ładniej wygląda po prostu. O tym ile witamin i wartości odżywczych zostaje już nie wspominając.

    • Jak mogłam zapomnieć o tym, że pięknie wygląda! No pewnie 🙂 A ten plus steam w piekarniku działa jak parowa?

  • Róża

    rozbawił mnie ostatni punkt! <3 przymierzam się do kupna parowaru, teściowa poleca Intellisteam z Morphy Richards, bo duża pojemność i sprzęt podobno niezawodny. a Ty z czego korzystasz, jeśli mogę widzieć?

%d bloggers like this: