Wybierzesz się ze mną w podróż?

490955.1

W podróż do miejsca, gdzie magia ludzkiego spojrzenia miesza się z uporządkowaną i bezduszną masową produkcją. Uliczne światła gnają przed siebie, a wielkie, niepokojące wieżowce kontrastują z buddyjskimi klasztorami. Przyroda jest tak piękna, jakby nie z tego świata. A jednak. To ten świat. Taki niezwykły, taki bajeczny, taki tajemniczy. I dziś chciałabym Cię tam zabrać.

490933.1

Kiedy myślimy o kinie, czy to fabularnym czy dokumentalnym, nieodłącznie myślimy o dialogach. O słowach, opisach. Aktorzy mają mówić swoje kwestie, lektor ma tłumaczyć i kierować nasze myśli ku najważniejszym sprawom. Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi, gdy myślimy o filmie nakręconym zupełnie bez słów (czy nawet napisów, jak to było w czasach kina niemego!) to nuda i archaizm. Oglądać przez półtorej godziny wyłącznie obrazy z muzyką w tle? Bez słowa wyjaśnienia, sterowania widzem? Kto to u licha wytrzyma?! Chyba tylko prawdziwi koneserzy sztuki, snoby i szaleni artyści. Trochę tak się to kojarzy, prawda? Zresztą twórcy filmowi też często wychodzą z takiego założenia, czego najlepszym przykładem jest zeszłoroczna produkcja Powstanie Warszawskie, w której magię autentycznych filmów z Powstania zabito wprowadzając zupełnie niepotrzebnie i na siłę dialogi wraz z fabułą. Tymczasem okazuje się, że można zrobić filmy całkowicie pozbawione dialogu i komentarza. I mogą to być filmy bardzo dobre! 

340139.1

Ostatnio obejrzałam właśnie trzy filmy dokumentalne pozbawione lektora i dialogów, bardzo różne od tego co serwują nam codziennie kino i telewizja. Dwa z nich Barakę (1992 r.) i Samsarę (2011 r.) wyreżyserował Ron Fricke. Z kolei trzeci z nich, o przedziwnej nazwie Koyaanisqatsi (1982 r.) jest dziełem Godfrey’a Reggio, ale miał w nim swój udział (i to niemały) Ron Fricke, bo zdjęcia są jego autorstwa. To, że twórcy się powtarzają, widać bardzo dobrze na ekranie: podobny styl, podobne ujęcia, a co najważniejsze wszystkie trzy filmy robią gigantyczne wrażenie. Bo są niezwykłe i niezwykle się je ogląda. Ja Samsarę widziałam po raz pierwszy już parę lat temu, więc mniej więcej wiedziałam czego się po nich spodziewać, ale do dziś pamiętam jak bardzo byłam zaskoczona.

397476.1

A czego się można spodziewać? Przede wszystkim niezwykłych obrazów z życia ludzi i świata. Magii, tajemnicy, sztuki. Piękna. Nawet lekkiego zahipnotyzowania. Będziecie wpatrywać się w ekran jak urzeczeni i nie oderwiecie wzroku nawet na moment. Bo to jest niezwykła podróż w świat ludzi i ich wytworów, zwierząt, przyrody. Podróż, która pozwala spojrzeć na świat z innej strony. Zadziwić się nim. Zastanowić się nad nim.

397470.1

Najbardziej polecam Wam Barakę i Samsarę. Choć oba filmy dzieli od siebie kilka lat, to jednak są bardzo podobne. Piękne obrazy naszego niezwykłego świata z jeszcze piękniejszą muzyką w tle, opowiadają historię życia i ludzkości. Jest cudnie i naprawdę niesamowicie. Jeśli chodzi o przyswajalność to oba filmy są raczej łatwe i przyjemne w odbiorze, nie przytłaczają, nie nudzą. Trochę trudniejsze jest Koyaanisqatsi. Tu trzeba się nieco bardziej skupić, mocniej wejść w ten świat. Momentami będzie psychodelicznie, niepokojąco, dziwnie. Ale warto. Naprawdę warto!

490941.1

Te trzy filmy to nie jest kino, które ogląda się zagryzając popcornem i popijając colą. Tu liczy się każda sekunda, wszystko jest ważne, istotne, nie warto ani na moment tracić koncentracji. Niesamowite jest to jak bardzo piękne zdjęcia w połączeniu z jeszcze piękniejszą muzyką mogą skłonić do refleksji, zastanowienia, stawiania pytań. Dlatego, jeśli będziecie chcieli kiedyś je obejrzeć (a mam szczerą nadzieję, że Was przekonałam!), zadbajcie o to, by nic nie przerywało Wam seansu, byście mogli w spokoju podziwiać tę magię. Byście mogli spojrzeć na nasz świat z innej perspektywy. I się zadziwić.

Moja ocena:

Baraka 8/10

Samsara 8/10

Koyaanisqatsi 8/10

%d bloggers like this: