Motywacyjny poniedziałek: uwierz dzisiaj w siebie!

kaboompics.com_Cup of coffee warming in the hands of a girl

Sama też tak często mam. Myślę sobie: nic nie umiem, nic nie wiem, do niczego się nie nadaję. Albo: inni są lepsi, robią wielkie kariery, podróżują po całym świecie, mają stosy pieniędzy i fajne ciuchy. Albo: ja to się nawet dzieckiem zająć dobrze nie umiem. Na szczęście takie myśli nie pojawiają się codziennie. Ale się pojawiają. Jednak. 

I kiedy mam taki gorszy dzień, wszystko przestaje się układać, a ja patrzę na siebie w lustrze i jestem niezadowolona. Ze świata, z życia, z mojej codzienności. Zapominam wtedy, że to jak w tej chwili wygląda moje życie, jest rezultatem moich, w dużej mierze świadomych, wyborów. Zapominam też, że to jak będzie wyglądało moje życie za rok, będzie rezultatem kolejnych wyborów – świadomych bądź nie. A jeśli nie będę czuła tej pewności, jeśli nie będę czuła swojej wartości, wówczas te wybory mogą się okazać chybione.

Czasem też patrzę na siebie, analizuję i widzę WSZYSTKO, a przede wszystkim to czego wyraźnie nie widać na zewnątrz. Widzę tę matkę, która straciła cierpliwość do własnego dziecka. Widzę tę dziewczynę, która zmarnowała wieczorem czterdzieści minut na przeglądanie internetu w komórce. Widzę tę żonę, która pokłóciła się z mężem. Nie do końca z jego winy. Widzę tę kobietę, która od jakiegoś czasu tkwi w zawodowym przestoju. I kiedy to wszystko zbiera się do kupy ja już wiem wszystko: jestem beznadziejną matką, która nie daje sobie rady ze słodkim niemowlęciem, tragiczną żoną, która nie umie rozmawiać. Leniwą babą, co to nic nie potrafi zrobić i nigdy nie osiągnie sukcesu, bo spędza czas wolny w internecie. 

Tymczasem, jeśli spojrzę na to z drugiej strony, trochę oczami innych ludzi, mogę zobaczyć coś zupełnie innego. Matkę, która spędza sama całe dnie z dzieckiem, które jest szczęśliwe, zadbane, uśmiechnięte, pięknie się rozwija. Matkę, która po czterdziesto minutowej aferze pod tytułem nie mogę zasnąć wymamrotała po prostu kilka bardzo brzydkich przekleństw pod nosem. Dziewczynę, która przez cały dzień biegała wokół dziecka i domu, ogarniała przy okazji pisanie bloga i parę innych spraw, a wieczorem jest tak skonana, że musi na chwilę oczyścić umysł i porobić coś ogłupiającego. Dziewczynę, która czyta kilkadziesiąt książek rocznie i stara się, żeby to były książki wartościowe. Dziewczynę, która zawsze znajdzie coś ciekawego do zrobienia w czasie wolnym i stara się zawsze działać na najwyższych obrotach. Zobaczę żonę, która od ponad czterech lat trwa w szczęśliwym, pełnym zrozumienia związku, w którym od czasu do czasu ścierają się charaktery. Normalne. W końcu zobaczę kobietę, która skończyła konkretne studia, ma konkretny zawód, pomysły na siebie i na swoje życie zawodowe. Kobietę, która w pełni świadomie dała sobie trochę czasu na powiększenie rodziny i bycie matką na niemalże pełny etat. Dwa zupełnie inne obrazy, prawda? A ta sama osoba, te same sytuacje. To samo życie. Różnica kolosalna.

Więc sami teraz sobie odpowiedzcie: ile razy w ciągu tygodnia dopadają Was takie myśli? Jak często zdarza się Wam widzieć tylko to co w Was niedoskonałe, do poprawki? I jak się czujecie po takim napadzie ostrej, zazwyczaj zbyt surowej samokrytyki? Źle. Nie mam wątpliwości.

Dlatego dzisiaj jest ten najlepszy dzień. Ten najlepszy dzień, żeby stanąć przed lustrem i dostrzec swoje zalety. Żeby stanąć przed lustrem i wymienić kilka swoich sukcesów. W końcu, żeby spojrzeć na siebie nie oczami największego krytyka swojej osoby, czyli siebie samego, a oczami innych ludzi – naszych przyjaciół, partnerów, osób, które nas lubią i doceniają. Spojrzeć na siebie z boku, z zewnątrz. I dostrzec to całe piękno, które w nas drzemie. Te wszystkie sukcesy, które już osiągnęliśmy. Albo osiągnąć możemy. Ja już to zrobiłam. Z samego rana. I od razu poczułam, że to jednak będzie dobry tydzień!

  • Piękny post, dał mi dużo do myślenia nad problemami. Najważniejsze to pamiętać, że żaden stan nie jest na zawsze. Wszystko, nawet najgorsze kiedyś przeminie, a wtedy trzeba będzie schować urazę do kieszeni i iść do przodu. Postarać się o jeszcze lepsze decyzje i jeszcze więcej odwagi do spełniania marzeń. Każdy popełnia błędy, ma gorsze dni, miesiące, czy nawet lata, ale ze wszystkiego można się wyplątać. Pozdrawiam! 🙂

%d bloggers like this: