3 filmy z niezwykłym klimatem

451824_1.1

Kiedy hoduje się w domu małego Ssaka wolny czas kurczy się do bardzo niewielkich rozmiarów, a oglądanie filmów jest dość… mhm… trudne. Nie jest jednak niemożliwe, lecz dbałość o poziom rozrywki wzrasta. Szkoda po prostu życia na złe rzeczy. Wybiera się dokładniej, bardziej starannie.

Dzięki temu ostatnio prawie wcale nie trafiam na złe filmy (choć zdarzają się niechlubne wyjątki, niestety). Dziś chciałabym podzielić się z Wami trzema bardzo dobrymi obrazami, które, choć są zupełnie różne, łączy jedno: niezwykły, niepowtarzalny klimat. Jeśli szukacie w kinie czegoś trochę innego, odmiany od głównego, komercyjnego nurtu, a w filmach cenicie oprócz wartkiej akcji również atmosferę, to po prostu musicie je obejrzeć!

Dr No – klimat retro

Aż trudno uwierzyć, że od nakręcenia pierwszego filmu o agencie 007 minęło już ponad 50 lat! Z drugiej strony między Dr No, a najnowszym Skyfall jest przepaść tak ogromna, jakby były to filmy z zupełnie innej serii. Zapewne większość z Was zna na wyrywki bondowe przygody, (tyle razy leciały już w telewizji!) i to co piszę jest oczywiste, ale dla osoby takiej jak ja, która współcześnie kręconymi przypadkami przystojnego agenta podnieca się średnio, obejrzenie Dr No od początku do końca było jak objawienie. Najstarszy Bond śmieszy, wywołuje czasem szeroki uśmiech politowania na twarzy, ale przede wszystkim urzeka naprawdę przeuroczym retro klimatem. 

212117_1.1

Zelig – klimat allenowski

Ach Woody… Żebyś ty dziś kręcił takie filmy, jak kręciłeś kiedyś… Stary Allen trafia do mnie w stu procentach. Uwielbiam jego kino za specyficzne i bardzo charakterystyczne poczucie humoru, za jazz, za dystans, za Nowy Jork, za wszystko.

6934958.3

Tytułowy bohater cierpi na szczególną przypadłość. Gdy przebywa jakiś czas w otoczeniu osób o określonych cechach, sam zaczyna ich nabierać. Do tego stopnia, że zmienia mu się nawet kolor skóry. Dlatego zwany jest Kameleonem. Dzięki tej niezwykłej chorobie Zelig staje się obiektem zainteresowania lekarzy, mediów i … kobiet. Jeśli tak jak ja kochacie allenowskie klimaty, to pokochacie też Zeliga – komedię utrzymaną w konwencji mockumentary, czyli zmyślonego filmu dokumentalnego.

Tylko kochankowie przeżyją – klimat mroczny i wysublimowany

"only lovers left alive"

Wizerunek wampira w ostatnich latach dość mocno się zdewaluował i kiedy myślimy o kinie wampiryczym do głowy przychodzi brokatowy Edek ze Zmierzchu. Tymczasem Jim Jarmusch stanął na wysokości zadania, powołał do życia krwiopijców zdecydowanie wyższej jakości i zaserwował nam niezwykły, nostalgiczny i mądry romans. Jest tu prawdziwy mrok depresji, ciemna noc smutku, szukanie zapomnienia w sztuce i nauce, czyli w tym co się udało ludzkości najbardziej. Niepokojąca ścieżka dźwiękowa, piękne zdjęcia, dbałość o detal i duet Tildy Swinton i Toma Hiddlestona (jest wielka chemia i moc!) są powolną, doskonałą ucztą dla zmysłów. Tylko kochankowie przeżyją to film w który zapadłam się jak w miękką, acz pachnącą kurzem i stęchlizną kanapę, zanurzyłam się w nim i delektowałam tym mrocznym, ale pięknym klimatem. A więcej o tym cudownym filmie przeczytacie tu.

  • Nie oglądałam żadnego Bonda, ale jako, że lubię klimat retro, to może się skuszę na tego pierwszego 🙂 „Tylko kochankowie przeżyją” też brzmi interesująco, koniecznie muszę o nim poczytać coś więcej. A Allen totalnie do mnie nie trafia.

    • Ja też zawsze byłam trochę anty-bondowa, ale teraz się przekonuję 🙂

  • Chętnie bym obejrzała taki film, to ciekawa alternatywa dla wszystkich puszczanych obecnie w kinach i telewizji. 😉

  • Oglądałam kiedyś tego starego Bonda, faktycznie ma klimat! Pozostałych dwóch filmów nie kojarzę zupełnie, z pewnością zainteresuję się tym Panem Kameleonem 🙂

  • Też ostatnio właśnie widziałam „Tylko kochankowie przeżyją” faktycznie dobry, a jaka muzyka do tego:)

%d bloggers like this: