Motywacyjny poniedziałek: jak skutecznie rozpocząć pracę. 5 przydatnych tricków.

kaboompics.com_Top view of desk with laptop, iPhone, pencils & headphones

Znasz to? Wstajesz rano gotowy do działania. Pełen werwy i energii. Czujesz, że dzisiaj podbijesz świat. To będzie Twój dzień. Tak! To będzie Twój… Ooooo. Zosia wrzuciła na Fejsa zabawny filmik z kotami. Łaaaaaaaaaa. A to, jakie ciekawe! Kliknę, co mi tam! Uch! Zapomniałam o kawie i chyba bym coś zjadła… Trzy godziny później, bogatsza o kilkadziesiąt minut śmiechu z kotów i niemowląt, znający wszystkie memy o Lewandowskim oraz najnowsze ploty od kumpeli freelancerki, która pracuje równie ciężko jak Ty, uświadamiasz sobie, że coś chyba poszło nie tak…

Nie wiem jak Wy, ale ja znam ten stan nadzwyczaj dobrze. Chcę dużo, mocno i szybko, ale rzeczywistość często sprowadza mnie do parteru. Bo… nie mogę zacząć. Nawet kiedy usiądę do komputera i wydawałoby się, że to już jest ten czas – jedyny i właściwy – kiedy zacznę podbijać kosmos, raptem moją uwagę przyciąga jakiś cholerny kot czy ciekawy wpis ulubionej blogerki. Albo burczenie w brzuchu. I diabli biorą robotę 😉 Dlatego od jakiegoś czasu staram się trzymać tych kilku zasad, dzięki którym łatwiej jest zabrać mi się za pracę, bez snucia się po domu, oglądania dziwnych rzeczy w internecie i szukania miliarda wymówek. Oto one:

1) Niech czas na pracę znajdzie się w Twoim kalendarzu

Wydaje się to oczywiste, ale… często nie jest. Wiele osób nie wyodrębnia czasu na pracę, miesza go z innymi czynnościami (coś w stylu: jedną nogą pobujam dziecko, drugą macham z Ewą Chodakowską jednocześnie odbierając telefon od teściowej i pisząc wpis na bloga). Owszem, wielozadaniowość jest ekstra, tylko że nie zawsze. A już na pewno nie wtedy, kiedy musimy się skupić. Tak samo brak wyraźnych ram czasowych danej czynności (wiecie: oooo jest ósma rano, mam cały dzień na robotę. Oooo. Jest ósma wieczorem, gdzie uciekł ten dzień?) sprawia, że wszystko się potwornie rozłazi. Dlatego:

  • znajdź swój najlepszy czas

Każdy ma swój indywidualny czas w ciągu doby, kiedy funkcjonuje mu się najlepiej. U mnie jest to poranek. Neutralne są godziny przed i popołudniowe. A po osiemnastej przestaję myśleć i nie umiem sklecić jednego zdania. Dlatego staram się wszelkie czynności wymagające kreatywności i myślenia wykonywać rano. Najłatwiej mi się wtedy wyciszyć, nie rozpraszają mnie myśli o wydarzeniach dnia. Jestem zdecydowanie najbardziej efektywna między 6 a 10 rano.

  • określ  ile godzin będziesz pracować

Zawsze warto zrobić takie założenie. Dawanie sobie na przykład całego dnia, albo całego przedpołudnia się nie sprawdza, człowiek robi się rozlazły, przekonany, że przecież ze wszystkim się wyrobi. Najlepiej z góry przeznaczyć na pracę na przykład trzy godziny, a na później zaplanować już coś innego – spacer, kawę z przyjaciółką, sprzątanie domu. Dzięki temu zyskujesz dodatkową motywację czasową i cenne minuty przestają przeciekać Ci przez palce.

  • poświęć ten czas wyłącznie na pracę

Czyli zamykasz się w gabinecie/biurze/sypialni (czy też tam gdzie Ci najwygodniej) i skupiasz WYŁĄCZNIE na pracy. Jeśli zamierzasz jednocześnie opiekować się dzieckiem, słuchać audiobooka, przeglądać Fejsa – to znaczy, że robisz to źle. Zadbaj o to, żeby to był czas tylko dla Ciebie. Trudne? Może. Ja po to, żeby nic mnie nie rozpraszało wstaję o 5:30 (spokojnie! nie codziennie!) – w tym czasie Paweł może zająć się Ssako, do drzwi nie będzie się dobijał żaden kurier, świadek Jehowy czy sąsiad, który zapomniał klucza. Nikt do mnie nie wydzwania, nikt mi nie zawraca głowy.

2) Zrób plan minimum

Zawsze przed przystąpieniem do pracy zaplanuj co zrobisz na pewno. Jeśli zaplanowałeś pracę na dwie godziny, to załóż sobie, że wykonasz coś co powinno Ci zająć nie więcej niż godzinę. Najlepiej żeby była to rzecz najpilniejsza, najważniejsza, najtrudniejsza. Dzięki temu siadając do pracy, będziesz wiedzieć dokładnie co masz zrobić najpierw i na pewno. Jeśli zaś spiszesz sobie na kartce pięć czynności i nie ustalisz wcześniej kolejności, pogubisz się już na początku i nie będziesz wiedzieć od czego właściwie zacząć!

kaboompics.com_Notebook and pen on the wooden desk & some stuff

3) Pozbądź się wszelkich rozpraszaczy

Niech nic Ci nie przeszkadza. I nie. Nie myślę wcale o wyłączeniu telefonu 🙂 Mnie wyłączony telefon drażni jeszcze bardziej, bo cały czas się denerwuję czy nic ważnego się nie dzieje. Kiedy jest włączony, wiem że wszystko jest okej ;). Chodzi mi raczej o to, żeby zniwelować dwie rzeczy: irytację drobiazgami oraz preteksty do krążenia po domu/biurze. I tak:

  • najedz się przed pracą

Tak właśnie. Zjedz porządny, solidny posiłek, który zapewni Ci uczucie sytości na co najmniej dwie godziny. Dzięki temu pozbędziesz się najgorszego rozpraszacza – głodu. Mnie często od pracy odciąga właśnie snucie rozkosznych marzeń o obiedzie. Tylko uwaga! Nie wolno się przejeść, ani zapchać fastfoodowym paskudztwem, bo z ciężkim i bolącym brzuchem praca może Wam wcale nie wyjść!

  • przygotuj przekąski i napoje

Obok biurka postaw butelkę z wodą mineralną oraz coś lekkiego do pochrupania (na wypadek małego głodu). Zrób wielki kubek ulubionego gorącego napoju (najlepiej sprawdzają się kubki termiczne – trzymają temperaturę).

  • odpicuj pokój w którym masz pracować

Wywietrz go. Zadbaj o prawidłową temperaturę. Ogarnij go, tak żeby nie widzieć bałaganu (ta porada tylko pozornie brzmi strasznie – z doświadczenia wiem, że robienie gruntownych porządków, kiedy powinno się pracować, nie jest pomysłem roku. Na to przyjdzie czas później.).

4) Zadbaj o nagrodę

Zawsze lepiej mi się pracuje, jeśli mam w perspektywie coś przyjemnego. Dlatego staram się zawsze robić jakiś miły plan na później. Niech to będą małe rzeczy, takie jak:

  • filiżanka doskonałej kawy z ciastkiem,
  • spacer,
  • ploty przez telefon,
  • przejrzenie Fejsa,
  • pół godziny z książką albo
  • odcinek Dr House’a 🙂

Ale niech będą, bo świadomość, że czeka nas jeszcze coś miłego ma niezwykłe silne działanie!

5) Czasem po prostu odpuść sobie zasady

Bywa i tak, że zastosuję się do wszystkich punktów, a praca się nie klei. To po prostu nie jest mój dzień. Jeśli nie gonią mnie terminy (a mnie w tym momencie terminy nie gonią, mam ten komfort), to wtedy odpuszczam. Czasem jest zaś zupełnie odwrotnie i dostaję fazy flow w najmniej oczekiwanym momencie: podczas robienia obiadu, w czasie bezsennej nocy. Jeśli czuję, że to jest ten najlepszy czas, kiedy klepki w moim mózgu w niezrozumiały sposób zaczynają współdziałać, rzucam wszystko i wykorzystuję ten stan. Na maksa. I wtedy nie przeszkadza mi niewygodna bluzka, głód czy chłód. Lecz faza flow jest darem od dość kapryśnej siły wyższej i bezczynne czekanie aż się pojawi nie jest najlepszym pomysłem.

kaboompics.com_Notebook and office supplies


Zapewniam, że jeśli tylko wyznaczysz odpowiedni dla Ciebie czas na pracę (czyli odpowiednio długi i odpowiednio umiejscowiony w dobie), zaplanujesz co chcesz zrobić najpierw, wyeliminujesz rozpraszacze i zadbasz o nagrodę po, problem oglądania kotów i memów zniknie, a Ty wreszcie weźmiesz się za robotę. U mnie te zasady naprawdę, naprawdę działają 🙂

  • Od kilku lat prowadzę kalendarz, moje wybawienie, dosłownie wszystko tam zapisuję i nic, żaden elektroniczny gadżet nie jest tak dobry, jak zwykły kalendarz.

  • Bardzo skuteczne metody, grunt to dobra organizacja, ja bez kalendarza i plannera – wysiadam. 😀

    • A ja chyba nigdy nie prowadziłam kalendarza dłużej niż miesiąc (poza takim z terminami na wysłanie pism, ale to raczej konieczność wynikająca ze specyfiki mojej pracy) – wszystko mam zawsze w głowie 😉

  • Z tego morał taki, że koty skutecznie nas rozpraszając chcą przejąć kontrolę nad światem 😉

  • ja najbardziej lubię robić plan i wtedy działam według niego. Odkreślanie zrobionych zadań daje dużą satysfakcję! 🙂

  • najedz się przed pracą do mnie bardzo przemówiło 🙂 i posprzątać koniecznie, bo ze mnie zawsze największa porządnisia wychodzi, jak pracować trzeba ;P

%d bloggers like this: