Chwile ulotne #3

DSC_0761

Heja hej! Wrzesień już za nami i powiem Wam, że to był baaardzo dobry miesiąc. Rozpoczęty spokojnym urlopem na kociewskiej wsi, z krótkim wypadem na Mazury w środku, a zakończony leniwym weekendem w domu. Trochę  zwolniłam, ale tak naprawdę bardzo dużo kwestii mi się w tym czasie wyklarowało, również tych dotyczących mojego życia zawodowego i blogowania.

W moim życiu szykują się chyba koleje zmiany. Zmiany, które być może sprawią, że nie będę musiała wracać na etat. Będę oczywiście dalej blogować, a myślę że najbliższe miesiące będą kluczowe jeśli chodzi o dalszą formę mojego pisania, jego częstotliwość i tematykę. Na pewno za jakiś czas zamierzam trochę rozszerzyć poruszane tu zagadnienia. Jak? Zobaczycie!

codzienność

Trochę tej najprostszej codzienności: wesoła rodzinka, obowiązkowy spacerek ze Ssakolionem, nowa dekoracja ściany. No i oczywiście ja jako kobieta wielofunkcyjna: prasuje, zabawia dziecko, gotuje obiad i udziela konsultacji prawnej jednocześnie. Hell yeah!

unnamed

Poza tym wrzesień przyniósł oczywiście nowe zmiany w życiu Lorda Ssakoliona. Chłopak właśnie skończył cztery miesiące, cały czas siedzi i się chichra, jest bardzo towarzyski, lubi ludzi, dużo gada i oczywiście ciągle się bawi. Czyli zachowuje się jak typowe niemowlę 😉

Hubert_1

2015-09-27_1443334929

No i oczywiście jeszcze kilka zdjęć z naszych wakacji. Nasza cudowna agroturystyka, krótki spacer po Pelplinie i wizyta we wczesnośredniowiecznym grodzisku (uwielbiam wczesnośredniowieczne grodziska!).

To co mamo? Ruszamy na wyprawę?! :D

To co mamo? Ruszamy na wyprawę?! 😀

pelplin

DSC_0682

zielona_przystań

Jeśli chodzi o moje życie kulturalne to było raczej średniawo, ale kilka książek przeczytałam, trochę ich też (za dużo) kupiłam. W październiku planuję nie kupować nic, a co z tego wyjdzie – zobaczymy ;).

październikowe_lektury

DSC_0627

nowości_książkowe_kolorowanki

Nowe nabytki książkowe w liczbie sztuk dziesięciu. Chyba trochę przesada, nieprawdaż?

Nie można też zapominać, że koniec lata i początek jesieni to czas mojego wielkiego powrotu do kuchni. Była zupa dyniowa, były kolorowe śniadanka, nowe koncepcje kulinarne, a także przepyszny ser pecorino toscano przywieziony prosto ze słonecznej Italii. Mniam! No i na koniec kot w pudełku. Kot się zawsze sprawdza. Prawda? 😀

DSC_0071

jedzenie_jesień

2015-09-21_1442830695

Generalnie to jest SIŁA, jest MOC, jest ENERGIA. Oby tak dalej! A moją codzienność możecie śledzić na Instagramie! Zapraszam do obserwowania, bo tam dzieje się sporo!

  • Oby ten entuzjazm nie opuszczał, bo jest super! Fajne fotki – uchwycona codzienność 🙂

  • Uwielbiam takie posty i zdjęcia codzienności:)
    Kotek jest przeuroczy!
    Pozdrawiam i powwdzenia

  • Dwie tęcze – piękny i zarazem rzadki widok 🙂

  • Tak, u mnie wrzesień też udany 😀 Podróż poślubna, przygotowania do studiów, ogarnianie się na nowym miejscu w nowej roli… U Ciebie, wesołe obrazki, niektóre naprawdę zaskakujące – jak owe tęcze.

%d bloggers like this: