Do czego właściwie służy dzisiaj Facebook?

kaboompics.com_iPhone 6 plus in the water

Jak tak dalej pójdzie przestanę korzystać z prywatnego Facebooka. Serio. Przed totalnym porzuceniem powstrzymuje mnie już chyba wyłącznie to, że porozumiewam się tą drogą z większością moich znajomych. Tylko to. Bo o ile na moim blogowym fejsowym koncie mam zalajkowanych kilka naprawdę ciekawych blogów i stron o kulturze i lajfstajlu, o tyle na prywatnym fejsie obserwuję głównie znajomych, czyli w większości ludzi, których nie widziałam całe wieki albo ledwo co znam. I choć selekcjonuję przyjmowanie zaproszeń, a nawet kilka osób przestałam obserwować, bo mnie drażniły, to to co od jakiegoś czasu dzieje się na mojej tablicy przekracza wszelkie granice wyobraźni. I nie rozwiąże tego zwykłe przestań obserwować.

Chodzi o problem uchodźców, i szerzej – imigrantów. Polska ma przyjąć kilkanaście tysięcy uchodźców. Choć to tak naprawdę niewielka ilość ludzi (z których pewnie i tak część przy najbliższej okazji zwieje do naszych zachodnich sąsiadów), to dyskusja rozgorzała w prasie, telewizji i internecie, w tym na fejsiku właśnie. W mediach jeszcze czasem wypowiadają się ludzie, którzy coś na ten temat wiedzą – pracują z uchodźcami, prowadzą badania naukowe, no choćby coś przed programem przeczytali. Nie zawsze, bo debile w telewizji dobrze się sprzedają. Ale jednak czasem ktoś coś mądrego powie. Tymczasem na fejsie…

Wiecie co? Ja nie wiem jak to jest z tymi uchodźcami. Nie wiem jakie rozwiązanie jest optymalne, najlepsze dla Polski, świata i poszczególnych ludzi. Mam na ten temat swoją opinię, ale nie ona jest tu istotna (zresztą takich poważnych tematów na blogu z założenia nie poruszam). Ważne jest to, że moje zdanie w tej sprawie jest tylko subiektywnym punktem widzenia, który w tej chwili wydaje mi się słuszny, ale nie daję mu monopolu na bycie zdaniem nieomylnym.

Są sprawy na których się znam NAPRAWDĘ dobrze i o których mogę z Wami porozmawiać z pozycji może nie eksperta, ale osoby, która wie co mówi. Jest też cały szereg spraw, które oceniam na podstawie swoich doświadczeń życiowych, wiedzy wyniesionej z mediów, książek i szkoły, ale nie pokusiłabym się o twarde obstawianie przy swoim. Albo pisanie o tym w internecie – na blogu czy fejsbuku właśnie, a następnie wykłócanie się z osobami, które myślą inaczej.

I dlatego przeraża mnie to, że moja fejsikowa tablica, zamiast nieść mi radość i inspirację codzienną (ewentualnie trochę humoru i śmiechu z tego co inni wrzucają) przynosi mi pseudointelektualne dyskusje, prowadzone przez osoby, które NIE MAJĄ POJĘCIA O CZYM PISZĄ. Ale się wypowiadają: zaciekle, zajadle, z monopolem na prawdę najprawdziwszą i najmojszą. I często są to osoby, których wiedza o świecie, historii, społeczeństwie jest na zdecydowanie gorszym poziomie niż moja. Skąd to wiem? Wystarczy spojrzeć na to co wypisują…

Zresztą to samo się działo podczas ostatnich wyborów, kiedy dyskusja goniła dyskusję, a każda była bardziej durna od poprzedniej. I można powiedzieć: nie czytaj. Tylko że ja nie umiem nie czytać. Jeśli jakiś temat mnie interesuje, to łykam go jak młody pelikan i podświadomie chcę przeczytać wszystko co na temat napisano. Nawet komentarze ludzi, bo one też na swój sposób są ciekawe, dają pewien obraz społeczeństwa.

Lecz teraz tego jest za dużo. Fesjbuk z miłej, kolorowej odskoczni od codzienności stał się poligonem dla średnio sprawnych intelektualnie jednostek, które chyba tylko tam mogą zostać usłyszane i wylać swoje frustracje. Które powtarzają jak papugi wszystko co usłyszą. Bez żadnej w tym zakresie refleksji, krytycyzmu. Wątpliwości. Bo tu nie chodzi o to żeby nie rozmawiać. Jak najbardziej trzeba – dyskusje o przyszłości Europy i świata, o tym jak daleko powinna sięgać pomoc bliźnim, czym grozi dywersyfikacja etniczna i religijna społeczeństw – są potrzebne. Co więcej – one są bardzo, bardzo ciekawe. Ale może lepiej czasem pytać, niż upierać się przy twardych tezach? Może lepiej postawić tu i tam znak zapytania? Brać pod uwagę inne punkty widzenia? Naprawdę dyskutować, z poszanowaniem innej perspektywy, innego zdania? Posłuchać innych, może mądrzejszych osób? A nie kopiować z tablicy na tablicę te same pozbawione sensu memy, zestawienia i potoczyste wypociny osób, które mieszkają we Francji/Niemczech i wiedzą. Bo jak żyją obok rodziny muzułmańskiej to wiedzą na pewno… A poza tym. Czy te dyskusje naprawdę trzeba prowadzić właśnie na fejsie, który do niedawna służył do wrzucania zdjęć kotów, zbierania melonów na farmie, świętowania rocznic ślubów i nieszkodliwego lansu? Nie ma jakiś innych portali, spotkań przy piwie, obiadów rodzinnych?

I dlatego teraz się tylko zastanawiam. Czy można korzystać z aplikacji Messenger bez aktywnego konta na Facebooku? 😉

  • Problem uchodźców budzi wiele emocji, w większości skrajnych. Wiele osób kreuje się na ekspertów od tych spraw, a nie ma pojęcia. Nie wiem jakie stanowisko będzie dobre w tej sprawie, ale na wiele tez mam argumenty zarówno, aby poprzeć jak i obalić zasadność danej tezy. To są ludzie i o tym trzeba pamiętać, aby nie traktować ich instrumentalnie jak liczby czy temat do dyskusji akademickiej. A social media dla wielu osób są istnym hyde parkiem trolli do co bardziej kontrowersyjnych tematów, co jest bardzo przykre.

    • No i niestety nie jestem już w stanie tych trolli przefiltrować 🙁 a szkoda, bo swego czasu bardzo lubiłam fejsbuka, jako miłą odskocznię właśnie 🙁

  • Mnie też on irytuje, bo jak tylko wejdę na profil prywatny, to pełno tam „wygrałem iphone”, „darmowe rozdanie” i pełno innych, głupich konkursów czy irytujących filmików, których wcale nie mam ochoty oglądać! 🙂

  • Rola Fejsbuka ewoluuje. I to będzie się działo albo z nami, albo bez nas. Faktem jest, że jakość „merytoryczna” poszła ostro w dół. Osobą wrażliwym na głupotę w social mediach proponuje przejść na inny portal np. oszczedniejszego w słowa Twittera

  • Pingback: Przegląd tygodnia #2/09 - Life Manager-ka()

  • To ja pamietam jak kiedys na Fb niedziergajace mamy krytykowaly inna dziergajaca jak ona ma dziecko i dzierga? A ja przepraszam jak ktos plotukuje na FB to tez nie siedzi z dzieckiem, to czemu sie wczesniej czepia, ze ktos inny w tym czasie dzierga? Caly Facebook Pozdrawiam serdecznie Beata

  • To nie dzieje się tylko na facebooku (chociaż tam dużo łatwiej to przychodzi). Nienawidzę tego. Kiedy ktoś wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia. Jedyne usprawiedliwienie jakie przychodzi mi do głowy to celowe wszczęcie dyskusji, żeby coś się z nich dowiedzieć lub poznać zdanie innych. Ale po co? Są inne sposoby. Można zwyczajnie się zapytać. I poznać sytuację z różnych stron. Poza tym czy na każdą sytuację musimy mieć wyrobione zdanie i swoją odpowiedź? Czy społeczeństwo tego wymaga? Jeśli tak to ja się wypisuję.

  • Ja ostatnio konsekwentnie usuwam ze znajomych osoby, z kórymi nie mam kontaktu i wątpię, że będę mieć (albo nie chcę mieć), te, które mnie linkują do jakichś bzdurnych grup typu „unijne doładowania” czy „wygraj Iphone’a” oraz tych, które zarzucają tablicę dziesiątkami bezsensownych zdjęć, filmików czy wpisów. Choć przy tym ostatnim przypadku moim pierwszym krokiem jest nieobserwowanie danej osoby. Ale potem zwykle stwierdza m, że nie chcę, żeby ta osoba obserwowała mnie i ostatecznie usuwam ją ze znajomych 😉 A potem co jakiś czas odbieram rozżalone wiadomości „Dlaczego mnie usunęłaś”‚ albo dziesiątki ponownych zaproszeń i pytań, co słychać. Ale muszę przyznać, że jak dla mnie czasy świetności Facebooka minęły i prywatne konto służy mi jedynie do pisania wiadomości. Akurat Messenger jest super wygodny 🙂

    • No właśnie – jest bardzo wygodny i chyba ściśle powiązany z Facebookiem 🙁

%d bloggers like this: