W krainie czarów musi boleć

DSC_0598

Ufff! Wiecie, że mam już za sobą aż sześć książek nominowanych w tym roku do Nagrody Literackiej Nike? Taka ilość pozwala już na wyciągnięcie pewnych wniosków o polskiej literaturze współczesnej, o samej nagrodzie i o sensowności mojego mini-wyzwania w ogóle. O tym jednak kiedy indziej. Dziś zaś chcę Wam napisać o pozycji, która bardzo mocno do mnie przemówiła. Dziś będzie o zbiorze opowiadań W kranie czarów Sylwii Chutnik.

Przede wszystkim muszę się do czegoś przyznać. Otóż kiedyś, w wyniku splotu kilku dziwnych okoliczności i uprzedzeń, uznałam książki Sylwii Chutnik za pozycje ABSOLUTNIE NIE DLA MNIE. Zupełnie mnie do tej autorki nie ciągnęło i myślę, że nigdy nic jej autorstwa bym nie przeczytała. Na szczęście jednak zarządziłam sobie wyzwanie Nike i sięgnęłam po ten zbiór opowiadań. Okazał się on być drugą najlepszą (po genialnym Drachu) nominowaną książką, a do pisarstwa Chutnik jeszcze niejeden raz wrócę.

Jeśli opowieść ma kogoś zainteresować, to tylko tak ją wymyślaj, żeby bolało.

W krainie czarów to książka krótka, którą czyta się szybko i na swój sposób lekko. Na swój sposób, bo tematy poruszane w opowiadaniach są ciężkie, z widmem bólu, śmierci i samotności. Bohaterowie Sylwii Chutnik to ludzie obciążeni traumą, żyjący przeszłości i szukający na różne sposoby z tej przeszłości wyjścia.

Ta proza wywołuje niepokój, ale i zainteresowanie od pierwszych stron. Do tego autorka doskonale sprawdziła się w formie, jaką są opowiadania. Według mojej miary dobrze napisane opowiadanie, to takie, które nie wywołuje niedosytu, stanowi zamkniętą, doskonałą całość. Z radością muszę powiedzieć, że wszystkie zawarte w zbiorze utwory spełniają ten warunek 🙂

Język jest ładny, rytmiczny i dość specyficzny. Mi się podobał. Kreacje postaci są mocne, wyraziste i prawdziwe. Historie ciekawe. Książka jest pięknie wydana, aż przyjemnie się ją bierze do ręki. Ode mnie dodatkowy plus za kolor różowy 😉

Do tego zbioru zalet dodam jedną, małą łyżkę dziegciu. Niestety są momenty w których autorka jedzie banałem i sztampą na kilometr. Kilka zdań, aż mnie zakuło w oczy, bo brzmiały jak z pamiętnika emo-nastolatki. Kilka rozwiązań fabularnych zawiodło w swojej oczywistości. Ale to są szczegóły. Szczegóły, które absolutnie nie wpływają na odbiór całej książki, która jest po prostu świetna.

 Moja ocena: 8/10

Pozostałe recenzje książek nominowanych znajdziecie tu:

Drach S. Twardoch

Guguły W. Grzegorzewska

Szum M. Tulli

  • Muszę zdecydowanie sięgnąć po tą książkę choć polskich autorów czytam rzadko, bardzo przyjemnie się czyta Twoje recenzje. 🙂

    • Dziękuję 🙂 Ja ostatnio nadrabiam zaległości, względem polskich autorów i czasem naprawdę warto:)

  • Chutnik pokochałem za „Cwaniary”, ale ten zbiór opowiadań rzeczywiście świetny. Już niebawem nowa powieść podobno.

    • Z tego co kojarzę nowa powieść ma wyjść już we wrześniu 🙂

%d bloggers like this: