Coś dla kolekcjonerów przeżyć, czyli teatr na plaży

Są takie rzeczy, których po prostu warto doświadczyć. Każdy z nas ma taką spisaną (lub nie) listę marzeń. To mogą być duże sprawy, jak urodzenie dziecka, urządzanie swojego pierwszego mieszkania czy osiągnięcie długo wyczekiwanego celu. Mogą to być też doświadczenia drobne, pozornie niewiele znaczące, jak zjedzenie pizzy we Włoszech, kupno wymarzonych butów lub teatr na plaży.

Bardzo lubię teatr na wolnym powietrzu. W zeszłym roku udało mi się zobaczyć sporo przedstawień w ramach Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA (klik). Teraz niestety nie udało nam się w FECIE uczestniczyć, bo po pierwsze Ssak, a po drugie to i tak nie było nas w Gdańsku. Nieobecność tę skutecznie zrekompensowała mi Scena Letnia Teatru Miejskiego w Gdyni, gdzie udaliśmy się na pierwszą od ponad dwóch miesięcy randkę. 

18991915

Co jest w tym miejscu najlepsze? Otóż na Scenie Letniej można obcować z teatrem w magicznych okolicznościach – na plaży w Gdyni-Orłowie. Świeże powietrze, szum fal, piski mew, zapach frytek z baru obok. Piasek między palcami. Klasyk urlopowy, prawda? A co jeśli do tego dodamy aktorów grających na tle morza, ciemniejącego nieba i wschodzącego księżyca? Połączenie idealne? Moim zdaniem tak! Wizyta na Letniej Scenie Teatru Miejskiego jest doświadczeniem, które mogę polecić każdemu 🙂 I właściwie nie ma większego znaczenia, co grają. Liczy się klimat – inny niż w zwykłym teatrze, inny niż w normalnym teatrze plenerowym. Magiczny, romantyczny. Idealny na randkę. Po przedstawieniu można jeszcze trochę zostać na plaży – popatrzeć na księżyc i tonące w nocy morze, miejscami oświetlone migoczącymi światłami statków i stoczni. Dla mnie połączenie sztuki i przyrody jest tak idealne, że właściwie więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

A jeśli jeszcze oglądamy naprawdę dobrą sztukę? Wtedy jest już idealnie. Jeszcze bardziej zielona gęś nie miała prawa być słaba. Gałczyński i jego teksty bronią się same przez się. Tak samo jest z muzyką Turnaua. Nie trzeba też wielkiego kunsztu aktorskiego, żeby Gęś fajnie zagrać. Więc polecam bardzo. A nawet: bardzo, bardzo, bardzo 🙂 Zrób coś innego – idź na plażę do teatru!

 Zdjęcia we wpisie pochodzą ze strony internetowej Teatru Miejskiego w Gdyni i są autorstwa Berniego Kramera.
  • Jak ja uwielbiam takie eventy, sama chętnie wzięłabym udział. 🙂

  • Teatry pod gołym niebem to najlepsze co może być, szkoda, że np.: większe miasto nie organizują cyklicznych, choćby raz do roku takich wydarzeń. Trafiłam kiedyś na nocne przedstawienie w Krakowie na Rynku Głównym. Do dziś sobie to wspomina:)

%d bloggers like this: