Plany na sierpień!

DSC_0463

Przez ostatnie dwa miesiące nauczyłam się jednej złotej prawdy. Mając dziecko absolutnie NIC nie można zaplanować. W skali dziennej. Lepiej już wychodzi planowanie tygodniowe, a najmniej frustracji i najlepsze efekty daje robienie założeń miesięcznych. Wykorzystując każdą wolną od Ssakowatego chwilę (a wbrew pozorom jest ich sporo, bo jednak czasem śpi, czasem zajmuje się nim Paweł albo jego babcia, czasem zaś Syn z pełnym zaangażowaniem ogląda swoje dłonie i nic mu więcej do szczęścia nie potrzeba…), mogę zrobić naprawdę sporo. Tylko nie powinnam nastawiać się na konkretną datę wykonania, bo akurat tego dnia Ssakolo może mieć ochotę na cały dzień zabaw, gier i noszenia na rączkach. Cóż… wiadomo, kto rządzi w naszym domu…

Dlatego też postanowiłam robić plany w skali miesięcznej i dzielić się nimi na blogu. Po części dlatego, że publiczna deklaracja bardziej wiąże. Po drugie może kogoś zainspiruję? Realizacja moich ogólnowakacyjnych planów idzie mi całkiem nieźle (klik), więc może bardziej konkretne plany na sierpień też pójdą przyzwoicie? Generalnie miesiąc w który właśnie wchodzimy zapowiada się dość intensywnie pod względem towarzysko-wyjazdowym, a zaczynamy go dzisiaj od wyjścia do teatru (na scenę letnią na otwartym powietrzu. Bierzemy kurtki zimowe, koce i termofor…). A oprócz tego w sierpniu planuję:

1. Kupić chustę i nauczyć się wiązania

Marzy mi się chustonoszenie! Od dawna planuję kupić chustę i jeszcze tego nie zrobiłam chyba tylko dlatego, że mam dość niewielkie wsparcie w moim otoczeniu, które jakoś do tej idei nie jest przekonane. Wiem jednak, że kiedy zobaczą jakie to fajne, od razu się zachwycą i też będą chcieli chustonosić ;). Tak, tak Misiu. Piszę o Tobie! Sama się trochę boję czy dam radę nauczyć się prawidłowego wiązania, czy Hubi to polubi, czy dam radę go dźwigać… Trochę też żałuję, że w Trójmieście nie ma stacjonarnego sklepu z dużym wyborem chust (a może jest, a ja o tym nie wiem?), wówczas mogłabym najpierw dotknąć, przymierzyć, doradzić się sprzedawcy. Trudno. Ale do odważnych świat należy i na pewno spróbuję w tym miesiącu noszenia!

2. Jeść pięć małych posiłków dziennie

Od kiedy urodziłam Ssaczego schudłam jakieś 20 kilo. W tej chwili ważę 7 kilo mniej niż przed ciążą. Stało się tak przede wszystkim przez karmienie piersią i restrykcyjną dietę. Teraz jednak dietę mocno urozmaiciłam, karmienie piersią niestety powoli się kończy, gastrolog daje nam czas do końca trzeciego miesiąca, a teraz i tak ponad połowa posiłków Ssaka ma być z butli. Chłopak nie toleruje laktozy plus ma jakąś tajemniczą alergię pokarmową i tak naprawdę niewiele da się z tym zrobić 🙁 Oprócz wielkiego żalu matki (bo Ssaczemu jest o dziwo obojętnie czy pije pyszniutkie mleczko z piersi czy obrzydliwą hypoalergiczną mieszankę…) pojawił się też strach przed efektem jojo. Zaczęłam już dzielnie ćwiczyć, a teraz dodatkowo, żeby podkręcać metabolizm będę jadła pięć mniejszych posiłków dziennie. Nie będzie to łatwe przy moim synu!

DSC_0436

3. Odbudować mój ogródek ziołowy

Miałam mały ogródek ziołowy. Miałam bazylię, kolendrę, miętę i rozmaryn. Ja je podlewałam i kochałam, a one pięknie rosły. Ale na świecie pojawiły się dzikie upały, w towarzystwie małego, angażującego Bubercika i razem skutecznie zasuszyli moje roślinki, które po kilku tygodniach wylądowały w śmietniku 🙁 Ale one wrócą! Będą rosły, zdobiły kuchenny parapet! I tym razem ich nie zabiję!

4. Ograniczyć internet do godziny dziennie

Jeśli coś jest jeszcze nie tak z moją organizacją czasu, to właśnie jego ilość, którą spędzam w internecie. I to w bardzo zgubny sposób, bo to nie jest tak, że siadam przed kompem i siedzę godzinę sprawdzając pocztę, fejsa,wiadomości i czytając blogi. Nie. Ja cały dzień niewinnie smyram moją komóreczkę. A to zajrzę na fejsbunia, a to na instagramik, sprawdzę pocztę, zajrzę na forum dla młodych mam, itd., itp. Jakby zliczyć te wszystkie minuty, które na to poświęcam, wyszłoby baaaardzo dużo przypadkowo zmarnowanego czasu. Dlatego w sierpniu ograniczam do minimum internet z telefonu i będę korzystać z niego na komputerze, w wyznaczonym czasie. Maksymalnie godzinę dziennie (!).

5. Zrobić porządek w ciuchach (moich i Bubiego)

Bubi jest coraz większy, ja rozmiar mniejsza niż przed ciążą, w efekcie czego cały dom zawalony jest ciuchami odpowiednio za małymi/za dużymi. Ubranka Syna są przeznaczone dla jego przyszłego mam nadzieję rodzeństwa, więc muszę je gdzieś po prostu zmagazynować. Moje ubrania powinnam przejrzeć, powyrzucać i zostawić te w których będę chodzić. Niby nic wielkiego, ale zabierałam się za to cały lipiec i niewiele z tego wyszło… Trzeba się wziąć do roboty i rozprawić ze stertami szmat zalegających w naszym tak zwanym gabinecie!

6. Chodzić na dłuuuugie spacery ze Ssakiem

Przyznam się Wam do czegoś. Bubi rzadko chodzi na spacery. Bo pogoda zła, bo dzielnica nudnaaa, bo mi się nie chce. Nie jestem na szczęście królową złych matek i syn na dworze jest codziennie – wystawiam go do ogrodu i tam sobie leżakuje nawet kilka godzin! Jednak długie spacery przydałyby się przede wszystkim mi jako dodatkowa, nieszkodliwa forma ruchu. Zainstaluję sobie w komórce krokomierz i zrobię w sierpniu co najmniej 50 km! Dla mnie to sporo 😉

DSC_0195

7. Wrócić do nauki hiszpańskiego

Moja przygoda z tym językiem jest długa i wyboista, były momenty kiedy zaczynałam go całkiem nieźle używać, potem coś (lenistwo, brak samozaparcia, wakacje?) powodowało przerwę w nauce i duuużo zapominałam. Od dawna planuję powrót do nauki. Miałam to robić w ciąży. Nie wyszło. Spróbuję teraz. Podobno im więcej się ma obowiązków, tym łatwiej ogarnąć nowe. Zobaczymy.

8. Zrobić wpis o pokoju Bubiego

Pokój jest już właściwie gotowy. Jeszcze kilka rzeczy muszę dokupić i będzie wyglądał dokładnie tak jak zaplanowałam. Fakt, na razie Ssak mieszka u nas w sypialni, a jego królestwo służy do kąpieli, przewijania, przebierania i przechowywania jego rzeczy. Będzie tak dopóki nie przestanie ulewać i się krztusić, czyli nie wiadomo do kiedy. Jednak pokoik jest śliczny, piękny, pozytywny, jestem z niego naprawdę dumna i chcę się pochwalić. Żeby mi się to udało powinnam jednak najpierw trochę tam ogarnąć, a wiadomo – gdy przychodzi do sprzątania, dość mocno tracę zapał 😉 Ale w sierpniu się ogarnę. Obiecuję!

  • Nauka języka, to też mam w planach, podobnie jak długie spacery oraz porządek w szafach – z tym ostatnim mam największy problem aby się do tego zabrać. 🙂

  • powodzenia i wytrwałości, zwłaszcza z tą godziną internetu dziennie, bo z tym smyraniem komórki mam tak samo ;))

  • Te 5 posiłkow możesz sobie spokojnie darować. Ma to nie wiele wspólnego z rzeczywistością. Może być i 2, byle tylko treściwie.

    • Nie wiem w sumie czy to przyspiesza metabolizm (tak czytałam), ale z jedzeniem pięciu posiłków mam bardzo dobre doświadczenia, więc raczej sobie tego nie daruję 😉

  • Masz w Trójmieście sklep z chustami 🙂 to sklep mojej dalszej znajomej. Internetowo można podejrzeć tu: http://nosimisie.pl/ ale działa też stacjonarnie, w Gdyni 🙂

  • Co do punktu #1 – takie chusty są super! To znaczy, nie wiem z doświadczenia, ale one świetnie wyglądają na kobietach!! 🙂
    Natomiast jeśli chodzi o resztę postanowień, to oczywiście życzę powodzenia i wytrwałości oraz zdrowego rozsądku w ich spełnianiu 🙂 I dołączam się osobiście do postanowienia #4 🙂

    Pozdrowionka 😉

    • Fajnie wyglądają i mają dużo pięknych kolorów i wzorów 🙂

%d bloggers like this: