Dziwne rzeczy, które ludzie mówią, kiedy jesteś w ciąży

pokoik_Buberta_inspiracje

Nie ze złej woli. Absolutnie nie. Ale kiedy je słyszę, robi mi się słabo 😉

1. Czy kiedy zaszłaś w ciążę, oddaliście swojego kota?

Ewentualnie: czy teraz, kiedy jesteś w ciąży, nadal tak uwielbiasz swojego kota? Oczywiście. Jak tylko zobaczyłam wyśnione dwie kreski, spakowałam kota w transporter (a nie, nie w transporter – do wora po ziemniakach) i wywiozłam gnojka do schroniska. Niech se nie myśli, że nadal jest ważnym i liczącym się członkiem rodziny, zwierzak jeden!

2. Korzystaj teraz z życia, bo potem to już nie będziesz mogła.

Spoko. Jeśli dziecko będzie mi zbytnio przeszkadzało w korzystaniu z życia, to oddam je tam, gdzie oddałam kota. Przecież nie po to robię kolejny istotny krok w życiu, wypełniając je miłością i poświęceniem, żeby potem z tego życia nie korzystać.

3. Chcesz rodzić naturalnie?! Nie boisz się?!

Drżę z obawy, mam koszmary nocne i przetrząsnęłam już cały internet w poszukiwaniu informacji o nieudanych porodach. A teraz się tak tylko z tobą droczę, twierdząc, że wolę naturalny poród, niż cesarkę i ciesząc się z tego, że okulista, mimo mojej kurzej ślepoty, nie zalecił operacji. Tak naprawdę co wieczór płaczę w poduszkę, wyobrażając sobie ten najgorszy horror, w którym mój gigantyczny syn rozrywa mi wnętrzności.

4. Hubert?! Co to za imię?! Skrzywdzicie to dziecko!

Tak mamo, tak babciu. Naszym celem jest ośmieszenie i poniżenie naszego potomka. Zastanawiamy się jeszcze nad Brajanem. Możecie ewentualnie liczyć na to, że Urząd Stanu Cywilnego w Gdańsku stanie na wysokości zadania i nie zarejestruje tego uwłaczającego imienia. Trzymajcie kciuki!

5. Jesz lody w ciąży?! Nie boisz się bakterii?!

Boję się panicznie toksoplazmozy, listeriozy i histeriozy. Drżę przed nimi codziennie. Jeśli akurat zapominam o porodzie i o tym, że w jego trakcie umrę rozerwana przez własne dziecko, to myślę o bakteriach. I płaczę przez nie w poduszkę.

6. Macie już wyprawkę?! Przecież nie można zapeszać!

Nie można też pozwolić, by świeżo upieczony ojciec biegał po sklepach i kupował pajacyki, bodziaki i pieluszki tetrowe, kosmetyki i samodzielnie wybierał mebelki do pokoju dziecięcego. Bo garderoba syna będzie się składała z czterech biało-czerwonych bluz z napisem Mały kibic, dżinsów w rozmiarze 74 i czadowego t-shirta z rozkosznie zabawnym napisem. A w pokoiku będzie stał najnowszy model Playstation, kolejka elektryczna i zapas klocków Lego. Więc jestem niejako postawiona między młotem a kowadłem. Scyllą a Harybdą. Dżumą a cholerą. Nie ma dobrego rozwiązania.

7. Powinnaś się cieszyć! Zostaniesz matką! 

Bo ja się wcale nie cieszę. Płaczę natomiast w poduszkę (kiedy nie płaczę z powodu porodu i bakterii). I nie. Mój zły humor nie jest wywołany przez hormony, złe samopoczucie i to, że mnie właśnie ktoś zdenerwował wmawiając mi, że przeżywam okres żałoby z powodu przyszłego macierzyństwa, o którym tak bardzo i tak długo marzyłam. Skąd. Ale racja. Żadnych gorszych dni przez dziewięć miesięcy. Codziennie szeroki uśmiech na twarzy i pełen optymizm. Mam tylko nadzieję, że nie dostanę urazu szczęki.


To wszystko (i wiele więcej) usłyszałam w ostatnich miesiącach od osób, które dobrze mi życzą i chcą szczęścia mojego i Huberta. Od mamy, babć, koleżanek. Aż się boję myśleć, co będzie, kiedy mój syn pojawi się na świecie, a jego dobrostan stanie się dobrem wspólnym wszystkich ludzi, włącznie z sąsiadami i współpasażerami autobusów. Brrrrr.

  • Wszystko to usłyszałam w pierwszej ciąży. Aczkolwiek usłyszałam jeszcze dwie rzeczy, które są moim absolutnym hitem:
    1. Jak tak leżysz na boku to uciskasz brzuch! Dziecko się udusi! Nie ma czym oddychać! (WTF?!)
    2. I jak twój stolec w ciąży? (jeszcze większe WTF?!)

    Na szczęście druga ciąża jest pozbawiona takich durnot. Może wszystkie wykorzystano przy pierwszej.

    • Dooobre 🙂 A swoją drogą ciekawe leżeć, jeśli nie na boku? Na brzuchu?:D

  • Ciąża jeszcze przede mną ale przynajmniej wiem czego unikać w obecności ciężarnych koleżanek 😉 A poważnie, to lubię zawsze obserwować reakcję przyszłych matek na takie dziwne komentarze ze strony znajomych i rodziny i sama często czuje się zażenowana tym, co ludziom potrafi przyjść do głowy 😉

  • Ja podobnie jak Poowly Anne jeszcze nie mam doświadczeń w tej materii, niemniej – przeraża mnie, że będę musiała przechodzić przez taką traumę, dziesiątki pytań o różne dziwactwa. Brr

  • Haha, to się uśmiałam 😀 Pewnie jednak nie będzie mi już tak wesoło, gdy zacznę słyszeć podobne rzeczy sama będąc w ciąży. Niemniej jednak trzymaj się Magdaleno i nie daj się tym wszystkim „życzliwym” pytaniom! 😉

    • Póki co też się z nich śmieję 😉 Ale wiesz – większość z tych pytań jest naprawdę życzliwa. Mam przynajmniej taką nadzieję 😉

  • Anonim

    Dobre:) Uśmiałam się. Dorzucę inne durne pytanie, nie do ciężarnej, a do chorego w trakcie chemii. Fotograf do mojego męża łysego jak kolano: raka pan masz?
    Nie,tak dla zabawy wydepilował się laserowo. To było 10 lat temu,włosy odrosły,ale szok po usłyszeniu tego pytania wciąż pamiętamy.

    • No to już jest szczyt głupoty,bezmyślności i braku delikatności 🙁

  • Zdarzają się różne przypadki :/ ludzie czasami nie mają wyczucia.

%d bloggers like this: