Kalejdoskop kwietniowy

DSC_0546

Oj, zleciał ten kwiecień. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak. Dogadzałam sobie, cieszyłam się chwilą, wiosną i spotkaniami z ludźmi. Zdecydowanie więcej przebywałam offline, więcej na dworze. Było cudnie. Co prawda na blogu hulał kwietniowy wiaterek i nie mogę się pochwalić żadnymi wybitnymi osiągnięciami, ale czasem po prostu spokój i beztroska są potrzebne. By nabrać sił, zdystansować się do świata i jego problemów, poczuć, że się żyje. A teraz zapraszam Was na małe i lekko spóźnione podsumowanie miesiąca!

1. Wszyscy są w ciąży.

Serio. Wszyscy albo zachodzą w ciążę, albo są w ciąży, albo właśnie urodzili. Spotykam się z koleżanką w pierogarni, a ona w ciąży. Wychodzę z restauracji do bankomatu, spotykam kumpla z liceum, a on też w ciąży (znaczy jego żona). Moje i Pawła kuzynostwo w ciąży i po porodach. Księżna Kate właśnie urodziła. Wszyscy są w ciąży. Jedyny słuszny wniosek jaki można z tego wyciągnąć, to taki, że nasz biedny synek jako ofiara wielkiego wyżu demograficznego będzie miał mocno przerąbane 😉

2. Urządzamy się!

Ach! Który to już miesiąc! Powoli jednak zapełniamy mieszkanie meblami i dekoracjami. Pokój Buberta już prawie gotowy, a zdjęcia, którymi się inspirowałam znajdziecie tu (klik). Teraz z działaniem przenieśliśmy się do salonu i póki co wygląda on trochę zabawnie. W przyszłości ma być utrzymany w kolorystyce biało-brązowej z zielonymi akcentami. Na razie do idei pasuje ściana z naszymi zdjęciami i kąt w którym stanęła nasza biblioteczka (czy też raczej jej zalążek), natomiast reszta mebli pochodzi ze starego mieszkania, w związku z czym dominuje szarość i jasne barwy. Straszny misz-masz. Już się nie mogę doczekać, aż kupimy sobie porządny, duży, brązowy narożnik i nasz salon przestanie wyglądać, jak niewydarzone dziecko przypadku ;).

2015-04-03_1428078495 (2)

2015-05-01_1430484029 (2)

3. Książka miesiąca.

Książek w kwietniu przeczytałam siedem, a jedna z nich zasługuje na szczególne wyróżnienie. Jest to Dwór Isaaca Bashevisa Singera, powieść o losach Żydów żyjących na terenie zaboru rosyjskiego w drugiej połowie XIX wieku. Rok temu przeczytałam Spuściznę (zupełnie bez sensu, nie róbcie tak), która jest kontynuacją Dworu i zakochałam się w prozie Singera. Od tego czasu wiedziałam, że po Dwór muszę sięgnąć, jednak bardzo długo odkładałam tę przyjemność. Czasami lepiej mieć niektóre książki przed sobą, niż za sobą. W końcu wygrzebałam ją z mojego stosu pozycji do przeczytania i nie zawiodłam się. Najbardziej zachwyca mnie talent autora do snucia opowieści, które choć toczą się spokojnie i powoli, wciągają od pierwszej strony. Również postacie, ich bogactwo, niejednoznaczność i głębia psychologiczna sprawiają, że nie można się od Dworu oderwać. Do tego bardzo przeze mnie ceniony aspekt poznawczy – z książki dowiadujemy się wielu ciekawych szczegółów o kulturze Żydów – i mamy przepis na lekturę idealną.

4. Film miesiąca.

266061_1.1

Kwiecień nie był zbyt mocno filmowy (wykańczam właśnie ostatni sezon Dr House’a), ale mogę Wam gorąco polecić Histerię – Romantyczną historię wibratoraFilm lekki, zabawny i z polotem, w sam raz na odprężający wieczór. Z bardzo ciekawą rolą Maggie Gyllenhaal. Rewolucji nie przynosi, ale w zalewie durnych i żenujących komedii o miłości naprawdę się wyróżnia 🙂

5. Nowe uzależnienie: Szufelka.

Dawno już nie wciągnęłam się w żadną gierkę, ale że natura nie znosi próżni, a mój umysł musi mieć jakiś mniej lub bardziej odmóżdżający dystraktor, więc pochłonęła mnie teraz gra słowna Szufelka. Jest bardzo stara, pamiętam, że grywałam w nią jeszcze w liceum (kiedy to było!) Polega na układaniu jak największej ilości wyrazów z siedmiu przypadkowo wylosowanych liter. Czas jest limitowany. Można ją znaleźć w bazie gier Wirtualnej Polski. Ostrzegam – wciąga!

6. A tu warto kliknąć!

Dużo tego nie ma, bo i ja nie byłam internetowo aktywna.

Zdjęcia udało nam się powiesić na ścianie dokładnie tak jak chcieliśmy przede wszystkim dzięki temu wpisowi. Metoda jest naprawdę super!

Jakby ktoś miał wątpliwości. Kermit żyje i ma się dobrze 😉

Pozostając w tematach okołozwierzęcych polecam instagramowy profil pewnej kapibary.

7. Migawki z kwietnia.

Nie było ich dużo. Niestety po raz kolejny zepsuł mi się telefon (mam naprawdę czarną serię 🙁 ) i musiałam wrócić do mojego starego, zdezelowanego Samsunga S3, którego aparat jest niestety średnio sprawny. Stąd bardzo niewielka ilość zdjęć, bo teraz robię je smartfonem Pawła, a do niego nie mam niestety dostępu cały czas. Ale kilka fotek jednak zrobiłam!

2015-04-17_1429274877 (2)

Wynalazek bogów: poducha ciążowa do spania i nie tylko. Do tego w czarne koty <3 A książka Kinga niestety wyjątkowo marna.

2015-04-13_1428922411 (2)

Tak było w kwietniu: chillout i zadowolony Morris. Tutaj dostrzec można też fragment brzucha!

2015-04-19_1429426274

Zadowolony Morris raz jeszcze. Tym razem w roli podpórki na książkę. Cóż… można i tak…

2015-04-03_1428065368 (2)

Kaczuchy w parku. Udało mi się nawet obejrzeć ich obyczaje godowe 😉

2015-04-12_1428831286 (2)

Moje ulubione grzanki – mozzarella, łosoś, pomidory, bazylia. Wielbię.

2015-04-09_1428593702 (2)

Za to właśnie kocham Trójmiasto. Chwila-moment i już jesteś w lesie 🙂

2015-04-09_1428598161 (2)

Pierwsze zwiastuny wiosny.

2015-04-11_1428733712 (2)

  • Somger jest wspaniały, właśnie się rozglądam za jakimś kolejnym tytułem 🙂
    Grzanki mam podobne najukochańsze, tylko w mojej wersji jest jeszcze sałata.
    I ja nie jestem w ciąży!

    • Akurat te grzanki to mój hit jeszcze przed ciążowy 😉 A sałatę wkładasz z całą resztą do piekarnika?

      • O rety, dopiero w mailu zobaczyłam, jak napisałam Singer 😮 😮 😮 Pewnie któreś z dzieci do mnie gadało :p
        Do piekarnika wsadzam tylko chleb/bułki posmarowane masłem, a potem wszystko układam świeże (pomidorów ciepłych też nie lubię, tylko stopionym serem bym nie pogardziła 😉 ).

      • Domyśliłam się o kogo chodzi 😉 U mnie wszystko się grzeje razem w piekarniku 🙂

%d bloggers like this: