Oscary 2015 – wielkie podsumowanie!

846x (1)

Już dziś w nocy dowiemy się, kto będzie trzymał w rękach małego człowieczka ze złotą klatką piersiową – Oscara.
U nas w rodzinie planowana jest prawdziwa dwuosobowa oscarowa impreza: z domową pizzą, popcornem i bezalkoholowym piwem (ciąża, ciąża, ciąża). O ile oczywiście o dziewiątej nie pójdę spać, ale wtedy przynajmniej zjem trochę pizzy 😀 Mamy do takiej celebracji pełne prawo, bo ostatnie dwa miesiące stały pod znakiem filmów nominowanych do najważniejszej, a przede wszystkim najpopularniejszej, nagrody filmowej. Udało mi się obejrzeć aż dwadzieścia jeden obrazów, najpewniej dziś wieczorem dołączą do nich kolejne, nominowane w tych mniej istotnych kategoriach. Kilka recenzji pojawiło się na tym blogu, ale o większości z nich nie pisałam, bo przecież w mojej Skrytce przechowuję nie tylko wspomnienia o filmach 🙂 Dlatego teraz zapraszam Was na wielkie podsumowanie: co było rozczarowaniem, co mi się podobało bardzo, co średnio, no a przede wszystkim, komu przyznaję Oscary!

846x

Nie wszystko co nominowane się świeci

Przede wszystkim naszła mnie wczoraj ogólna, acz smutna, refleksja: w zeszłym roku było znacznie lepiej. Właściwie wszyscy kandydaci do głównej kategorii mi się podobali, nie było tam po prostu słabych czy średnich filmów. W tym roku nie jest tak kolorowo. Do tego wśród tegorocznych filmów znacznie więcej jest kina spoza głównego nurtu. Zawsze miałam wrażenie, że Oscary to nagroda bardzo komercyjna, nominowane są do niej dzieła, które zazwyczaj znajdują uznanie szerokiej publiczności, a zaledwie raz na jakiś czas trafi się bardziej niszowa perełka. Tymczasem w tym roku, aż roi się od kina, które nie jest nastawione na kasowy sukces. Takie filmy jak BirdmanWhiplash czy Boyhood są świeże, oryginalne i nowatorskie, ale daleko im do kasowości Titanica i Avatara. Mało w tym roku było klasycznego Hollywood, dużo zaś obrazów, które nie wzbudziłyby większego zainteresowania masowej publiczności, gdyby nie fakt, że uznano je za godne prestiżowej statuetki. Czy to dobrze czy źle? Myślę, że dobrze, bo po prostu bardziej interesująco. Natomiast niepokojące jest to, że wśród nominowanych znalazło się kilka filmów, które są nawet ciekawe i dobrze się je ogląda, lecz bije z nich przeciętność – jak na przykład Gra Tajemnic czy Teoria wszystkiego (klik-recenzja). A także jeden film po prostu bardzo zły. 

Największa porażka

… czyli Snajper. Ten film to patetyczny, amerykański koszmarek, pozbawiony napięcia, emocji, dodatkowo przeładowany nudnymi scenami walk w Iraku. Nie pomaga potężny Bradley Cooper, który choć stara się jak może, to niewiele jest w stanie z tego scenariusza wykrzesać. Najbardziej zaś boli mnie to, że historia Chris’a Kyle’a jest naprawdę ciekawa i mogłaby stanowić doskonały wstęp do rozważań nad wojną i traumą, którą ta pozostawia.

540488_1.1

Tymczasem w Snajperze tego zabrakło. Po seansie Paweł bardzo słusznie zauważył, że oryginalny tytuł filmu (czyli American Sniper) idealnie oddaje jego ducha, bo jest on niestety amerykański na wskroś. W tym negatywnym znaczeniu. Na szczęście wśród nominowanych znalazły się też prawdziwe perełki, czyli ….

Filmy nominowane, które trzeba obejrzeć

542143.1

Przede wszystkim perfekcyjny Whiplash – pisałam o nim tutaj (klik) i przepiękne Mandarynki (więcej o filmie tu – kilk). Oba te filmy pokochałam i z pewnością będę do nich wracać. Oprócz tego bardzo polecam Wam malowniczy i bajkowy Grand Budapest Hotel (recenzja – klik) oraz niesprawiedliwie nominowane właściwie tylko za role żeńskie Zaginioną dziewczynę (prześliczna i demoniczna Rosamund Pike) Dziką drogę (przybrudzona, ale dzielna Reese Witherspoon). Także argentyńskie Dzikie historie są punktem obowiązkowym. Jeśli więc macie mało czasu, a zależy Wam na wzruszeniach, emocjach i dobrej rozrywce, to ja polecam właśnie te sześć filmów. Jest też bardzo duża grupa…

Filmów, które budzą kontrowersje

FOXCATCHER

Na pierwszym miejscu stawiam tu Foxcatcher’a – przez jednych uznawanego za bardzo dobry, wyważony portret psychologiczny głównych bohaterów (w tej grupie zdecydowanie jestem ja!), przez innych zaś za nudną kaszanę, której się nie da oglądać (Paweł). Zresztą wystarczy włączyć sobie forum na Filmwebie, żeby zobaczyć, jak dzieli on widzów. Podobnie rzecz ma się z Boyhood, który dla mnie nie istniałby, gdyby nie to, że kręcili go przez dwanaście lat oraz z Birdman’em, który to ma wszystkie cechy filmu idealnego (wciągająca fabuła, świetna gra aktorska, jest nakręcony w oryginalny i niebanalny sposób, dotyka tematów istotnych), brak w nim natomiast emocji i zaangażowania widza w historię. Brak moim zdaniem, bo przecież wielu twierdzi, że te filmy to arcydzieła.

Polskie Oscary

To jest nasz rok! Oczywiście najgłośniej jest o dwóch nominacjach dla Idy, za którą mimo wszystko (co zrobić, że mi się nie podobało) będę dziś trzymać kciuki. Ale nie zapominajmy o tym, że nominowano również dwa polskie krótkometrażowe dokumenty. Co więcej, można je za darmo obejrzeć w internecie. Naszą klątwę na stronie New York Times’a (klik), a Joannę dziś wieczorem od 19 do 22 na stronie ninateka.pl I tym dwóm filmom kibicuję równie mocno!

439616_1.1

And the Oscar goes to…

Kto więc moim zdaniem zasłużył na tę najważniejszą nagrodę filmową?

Najlepszy film: bez zastanowienia Whiplash.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: tu nie mam wielkiego faworyta, ale bardzo mnie poruszył Steve Carell w Foxcatcher.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: nie będę oryginalna i nagradzam Julianne Moore za świetne oddanie zmagań z chorobą Alzheimera w Still Alice.

Najlepsza aktorka drugoplanowa: konkurencję bezwzględnie kosi Emma Stone (Birdman).

Najlepszy aktor drugoplanowy: J.K. Simmons za perfekcyjną rolę w Whiplash. Nikt inny, choć należy też zwrócić uwagę na Edwarda Nortona w Birdmanie i chwytającego za serca Roberta Duvall (Sędzia).

500859_1.1

Najlepszy reżyser: chyba najbardziej zasłużył Wes Anderson (Grand Budapest Hotel).

Najlepszy film nieanglojęzyczny: kibicuję Idzie, ale tak szczerze mówiąc, to jeśli wygrają Mandarynki, też się nie obrażę 😉

494200_1.1

Najlepszy długometrażowy film animowany: bez konkurencji Oscara zdobywa moje ukochane Jak wytresować smoka 2.


 

No! To ja już nagrody przyznałam. Przypuszczam jednak, że szanowna Akademia może w wielu przypadkach nie podzielać mojego gustu. Najbardziej lękam się wielkiego zwycięstwa Snajpera. Już dziś nad ranem wszystko stanie się jasne 🙂 A ja ciekawa jestem, które filmy Wy uważacie za najbardziej godne tej pozłacanej statuetki?

  • ciekawie napisane i czekamy na rozdanie, niech wygra zasłużony

  • Wczoraj obejrzałam American Sniper i przyznam, że dla mnie – rasowego masowego widza – był milion razy ciekawszy niż Birdman. Faktycznie na wskroś amerykański, ale ja akurat lubię to w amerykańskich filmach wojennych i książkach o sealsach – etos, patos i wartości, na które Europa patrzy z politowaniem.

    Łiplesza boję się oglądać. Trailer wyglądał zanadto sadystycznie. I jesli odzwierciedla to film, to dobrze, że nie dostał Oscara. A tego według mnie powinien dostać GHB – jedyny sensowny, dobrze zrealizowany, ciekawy i piękny film w tym rozdaniu.

    • Snajper – co kto lubi, ja akurat w ogóle za wojennymi filmami nie przepadam.
      Birdman jest specyficzny i powiem szczerze, że byłam zaskoczona, że mi się podobał, bo to jednak dość nietypowe kino, a takie eksperymenty niezbyt często do mnie przemawiają 🙂
      A Whiplash… jest przerażający momentami, ale to naprawdę bardzo dobry i moim zdaniem mądry film. Sadyzm i znęcanie się psychiczne nie znalazły się w nim bez powodu.

%d bloggers like this: