Sześć prostych trików, które musisz zastosować w swoim związku

wpis_walentynkowy

Plus moje przesłanie na Walentynki 🙂

Raczej nie jestem w idealnym związku.  Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo związków idealnych nie ma. Na początku są motylki, jednorożce i wróżki z bajki. Potem przychodzi szara codzienność: gary, wyrzucanie śmieci, praca po godzinach, dzieci (to nas niedługo czeka…), mamusie-teściowe (i czasem tatusiowie-teściowie), kredyty, budżety, niegrzeczne koty, spory o kupno psa, emocjonalne jazdy, pranie brudnych gaci – niepotrzebne skreślić. Kiedy spotyka się dwoje ludzi o różnych charakterach, przyzwyczajeniach, czy trybach życia zawsze dochodzi do nieporozumień, sporów, a od wypracowania wspólnego kompromisu łatwiejsza wydaje się być misja na Marsa. Tak jest i to jest NORMALNE. Bo Twój partner nie jest i nigdy nie będzie idealny (i Ty też nie…). Jeśli planujecie ze sobą spędzić resztę życia przygotujcie się psychicznie na kryzysy, kłótnie i nieporozumienia. Bo prędzej czy później się zjawią. I to jest NORMALNE.

Ale. To że z góry zakładacie, że dotarcie między sobą pewnych kwestii może być mniej lub bardziej bolesne, nie znaczy, że należy zupełnie poddać pole. I nie będę tu pisała o wychodzeniu z kryzysu, bo nie to jest celem tego wpisu. Pamiętajmy natomiast, że często zanim dochodzi do kryzysu dopada nas szara codzienność. Taka, która zabija romantyczność, spontaniczność i magię. Taka, która prowadzić może nawet do rozpadu związku, gdy raptem okazuje się, że nic już nas poza psem, wspólnym kontem w banku i kredytem nie łączy.

Na szczęście istnieją proste, darmowe i nie wymagające wielkiego wysiłku metody, dzięki którym pamiętamy, że druga osoba jest nie tylko wspólnikiem w interesach, ale również tym super przystojniakiem w którym parę lat temu się zakochaliśmy. Wszystkie te triki realizuję osobiście, w swoim nieidealnym związku. Póki co działają ;).

1. Buziak na dzień dobry i na do widzenia.

Codziennie, każdego dnia, przed rozpoczęciem batalii ze światem zewnętrznym przytulcie się, powiedzcie dobre słowo (ja zawsze, zawsze, codziennie życzę mojemu P. miłego dnia i mam codziennie nadzieję, że moje życzenia się spełnią!) i pocałujcie się. Ile to zajmie? Minutę, trzydzieści sekund? A ile dobrej energii przekazuje! To samo radzę praktykować na dobranoc! I niech życzenia miłych snów nie będą tylko czczymi słowami.

2. Mówcie sobie dobrze. 

Jak w tej piosence Happysad. Dlaczego nie zwracać się do siebie per Kochanie, Skarbie, Misiu? Dlaczego nie okazywać sobie słownej czułości? Mam teorię, że zwracając się do partnera w czuły i troskliwy sposób, nie tylko jemu sprawiamy przyjemność, ale również sami w sobie budujemy szacunek i ciepłe uczucia do drugiej osoby.

3. Mówcie sobie, że się kochacie. 

I nie. To nie jest wyświechtany frazes. Te słowa powtarzane codziennie nie tracą mocy. One jej nabierają, działając jednocześnie jak najpozytywniejsza afirmacja świata.

4. Esemesujcie do siebie.

I to nie tylko celem ustalenia co będzie na obiad. A co będzie w tych esemesach? No to już zależy tylko od Was 😉 Różne są pary, różne są temperatury w związkach. Jedna para będzie świńtuszyć, inna prawić sobie komplemety i kadzić miłymi słówkami. Ważne żeby o sobie nie zapominać.

5. Zarezerwujcie dla siebie choć jeden dzień/wieczór.

W tygodniu, w miesiącu, a nawet dla ultra zajętych par raz na kwartał. Idźcie do kina, restauracji, na spacer albo zamknijcie się w sypialni. Rozmawiajcie. Róbcie to na co tylko macie ochotę. We dwoje. Bez telefonu komórkowego, maila i powiadomień z fejsbuka. Niech to będzie Wasz czas, który spędzicie budując wzajemną relację.

6. Zróbcie sobie przerwę.

Raz na jakiś czas warto zrobić coś samodzielnie. Urwać się na babski/męski wieczór, czy pójść na samotny spacer. Znaleźć sobie swoją i tylko swoją pasję. Takie małe oddzielenie, mała izolacja powoduje, że po pierwsze bardziej do siebie tęsknimy. Po drugie sprawia, że partner, który ma własne życie, swój prywatny skrawek rzeczywistości staje się automatycznie ciekawszy, bardziej intrygujący. A to przecież też jest ważne.

Wiem, że niektóre z tych punktów mogą się Wam wydać na początku śmieszne albo sztuczne, ale one naprawdę działają. Budują czułość między ludźmi, uczą wzajemnej grzeczności i troski, wyrażania uczuć i odzywania się do siebie w sposób pełen szacunku. Słowa, które wypowiadamy i gesty, które czynimy nie są bez znaczenia. Choć wydawałoby się, że błahe miłego dnia, czy wyświechtane kocham cię wsparte przelotnym daniem buzi, czy wypad z koleżankami do kina nic w Waszym związku nie zmieni, to są to tylko pozory. Te rzeczy mogą zmienić bardzo wiele. Naprawdę.

I moje przesłanie na Walentynki, bo to już jutro. Nie musicie obchodzić tego kiczowatego święta, ale jeśli obchodzicie to życzę Wam oczywiście dobrej zabawy (my idziemy do teatru, więc można powiedzieć, że obchodzimy w tym roku, ale to raczej przypadek 😉 ). Pamiętajcie natomiast żeby dbać o Was związek codziennie. Zbyt dużo ostatnio widziałam uczuciowych porażek u naprawdę fajnych ludzi. Nie chcę więcej! A jeśli tak się składa, że przez ten fragment  Waszego życia idziecie sami, to życzę Wam żebyście każdą chwilę bycia singlem wspominali jako piękną przygodę. Ja tak wspominam swoje półtora roku samotności – jako jeden z fajniejszych okresów w moim życiu. I tego też Wam życzę 🙂

  • Ciekawe porady :). W sumie to do większości się stosujemy. Raczej do mojego J. nie esemesuję (nie przepadamy za smsami, bo często nie oddają tego, co się chce powiedzieć), ale dzwonimy do siebie 2-3 razy dziennie.
    Dopisałabym do tego przygotowanie dla drugiej osoby od czasu do czasu miłej niespodzianki. Nie musi to być żaden prezent, ale na przykład jakąś specjalną potrawę.
    Pozdrawiam
    Książkowe Wyzwania

    • Niespodzianki to coś czego raczej nie praktykujemy, ale może warto zacząć, bo to bardzo dobry pomysł 😀

  • Pingback: Przegląd tygodnia #3/02 - Life Manager-ka()

  • Piotr Dobry

    Nie mogłem się oprzeć spostrzeżeniu, że to wpis w najwyższym stopniu kobiecy. Sądzę, że nie znam faceta (chyba że intelektualnie jest dzieckiem), który lubi SMS-ować.

  • Bardzo dobre rady, wiele stosuje w moim małżeńskim zyciu i tak działają. Żaden związek nie jest i nie bedzie idealny, ale możemy sprawic, że bedzie lepszy 🙂

  • Do wszystkiego się stosuję i na razie jest dobrze. Krótki staż, bo 2 letni, ale z perspektywami na więcej.

%d bloggers like this: