Zła matka, złe USG, złe kasy uprzywilejowane

DSC_0344

Czyli moja relacja z ciążowego placu boju 😀 Właściwie to ostatnio nie jestem najbardziej zaangażowaną w ciążę osobą na świecie. Ok. Dbam o siebie i o swoją dietę (przynajmniej się staram!), słucham swojego lekarza, nie sprzątam kociej kuwety (za to regularnie sypiam z kotem w łóżku…), chodzę na spacery, biorę witaminy. Poza tym to jakoś szczególnie o tym nie myślę. Poród? Wyjdzie w praniu, póki co nie chcę za dużo na ten temat wiedzieć. Normy i prawidłowe wymiary dziecka – lekarz mówi, że jest spoko – znaczy jest spoko. Wychowywanie dziecka – jakoś to będzie. A jak czasami wchodzę do internetu, to czuję, że jestem złą matką, najgorszą z matek, bo nie zrobiłam wypasionego USG genetycznego między 12-14 tygodniem ciąży (zrobiłam zwykłe USG z pomiarem podstawowych parametrów u mojego lekarza), nie wykonałam badań na małopłytkowość, a do zeszłego tygodnia nie bardzo wiedziałam ile moje dziecko waży, ani jakiej jest wielkość. Ba! Niespecjalnie mnie interesowało jakiej jest płci. Bo w sumie: co za różnica? Ważne żeby było zdrowe. I ładne po mamusi. Cóż… Tu nie będzie tak łatwo 😉

W zeszłym tygodniu mieliśmy USG połówkowe w 4D, na które zdecydowaliśmy się ze względu na możliwość wykonania zdjęć naszej ruchliwej progenitury. Mały długo nie chciał ładnie zapozować, a na koniec zakrył twarz rączkami, dając nam dobitnie do zrozumienia, że mamy dać mu wszyscy święty spokój, bo on teraz pływa. Charakter mamusi, jak nic. W sumie jestem dumna 😀 Gorzej niestety wygląda sprawa z … wyglądem. Otóż dzieci w tym wieku płodowym na zdjęciach z USG prezentują się dość… specyficznie. Dużo skóry, praktycznie zero tkanki tłuszczowej. Do tego echo aparatu USG może trochę zniekształcać obraz płodu. Zakochani rodzice oczywiście uważają, że właśnie ujrzeli najpiękniejszą istotę na ziemi, cud natury po prostu. O tym, że aparycja naszego syna budzi naszą dumę i radość, niech świadczy choćby to, że stał się naszą tapetą na komórkach. Dzięki temu, kiedy mnie kopie mogę podziwiać jego krzywy pyszczek i nos Michael’a Jakcson’a. Prawie tak jakbyśmy rozmawiali 😀 Nasz syn jest mega-ultra-hiper przystojny. Natomiast reszta świata odbiera go nieco, hmmm, inaczej. Mój ojciec, kiedy pokazałam mu Młodego B. najpierw westchnął: ale on brzydki. Następnie długo, długoooo przyglądał się zdjęciu naszego cudu natury i po tym długim namyśle stwierdził z uśmiechem: podobny do Pawła! 😀

Ale Pawełek też święty nie jest. Ostatnio robiliśmy zakupy w Realu. Było późno, byliśmy zmęczeni. Podchodząc do kas, P. dostrzegł coś z czego nigdy dotąd nie korzystaliśmy: KASĘ UPRZYWILEJOWANĄ. Otwartą. Z satysfakcją w głosie oznajmił: no! nareszcie nie będziemy musieli stać w kolejce. Tuż przed nami do kasy podeszła inna para, z pełnym koszykiem zakupów i zaczęła wykładać towary na taśmę. Stanęliśmy za nimi, czekając grzecznie na naszą kolej. Rozmawiamy.

Ja: Misiu, pójdę jeszcze do Krakowskiego kredensu i kupię jakieś kiełbasy, bo zaraz zamykają przecież.

Misio: No faktycznie, lepiej idź teraz, będzie szybciej.

Misio chwilę później: No ale czekaj! Nie idź! Bez ciebie nie mam podstaw do stania przy kasie uprzywilejowanej.

Ja: A widzisz tu kogoś „uprzywilejowanego”?

Misio: No ta pani przed nami przecież jest w ciąży.

Ja: Paweł. Ona jest w wieku naszych matek. A to jest oponka, nie ciąża.

Mam szczerą nadzieję, że pani nie słyszała naszego dialogu. Choć jak Paweł stwierdził: należałoby się jej to za wpychanie się do kas dla uprzywilejowanych. Moje zdanie na ten temat jest nieco odmienne, nie czuję sięszczególnie ale o tym napiszę Wam już kiedy indziej.

P.S. Balonik na zdjęciu tytułowym ma symbolizować brzuch. Poza tym jest żółty i kojarzy mi się z wakacjami 😉

  • Najważniejsze to nie dać się zwariować 🙂 Ja swoje pierwsze usg 4D przeżyłam podczas drugiej ciąży i to dlatego, że chodziliśmy do lekarza, który taki sprzęt miał. Fajna sprawa, aczkolwiek dla mnie niekonieczna. Ale z drugiej strony fajnie mieć twarze Młodziaków „z brzucha” 🙂 Po usg niespecjalnie umiałam ich rozróżnić, ale gdy się urodzili to doskonale widzę jak już wtedy się różnili od siebie :))

    • Z medycznego punktu widzenia ponoć jest zupełnie bez znaczenia, czy będzie zwykłe usg, czy w trójwymiarze. Ale bardzo nam zależało na takiej pamiątce i już teraz mamy wielką frajdę pokazując Młodego B. znajomym i obserwując ich miny 😉

  • To ja w ciąży też byłam złą matką i nie zrobiłam tych wszystkich zalecanych USG i w ogóle. A dzieci mi „piękne” na USG wychodziły. Co tam inni wiedzą dzieci nasze piękne są.

    • Ja robię tylko te badania, które zaleca mój lekarz. Ale są różne opcje dodatkowe i wiem, że dużo dziewczyn je robi. Ja nie widzę takiej potrzeby, bo ufam w rozsądek lekarza, którego wybrałam 🙂

  • Ja każde zdjęcie usg ukochiwałam, choć nie powiem, na tym 3D rzeczywiście Jakub wyszedł hm jak to powiedziałaś specyficznie 😀 i dziwiłam się temu multum badań robionych w Polsce, bo u nas poza Usg robiono jedynie glukozę i tyle. Najważniejsze, że słyszałam, że zdrowe. Pozdrówki gorące!

    • Dokładnie! Nie ma piękniejsze informacji niż usłyszeć, że dziecko pływające w brzuchu rozwija się prawidłowo 🙂

  • Nie dalas się zwariować, to chyba dobrze. W koncu trzeba znac umiar we wszytskim

%d bloggers like this: