Kalejdoskop styczniowy

kalejdoskop_styczeń

No ok. Regularność tworzenia przeze mnie Kalejdoskopów jest co najmniej dyskusyjna ;), ale nie powstrzyma mnie to przed podzieleniem się z Wami moimi styczniowymi odkryciami, przygodami i przyjemnościami. Zacząć trzeba od tego, że mimo wszystko styczeń to był dobry miesiąc. Jako mimo wszystko rozumiem ostateczne zniszczenie mojego ukochanego Samsunga Galaxy S3 (tylko lekko uderzył o podłogę, biedaczek!) oraz rozoranie przedniego błotnika w samochodzie (i to nie byłam ja!), który to samochód, jak się później okazało, w wyniku dramatycznego zbiegu okoliczności, przypadków i niekompetencji pani z ubezpieczalni, nie miał ważnego AC…

Ale auto póki co jakoś jeździ, a stary telefon zastąpiłam modelem S5, który prawdę powiedziawszy nieszczególnie mi się podoba. Zaś najważniejsze styczniowe newsy są takie, że nasz syn (!) jest jak na swój wiek płodowy doskonale rozwinięty, wszystko ma na swoim miejscu i jeszcze do tego regularnie kopie swoją matkę 😀 Takie wiadomości rekompensują wszystkie awarie i zepsute sprzęty elektroniczne świata. Teraz tylko wybrać imię… Poza tym styczeń był senny, spokojny, zaczytany i bardzo mocno filmowy!

1. Kino i Oscary.

500858_2.1

W styczniu obejrzałam aż szesnaście filmów (co dla mnie jest wynikiem nadzwyczaj wysokim), z czego dziewięć z nich jest w tej czy innej kategorii nominowana do Oscarów. Na blogu pojawiły się recenzje Mandarynek (klik) Lewiatana (klik), oprócz nich możecie spodziewać się przede wszystkim moich wrażeń po Whiplash (genialne!). Poza tym w lutym planuję wpis z ogólnym podsumowaniem oscarowym. Teraz mogę zdradzić jedynie, że Boyhood Grę Tajemnic uważam, za filmy przeciętne, a wśród kreskówek póki co niepodzielnie rządzi Jak wytresować smoka 2, gonione mocno przez przeurocze Pudłaki. A! I koniecznie musicie zobaczyć Gone girl.

2. Genialny Miłoszewski.

2015-01-13_1421173308

Nie przeczytałam w tym miesiącu jakoś strasznie dużo książek – bo tylko pięć, z czego jedną po angielsku (coby język nie zardzewiał). Na szczególne uwzględnienie i tytuł książki miesiąca zasługuje genialne Ziarno prawdy Zygmunta Miłoszewskiego – kryminał na światowym poziomie, świetnie napisany, wciągający od pierwszych stron. To moja kolejna już po Bezcennym (klik) przygoda z Miłoszewskim. Na pewno też nie ostatnia. Poza tym warta uwagi jest monumentalna powieść Jaume Cabre pt. Wyznaję. Kto przegapił: recenzja tutaj (klik).

3. Styczeń miesiącem nowej muzyki (i starej trochę też).

DSC_0200

Pisałam już o tym przy okazji 13 rozwojowych sposobów na spędzenie długiego, zimowego wieczoru (klik) – zima to dobry czas na poznawanie nowej muzyki. Dla mnie takimi odkryciami (bo wszyscy tych wokalistów na pewno doskonale znacie) są Ed Sheeran, Mela Koteluk oraz nowa płyta Natalii Przybysz (nawet mam z autografem!). Czyli raczej delikatnie i spokojnie. Dla odmiany słucham też namiętnie swoich ukochanych staroci, które już takie spokojne nie są. A więc: Metallica, najulubieńsza Pidżama Porno i hiszpańskie, energetyczne Ska-P.

4. A tu warto kliknąć:

ZdrowoMania, czyli nowy projekt Life Manager-ki Bardzo interesujący kanał na Youtubie o, jak możecie się z łatwością domyślić, zdrowiu. Z odcinka na odcinek jest coraz ciekawiej, ewidentnie widać, że Agnieszka rozkręca się przed kamerą. Bardzo polecam 🙂

Lekki brzusio – blog kulinarny pełen lekkich pomysłów na posiłki, opartych w dużej mierze na warzywach. Odkryłam go dzięki temu przepisowi na kotleciki z kaszy jaglanej. Danie (nieco przerobione) na stałe zagościło w naszym domowym jadłospisie, a cały blog bardzo mocno Wam polecam.

Zdjęcia zaczytanych ludzi w nowojorski metrze – też tak macie, że lubicie podglądać co czytają Wasi współpasażerowie, czy to tylko moje zboczenie?

Wielkie serce mojej ukochanej autorki.

Na koniec coś optymistycznego. Podobno w Polsce jest drogo? Okazuje się, że wcale niekoniecznie: klik.

5. Parenting w Skrytce.

parenting

Będzie. Nie ma na to rady :D. Zupełnie mi odbiło na punkcie tego małego mężczyzny, który mieszka w moim brzuchu i nie potrafię o tym nie pisać :D. Ale nie martwcie się – wpisy o pieluchach nie zaleją tego bloga, nadal będzie dużo o kulturze i podróżach. Zresztą na razie stworzyłam jeden wpis z tej kategorii – o mojej ciążowej diecie (klik).

6. Migawki ze stycznia.

Książki, kot, żarcie, spacery. Mało oryginalny był ten mój styczeń 😉

Dwa grubasy <3

Dwa grubasy <3

To powiedz jeszcze raz: po co mi niby ten braciszek?

To powiedz jeszcze raz: po co mi niby ten braciszek?

Ostatnio w mojej diecie zdecydowanie królują koktajle!

Ostatnio w mojej diecie zdecydowanie królują koktajle!

A to mój ciążowy hit: kanapka z łososiem i serkiem wiejskim. Ubóstwiam :D

A to mój ciążowy hit: kanapka z łososiem i serkiem wiejskim. Ubóstwiam 😀

To był chyba najpiękniejszy styczniowy dzień :)

To był chyba najpiękniejszy styczniowy dzień 🙂

Wieczorny Gdańsk. Piękny spacer, a wcześniej był "Lewiatan" w kinie studyjnym i pyszny ziemniak w Barze pod Rybą. Cudna była ta niedziela :)

Wieczorny Gdańsk. Piękny spacer, a wcześniej „Lewiatan” w kinie studyjnym i pyszny ziemniak w Barze pod Rybą. Cudna była ta niedziela 🙂

No i na koniec śnieg :D

No i na koniec śnieg 😀

  • Serek i łosoś – nie testowałam – chyba pora nadrobić:)

    • To połączenie jest pyszne, ale odkryłam je dopiero w ciąży, więc… 😉

  • Zdjęcie kota i komentarz pod nim bardzo pozytywnie mnie rozbroiło 😀
    Baaaardzo dziękuję za podlinkowanie ZdrowoMańki i miłe słowa 🙂

  • Ciekawa notka szczególnie fargment o dziecku 😉
    A jeśli chodzi o muzykę to Mela Koteluk, Ed i Metallica oraz Pidżama Porno na plus, bo to wpisuje się w moje muzyczne klimaty 🙂
    Ps ciekawe te migawki 😉

  • Muszę spróbować połączenia łososia i serka wiejskiego. Oba składniki bardzo lubię, to może być ciekawe połączenie. 🙂

%d bloggers like this: