Indie dla każdego

Lalki w ogniu

Nie jestem wielką fanką reportażu. Jest to gatunek literacki po który sięgam stosunkowo najrzadziej. Dlaczego tak jest? Chyba po prostu, kiedy czytam o tych wszystkich miejscach i wydarzeniach jest mi przykro, że mnie tam nie było :). Czasem jednak się zdarzy, że reportaż przeczytam. I zazwyczaj nie żałuję. Tak jak w przypadku Lalek w ogniu Pauliny Wilk.

Przede wszystkim: wiedza

Lalki w ogniu to zbiór esejów-reportaży z Indii. Autorka prowadzi nas po tym egzotycznym kraju, opisując niemalże wszystkie elementy życia mieszkańców Indii. Dowiadujemy się między innymi jak i co jedzą (w swojej ignorancji byłam przekonana, że absolutnie w całych Indiach nie je się mięsa…), jak się wypróżniają, jak się myją, jak się ubierają, jak zawierają małżeństwa, jak się modlą i jak się kochają. Wchodzimy w ten niezwykły świat głęboko, do samego jądra subkontynentu indyjskiego. Do najmniejszej kropli wody, do drobinki pyłu widocznej w promieniu słońca. Autorka pokazuje nam jak ogromne i niejednolite są Indie, uczy nas ich historii i sytuacji politycznej.

Wartość poznawcza książki jest ogromna, zwłaszcza, że Paulina Wilk wie o czym pisze. Lalki w ogniu stworzyła podczas jednego z wielu pobytów w Indiach. Swoją przygodę z tym krajem zaczęła od badania pozycji społecznej kobiet, podczas kolejnych wizyt powstały reportaże publikowane w Rzeczpospolitej. Udało jej się dogłębnie poznać ten kraj, a teraz tą wiedzą dzieli się z czytelnikami. I chwała jej za to.

Po drugie: wysoki poziom literacki

Lalki w ogniu są bardzo dobrze napisane, czyta się je lekko, szybko i przyjemnie. W środku znajdziemy ładne zdjęcia przedstawiająceludzi i ich codzienność. Wszystko to, połączone z ciekawą i wartościową treścią powoduje, że nie mogę się do czegokolwiek przyczepić. Nominacja do nagrody Nike była jak najbardziej zasłużona. Spotkałam się natomiast z opiniami, że Lalki w ogniu pokazują Indie brudne, zaniedbane i odpychające, że zniechęcają do odwiedzin w tym niezwykłym kraju. Trudno mi się z takim spojrzeniem zgodzić, dla mnie te reportaże są po prostu prawdziwe, bez cukru i lukru (choć przyznaję, że opisy codziennego wypróżniania się przy torach kolejowych nie były zachęcające… ). Sama autorka o swojej książce mówi tak:

To rodzaj miłosnego wyznania dla kraju, z którym czuję się trwale związana, ale na który patrzę trzeźwo i krytycznie. Wielki zachwyt mam już dawno za sobą, dziś Indie uważam za kraj fascynujący, ale też niezwykle trudny. Jednocześnie piękny i mroczny, imponujący osiągnięciami kultury i szokujący brutalną codziennością, budzący podziw, ale też strach.

Polecam Lalki w ogniu każdemu. Znajdą w nich coś dla siebie zarówno zapaleni podróżnicy oraz osoby zainteresowane indyjską kulturą, jak i ci, którzy po prostu mają ochotę przeczytać dobrą, wartościową książkę. Miłej lektury.

 Moja ocena: 7,5/10

  • A ja lubię reportaże. I bardzo interesuje mnie wszystko, co z Indiami związane. Zwłaszcza, że to kraj tak ogromnych kontrastów. I choc w każdej książce, którą na temat Indii czytam sa fragmenty bardzo mnie poruszające, to pewno i po tę pozycję sięgnę z przyjemnością…

%d bloggers like this: