Co robić w zimowe wieczory – 13 rozwojowych sposobów

SONY DSC

Zima baaardzo mnie rozleniwia, a już do skrajnych sytuacji dochodzi, kiedy temperatura spada poniżej minus pięciu stopni. Wyciągnięcie mnie w takie dni spod kołdry graniczy z cudem. Najtrudniejsze zaś są wieczory, bo wtedy najchętniej po prostu włączyłabym głupi serial i piła grzańca/herbatę o smaku grzańca (opcja dla ciężarnych). I choć najgroźniejsza pora roku ostatnio nas rozpieszcza, to przyznam, że deszczowe dni również nie nastrajają mnie pozytywnie do działania. Jednak mimo to próbuję spędzać czas wolny w sposób, który chociaż trochę mnie rozwija. Ma być: przyjemnie, ciepło i choć trochę rozwojowo. A oto lista 13 produktywnych rzeczy, które naprawdę warto zrobić w długi, zimny/deszczowy wieczór. Wszystkie wypróbowałam osobiście i mogę z czystym sumieniem polecić. Co robić w zimowe wieczory? Oto odpowiedź 🙂

1. Eksperymentuj w kuchni. 

Robiliście kiedyś falafele? Domowy makaron? A może marzy się Wam domowa pizza? Nie ma lepszego momentu niż zima na kulinarne eksperymenty! Jeśli jesteś niespełnionym kucharzem albo kucharzem spełnionym, ale za to z ułańską fantazją, to właśnie jest najlepszy moment, żeby wypróbować niewypróbowane. Cały internet kipi od oryginalnych przepisów, sklepy są zaopatrzone w coraz bardziej egzotyczne produkty (nawet Biedronka, czy Lidl), a o wszechobecnej modzie na slowfood chyba nie muszę wspominać. Co robić w zimowe wieczory? Gotować, oczywiście!

2014-04-05_1396710072

2. Obejrzyj filmy nominowane do Oscarów. 

Jeśli lubicie kino i nie wiecie co robić w zimowe wieczory – oto rozwiązanie! Ja co roku staram się wszystkie zobaczyć, oczywiście w miarę możliwości. Teraz w kinach grają i będą grali wiele z nominowanych pozycji, jak choćby: WhiplashLewiatanaDzikie historieBirdman’aGrę tajemnic, Snajpera, czy Teorię wszystkiego. Większość z nich jest co najmniej warta uwagi. Pamiętajcie też, że w dzisiejszych czasach bilet do kina wcale nie musi kosztować fortuny: w ciągu tygodnia w wielu miejscach są promocje, a np. w Gdańsku w kinie Helios z Kartą do kultury (czyli po prostu z kartą biblioteczną) przysługują ulgowe bilety.

3. Zagraj w planszówki. 

To bardzo modny, ciekawy i fajny sposób na spędzanie wolnego czasu. Jeśli nawet nie mamy w domu żadnej gry, to w większych miastach bez problemu znajdziemy wypożyczalnię i przez dwadzieścia cztery godziny, za parę złotych możemy cieszyć się grą. W wielu kawiarniach i pubach jest też możliwość grania za darmo, w gry będące na wyposażeniu lokalu. W Gdańsku szczególnie polecam Wam Pub Polufka, gdzie oprócz powalającej ilości gier, znajdziemy też bogaty wybór piw regionalnych (jeśli oczywiście nie jesteście w ciąży, bo jak jesteście w ciąży, to zapomnijcie o piwach regionalnych, chlip, chlip). Warto też zainwestować w swoją grę – my ostatnio kupiliśmy Carcasonne, którą polecam, tym bardziej, że nie potrzeba do niej tłumów – świetna zabawa jest już w dwie osoby. A dla wielbicielom klasyki i wysiłku intelektualnego rekomenduję szachy. Sama grywam od czasu do czasu, ale póki co jestem kiepska…

2014-05-17_1400351489

4. Ściągnij na komórkę Quizwanie

Pisząc Wam o tym, prawdopodobnie robię Wam wielką krzywdę, bo ta gierka wciąga jak telenowela kolumbijska. Niestety ma jedno ograniczenie – nadaje się wyłącznie na smartfony. Wersja podstawowa jest do ściągnięcia za darmo, wersja premium (bez reklam i z możliwością sprawdzenia pozycji w rankingu) kosztuje 8 zł. Gra polega na tym, że stacza się kilku rundowe pojedynki w czasie rzeczywistym z przeciwnikami losowymi lub ze swoimi znajomymi. Każde z was dostaje te same zestawy pytań, z różnych kategorii (a jest tam wszystko – od kuchni po medycynę). Ten kto odpowie poprawnie na większą liczbę pytań – wygrywa. Najlepsza zabawa jest oczywiście wtedy, kiedy grasz z przyjaciółmi i siedzicie w tym samym pokoju 😉 Quizwanie jest super, bo to nie tylko świetna zabawa, ale też nauka i sprawdzanie swojej wiedzy. Bardzo polecam!

unnamed

5. Idź do teatru. 

Zawsze będę namawiać do kontaktu z teatrem. Nie ma lepszej odpowiedzi na pytanie: co robić w zimowe wieczory! Zwłaszcza jeśli do teatru zaglądacie rzadko. Oglądanie spektakli na żywo rozwija wrażliwość, intelekt i daje zupełnie inne, mocniejsze wrażenia niż kino. Bez względu na porę roku. A że teatr drogi? Bez takich! Wejściówki (czyli taki bilet bez miejsca siedzącego) można kupić naprawdę za grosze (15 zł w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku na przykład) i rzadko kiedy zdarza się, że z miejscem siedzącym jest problem. Często też można złapać fajne promocje, żeby je odkryć można się zapisać do newslettera danego teatru i regularnie dostawać na maila ciekawe propozycje.

6. Przeczytaj długą, grubą powieść. 

Najlepiej coś z klasyki literatury. Ja niedługo zabieram się za Wojnę i pokój Tołstoja. Zawsze chciałam przeczytać, ale jakoś nigdy nie mogłam się za nią zabrać. A z książek, które już mam za sobą najgoręcej polecam Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell, Wyznaję Jaume Fabre (klik), Annę Kareninę Lwa Tołstoja, czy Faraona Bolesława Prusa. Warto poznawać literaturę, również tę która wymaga od nas spędzenia kilkunastu godzin nad lekturą. A najlepiej to robić zimą, bo jak amerykańscy naukowcy odkryli, to wtedy spędzamy najwięcej czasu w domu i nie wiemy co robić w zimowe wieczory 😉

2015-01-03_1420302180

7. Zorganizuj domowy maraton filmowy. 

Zaproś znajomych, upraż popcorn, przygotuj inne filmowe przekąski i obejrzyjcie wszystkie części Ojca chrzestnego. Albo Władcy pierścieni. Albo Gwiezdnych wojen (ale tych starszych, z Harisonem Fordem). To co, że wszyscy już widzieli te filmy? Klasykę można oglądać setki razy. Ona nigdy się nudzi. A do tego podana w odpowiednim klimacie, wśród przyjaciół, którzy tak jak Ty doskonale znają wątki i dialogi oraz lubują się w każdej scenie? Kiedy to zrobić, jak nie zimą?

2014-01-05_1388936117

8. Poćwicz. 

I nawet nie namawiam nikogo do wizyty na siłowni. Wystarczy kupić matę do ćwiczeń, ubrać sportowe obuwie i odpalić Youtube. Nie trzeba wychodzić z domu na zimno, wiatr i deszcz (no bo śniegu to ja tu nie widzę…), a może, jeśli faktycznie uda się spędzać kilka wieczorów w tygodniu z Mel B (uwielbiam ją! Kto ćwiczył z puszkami wyciągniętymi z lodówki i mopem – ręka do budki!) albo Ewą Chodakowską, to kiedy wiosną wystartuje kolejne pospolite ruszenie do siłowni, my będziemy już wysportowani jak młode gazele? Dobra. Wy będziecie. Ja w okolicach kwietnia będę bardziej przypominać wieloryba….

9. I zrób sobie domowe spa. 

No wiecie: gorąca kąpiel w pianie (koniecznie wyszczuplającej, patrz pkt. 8), świece, relaksacyjna muzyka, kieliszek wina, maseczka na twarz, peeling na całe ciało, masaż szczotką, balsam, manicure, pedicure, olejowanie włosów, co tylko lubicie. Taki rytuał niesamowicie odpręża, a stosowany regularnie może nawet przynieść efekty! Dlaczego szczególnie warto wprowadzić do naszego zimowego grafiku domowe spa właśnie teraz, kiedy za oknem śnieg (znaczy deszcz…)? Otóż zimą nasza cera i w ogóle ciało potrzebują większej troski i intesywniejszej pielęgnacji, a ponadto cudownie rozgrzać się w ciepłej wannie po dniu spędzonym na zimnie.

20130603_214020

10. Przejrzyj i wywołaj zdjęcia z zeszłego roku. 

Jeśli oczywiście nie zrobiłeś tego jesienią! Z doświadczenia wiem, że nic tak nie skłania do patologicznej prokrastynacji, jak wywoływanie zdjęć właśnie. Nie do końca rozumiem dlaczego tak się dzieje, ale fakt pozostaje faktem, że jakoś bardzo ciężko idzie mi zabranie się za wywołanie fotek. A przecież tak lubię oglądać je w ładnych albumach! Zima to ostatni dzwonek, żeby uporządkować zeszłoroczne fotografie, bo zaraz nawarstwią się nowe – z nart, a później z pierwszych wiosennych wypadów. A długi zimowy wieczór idealnie nadaje się do wyselekcjonowania perełek spośród tysięcy obrazków z doby fotografii cyfrowej. Do roboty więc!

DSC_0144

11. Eksperymentuj z DIY. 

To dla tych bardziej uzdolnionych ;). Ja szczerze mówiąc mam co jakiś czas zrywy i usiłuję zrobić coś sama. Kilka razy nawet mi wyszło, ale większość moich prób skonstruowania stroików świątecznych, czy innych dekoracji kończy się porażką. Mam za sobą nawet próbę robienia na drutach i do dziś nie wiem dlaczego nie wyszło. Być może winna jest moja cała rodzina, która od początku wyrażała poważne wątpliwości, co do potencjalnego sukcesu moich poczynań. Cóż… ja się nie poddaję, bo a nuż wyjdzie coś naprawdę fajnego? Na najbliższe miesiące mam w planach urządzanie pokoju dziecięcego. Pomysły są, teraz tylko zrealizować. A kiedy lepiej to zrobić, jak nie zimą? Kiedy przyjdzie wiosna, trudno będzie wysiedzieć w domu 🙂

12. Zaplanuj wakacje. 

Szczerze mówiąc, nic mnie tak zimą nie nakręca, jak planowanie wyjazdów. Nie tylko wakacyjnych – całorocznych. Zimowe miesiące są najuboższe w podróże, a ja zawsze wtedy za nimi tęsknię. W 2014 roku udało mi się zrealizować większość moich zimowych pomysłów – poczynając od wiosennej wyprawy do czterech europejskich stolic, poprzez małe wypady do Malborka, Krakowa i Torunia oraz szaloną podróż samochodem po Podlasiu. To wszystko zaplanowałam właśnie zimą! Jedyne co nam nie wyszło to Berlin w grudniu, ale nie da się przecież wszystkiego co się wydarzy przewidzieć. W tym roku nie zamierzam odpuścić i już szukam jakiegoś ciekawego kierunku do obrania z małym dzieckiem! Więc wystarczy odpalić internet, wyciągnąć mapę i puścić wodze fantazji. Co robić w zimowe wieczory? Planować wakacje!

2014-03-21_1395420324

13. Poznawaj nową muzykę. 

Do większości punktów z mojej listy idealnie pasuje słuchanie muzyki. A najlepiej, żeby to była muzyka, której jeszcze nie znamy. Może to brzmi dla Was banalnie, ale ja zazwyczaj fiksuję się na kilku ulubionych wykonawcach i trudno mnie zmusić, to puszczenia sobie czegoś innego. Dlatego zimą – sobie i Wam polecam poznawanie nowych utworów. Naprawdę warto i od razu jest co robić w zimowe wieczory!

Większość zdjęć pochodzi z mojego Instagramu, do obserwowania którego serdecznie Was zapraszam!

klik-klik-klik

  • Fajny wpis.Uwielbiam domowe spa.Inne pomysły też świetne

  • Bardzo podobają mi się Twoje pomysły. Część z nich już realizuję. Zawsze przed Oscarami staram się obejrzeć jak najwięcej nominowanych filmów, a później w kilka osób oglądamy całą galę. Uwielbiam też gry planszowe. „Osadnicy z Catanu”, których pokazałaś na zdjęciu są świetni. Polecam też grę Świat Dysku oraz Time’s up. Co do książek, to teraz czytam je bardziej regularnie. Niedawno założyłam bloga książkowego, a to zobowiązuje :). W przyszłości wykorzystam inne Twoje pomysły (w szczególności ten z wywoływaniem zdjęć).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Książkowe Wyzwania

    • Time’s up znam i jest genialne 🙂 O Świecie dysku nie słyszałam, przy najbliższej okazji muszę zagrać 🙂

      • To właśnie od Świata Dysku zaczęła się moja przygoda z grami planszowymi :). Jeśli znasz twórczość Terry’ego Pratchetta, to gra jest jeszcze ciekawsza, bo ma różne odniesienia do jego książek. Ale możesz wcale ich nie znać i nie będziesz miała żadnych problemów z graniem.

    • Twórczość Pratchetta trochę znam, a na pewno bardzo lubię, więc tym bardziej chętnie po tę grę sięgnę 🙂

  • Pingback: Kalejdoskop styczniowy | Skrytka Magdaleny()

%d bloggers like this: