W niedzielę szukam równowagi

DSC_1061

Ostatnio moje życie pędzi jak szalone, co rusz przynosząc mi, nie zawsze miłe, niespodzianki. Do tego codziennie praca, remont, dom. Nie wiem kiedy i na czym mijają mi dni. Ale wiecie co? Dziś jest pięknie :). 

O moich zwyczajach łóżkowo-weekendowych pisałam tu (klik). Wiecie już, że weekendy u mnie są raczej na leniwca. A zwłaszcza niedziela. Dziś sceneria mojego niedzielnego chilloutu wygląda nieco inaczej. Mogę spokojnie napisać, że to co widzicie na zdjęciu, to relacja na żywo z dzisiejszego dnia.

Piszę do Was te słowa siedząc w ogrodzie pod winoroślą, w ciepłej piżamie, grubych skarpetach i pod kocem. Słońce świeci mi w twarz, Morris kręci się w okolicy i pilnuje żebym była bezpieczna (jestem o tym głęboko przekonana!). Piję kawę z ukochanego kubka i wiem, że kiedy skończę internety to czeka na mnie wciągający i lekki kryminał*. Aha. Zjadłam właśnie pyszne śniadanie, a teraz grzeszę jak cholera, bo zagryzam kawę niezdrowym croissantem. Podgrzanym w piekarniku. Po południu chyba pójdziemy na spacer i do kina. Takie dni dają mi poczucie sensu. Czuję, że żyję.

A Wy? Jaka jest Wasza idealna niedziela? Celebrujecie ten dzień?

*Katarzyna Bonda Pochłaniacz. Znowu dałam się naciągnąć na promocję w Empiku trzy książki w cenie dwóch… Kiedy płaciłam za moje nowe dzieci, bardzo sympatyczny sprzedawca z satysfakcją na twarzy oznajmił mi, że właśnie zaoszczędziłam 40 zł. Tjaaaa… Zaoszczędziłam…

  • Mieć altankę z winoroślą to moje marzenie, zazdroszczę 🙂 Gdybym mogła to spędzałabym chyba każdą wolną chwilę w takiej scenerii. Dla mnie pięknie i idealnie
    pozdrawiam 🙂

    • Tylko to nie altanka, a obrośnięty winoroślą taras 😉 ale reszta się zgadza: jest na nim przepięknie 🙂

  • Akurat tym razem była niedziela pracująca 🙁 Czekam z niecierpliwością, na taką kiedy się pobyczę w piżamie do południa!

  • Ewa

    Wspaniały poranek. Zazdroszczę ogrodu. Chciałabym mieć kiedyś dom z werandą i móc wypić poranną kawę na świeżym powietrzu.
    W niedzielę staram się wybywać wraz z mężem i synem na jakiś plenerowy spacer.

    • Aaa na dom nie do końca jest mój, bo to ogród moich rodziców 😉 Chwilowo w nim pomieszkujemy przed przeprowadzką do nowego mieszkania i korzystamy ile wlezie 😀

  • Niedziela, a nawet wieczór z kotem, książką, czekoladą i ciepłą herbatą – jest idealnie 🙂

  • Emilka

    U mnie weekendy wyglądają podobnie, a już zwłaszcza leniwa niedziela 😉 Najczęściej właśnie rower, dobra książka i nic więcej mi nie trzeba. A propos książek, to też ostatnio nie mogłam się oprzeć promocji trzy w cenie dwóch, empik zawsze mnie nią skusi. Jakby nie było to sporo można na tym zaoszczędzić 😉 Pozdrawiam.

    • Można, to prawda, ale mnie trochę przeraża to, że mi nowe książki teoretycznie nie byłyby potrzebne przez około 2 lata 😉

  • Boskie klimaty 🙂 Czytałam książkę „Pochłaniacz” też jakoś we wrześniu, ile bym dała, żeby teraz wrócić na chwilę do tego momentu… 🙂

%d bloggers like this: