Dziś zdradzam tajemnice…

tajemnice

… a dokładnie przedstawiam 10 rzeczy, których nikt (albo prawie nikt, a już na pewno nikt, kto czytuje tego bloga) o mnie nie wie. Będzie szokująco, skandalicznie i niepoprawnie!

1. Wolę psy, od kotów. Zaczynam z grubej rury. Chyba każdy, kto śledzi mój profil na Instagramie (przy okazji zapraszam serdecznie do obserwowania – klik) wie, że w wolnych chwilach zajmuję się hodowaniem wyjątkowo wrednej i złośliwej bestii, jaką jest mój kot Morris. Mimo tych nie do końca pożądanych cech charakteru, kocham to zwierzę miłością iście rodzicielską (i to też chyba już każdy wie). Ale NIKT nie wie, że ja tak naprawdę wolę psy! Kot zjawił się w moim życiu zupełnie przypadkowo. Natomiast ja całe świadome życie, czyli od mniej więcej dwudziestu lat, zanim jeszcze rozpoczęła się moda na buldogi (hipster ze mnie!), marzyłam o własnym buldogu angielskim/francuskim. I to jest nadal aktualne marzenie. Nigdy nie chciałam mieć kota ;).

2. Mam w domu 140 (słownie: sto czterdzieści) książek, które zamierzam przeczytać. Ostatnio, przy okazji przeprowadzki policzyłam… Jestem strasznym nałogowcem i po prostu nie umiem obojętnie przejść obok księgarni albo antykwariatu. Tłumaczę sobie zawsze, że to dla moich przyszłych dzieci, żeby wzrastały w intelektualnym otoczeniu. Poza tym, jak już będę bardzo bogata, to planuję walnąć sobie w domu wielką bibliotekę. Na razie jednak jestem smutnym nałogowcem. Jedyne, co mnie usprawiedliwia to to, że przeczytanych pozycji posiadam znacznie więcej. (moje nieprzeczytane zbiory widoczne są na zdjęciu tytułowym)…

3. Jestem psychofanem Harry’ego Potter’a. Całą serię czytałam chyba kilkanaście razy, w tym również po angielsku, mam też wszystkie film na DVD. Całą historię znam na pamięć, a jak ktoś mówi źle o Harry’m to używam przemocy, kasuję komentarz i zgłaszam doniesienie na policję o obrazę uczuć religijnych. Także tego…

4. Jestem wszystkożerna. Nie wiem czy jest na świecie potrawa, której bałabym się spróbować (no dobra, jest: mózg żywej małpy, podobno jadany w Chinach – horror). Poza tym jadłam już różne rzeczy – nie obrzydzają mnie flaki, robaki, gady i płazy. Ważne żeby było dobrze przyrządzone.

5. Uzależniłam się od ostrych papryczek. Jem je w bardzo dużych ilościach. Jeśli robię posiłek dla innych osób to się ograniczam, ale jak gotuję sama dla siebie, to zasada jest jedna: im ostrzej, tym lepiej. Najbardziej lubię dodawać je do domowej pizzy. Pamiętam, jak kiedyś miałam niespodziewanych gości i musiałam ich moim wyrobem poczęstować. Pięciu dużych facetów z trudem łykało każdy kęs, mieli czerwone, przerażone twarze i ból w oczach. Nic jednak nie powiedzieli 😉 Myśleli chyba, że będzie mi przykro, jeśli skrytykują moją potrawę!

2014-08-18_1408380278

6. Robię koszmarne błędy ortograficzne. Nie mam dysleksji, dysgrafii, ani nic takiego. Po prostu z wiekiem zapominam co i jak się pisze. Nie pomaga tu regularna, codzienna praca na tekście, godziny spędzane nad książkami i pisanie bloga. Robię takie byki, że aż sama się z siebie śmieję. No bo kto by pomyślał, że bieżący pisze się przez „ż”?! Przecież to słowo wygląda na klasyczne „rz”!

7. W podstawówce olewałam szkołę. Wagarowałam, miałam same tróje, popalałam fajki, piłam pierwsze browary w lesie i spróbowałam marihuany. Ale spokojnie, nie od pierwszej klasy! Jestem ostatnim rocznikiem, który ukończył ośmioletnią szkołę podstawową, a okres buntu przeżywałam w dwóch ostatnich klasach. Jak się okazało, niepokorność nie przesłoniła mi zdrowego rozsądku, bo problemy wychowawcze szybko minęły, skończyłam dość dobre liceum, a potem studia prawnicze z bdb oceną na dyplomie 😉 Ale był czas, kiedy niektórzy nauczyciele widzieli moją przyszłość w poprawczaku.

8. Jak byłam mała, to biłam chłopaków. To już w ogóle siara na całego i nie wiem dlaczego to piszę, ale byłam postrachem podwórka 😉 Moi koledzy się mnie normalnie i regularnie bali. Na szczęście, podobnie jak okres młodzieńczej burzy i naporu, agresja i wojujący feminizm przeszły mi z wiekiem. Do dziś jednak moja wieloletnia przyjaciółka, jak ma ochotę się ze mnie pośmiać, to mi to wypomina. Ech… błędy ciągną się za mną przez całe życie 😀

9. Klnę jak szewc. Stanowię tu idealne przeciwieństwo mojego Pawła, który nie przeklina wcale. Tak się dobraliśmy. Co ciekawe, umiem się hamować i panuję nad słownictwem w towarzystwie, ale kiedy wiem, że nikt nie słyszy (poza Pawłem), to potrafię puścić taką wiąchę, że żaden stoczniowiec, by się nie powstydził (mój kolega kiedyś pracował w wakacje w stoczni i wspominał, że potwornie bluzgali – stąd to porównanie. Osobiście nie znam żadnego stoczniowca, więc opieram się na obserwacjach innych osób 😀 )

10. Nienawidzę sprzątać. A co się z tym wiąże, unikam tej czynności jak ognia piekielnego. No wiadomo, jak już muszę, to wyciągam szmatę, lecz czekam z utęsknieniem na chwilę, kiedy będzie mnie stać na stworzenie nowego miejsc pracy i zatrudnienie osoby do pomocy w domu. Taki ze mnie leń.

Ok. To teraz macie mój obraz przed oczami. Zdradziłam dzisiaj tyle kompromitujących tajemnic, że sama się sobie dziwię 😉 To wszystko przez wyzwanie Uli (klik), bo ten wpis powstał właśnie w jego ramach. Dziękuję Ci bardzo Ulu, teraz jestem skompromitowana 😀

  • Ja też miałam problemy w szkole, choć dopiero w liceum, pomimo chodzenia do 8 klasowej podstawówki 😉 na szczęście również z tego wyrosłam 😉

  • kaskazbikowska

    Kochana, jestem Twoją fanką po tym wyznaniu 🙂 mamy mnóstwo wspólnych dziwactw, np nałogowe czytanie książek (i kupowanie na później i dla dzieci, których jeszcze nie mam) i Harry (I love him!)… ściskam!

  • Ekstra tajemnice ;P

  • Też uwielbiam Harrego PotterA 🙂

  • książki to fajna sprawa i to w takich ilościach 😉
    klnąć tez lubię, choć nie mam za bardzie gdzie dawać sobie upust

  • slavicnature

    i to lubię! kobieta z krwi i kości:) też wolę psy,a książki to dobry nałóg:) zakląć czasem też trzeba:)

  • Ha! Przeczytałam większość dzisiejszych postów z wyzwania, ale po 3 pierwszych punktach (a szczególnie trzecim) natychmiast mam ochotę dodać Twój blog do obserwowanych, albo rzucić Ci się na szyję :D. Boże, jak ja kocham HP! Wydawałoby się, że jestem jednym ze starszych (88) roczników, które mogłyby się jeszcze w nim zakochać- a jednak :P. Nigdy nie traktowałam tego, jak religii, ale po Twoim poście chyba zmienię wyznanie! Czytałam kilkanaście razy, słuchałam audiobooków, jestem w trakcie czytania po angielsku. Czytałam też wszystkie „małe książeczki” związane z Harrym, napisane przez JKR. Też biłam chłopaków, jeden kolega nazywał mnie Nikita, a wszyscy obcięli włosy, bo ich za nie szarpałam (na cholerę było ze mną zaczynać :P?!). I klnę. Mocno. I marzy mi się duży dom z dużą biblioteką, i żeby ten dom ktoś za mnie… sprzątał :P. Za to… JAK MOŻNA ROBIĆ BŁĘDY ORTOGRAFICZNE?! Choć przyznaję, dziś sama zastanowiłam się dogłębnie nad wyrazem „bieżący” (oczywiście, w końcu zapisując go poprawnie :P)

    • Nie wiem jak można je robić ;P Ja je po prostu robię i na pewno nie wynika to z braku wiedzy 😉 Na szczęście mam taki nawyk, że zanim puszczę jakiś tekst w świat to dokładnie sprawdzam ortografię. A ten kto wynalazł autokorektę powinien dostać Nobla 😀

  • Chciałabym mieć tyle książek do przeczytania <3 kiedyś marzyłam o bibliotece, tak jak napisałaś wlasnie 🙂 a bałaganiarstwo to chyba we krwi plynie :p

    • Tak szczerze mówiąc, to mnie ta ilość wręcz przytłacza, ale głęboko wierzę, że kiedyś dam radę 🙂

  • Chciałabym mieć tyle książek. Zawsze sobie mówię, że zacznę kupować książki, ale tak naprawdę kupuję rzadziej, niż jedną książkę do roku. Książki są chyba rzeczą na którą najbardziej szkoda mi pieniędzy, bo po jednokrotnym przeczytaniu nigdy do nich nie wracam. Biblioteki są ratunkiem.

    • A dla mnie przeciwnie, książki są jedną z niewielu rzeczy na które nie szkoda mi pieniędzy i raczej nie waham się przy ich zakupie. Ale też nigdy nie twierdziłam, że jest to podejście rozsądne 😉

  • Marzy mi się biblioteczka z tyloma książkami. Ja także przeklinam szczególnie jak się zdenerwuje.

  • Viv

    Jeśli idzie o pierwsze trzy punkty, oraz przeklinanie, jesteśmy bratnimi duszami :). Na szczęście, u nas w rodzinie zjawił się ostatnio dość przypadkowo, właśnie pies – husky, więc mogę realizować swoją pasję w pełni ;). Na Harrym Potterze obskoczyłam ustną maturę z polaka oraz co najmniej jedną pracę na studiach, do dziś uwielbiam, i co jakiś czas sięgam po któryś tom lub film – zwyczajnie po to, aby naładować baterie. Na zawołanie jestem też w stanie wyartykułować dezyderatę dlaczego każdy powinien Pottera czytać i uwielbiać. Znasz stronę Pottermore?
    O książkach to się nawet nie wypowiadam, wystarczy przeglądnąć tag „stos” u mnie na blogu…

  • Pingback: Moje pomysły na produktywne i ciekawe spędzenie jesieni | Skrytka Magdaleny()

  • Ewa

    Bardzo lubię takie posty. Ustosunkuję się do zagadnień: własne kociaki traktuję jak równoprawnych członków rodziny, Harrego lubię (żałuję, że to już finito), do szkoły także nie docierałam zawsze kiedy powinnam, u mnie kuleje interpunkcja, sprzątać również nie znoszę. Nie należę jednak do grona ‚wszystkożerców’, jestem wręcz przeciwieństwem, bo unikam kontrowersyjnych jak dla mnie nowinek, pod które podchodzą już nawet krewetki;)

  • Ale to bardzo ludzki obraz:)

%d bloggers like this: