Dojrzewanie

DSC_0786

Weszłam dziś do mojego mieszkania. Miejsca w którym spędziłam siedem lat, najprawdopodobniej siedem najlepszych lat mojego życia. Zamiast codziennego, krzepiącego widoku półek z książkam (sekcja z literaturą młodzieżową, sensacyjną i kryminałem), przywitała mnie pustka. Konkretnie – pusta biała ściana. Już nie moja. Jakaś taka obca. I poczułam, że tak naprawdę moje mieszkanie już nie jest moje. To już nie jest mój mały świat, schron w którym ukrywałam się przed rzeczywistością, nie otwierając drzwi upierdliwym sąsiadom, zakopując się w książkach i myślach, urządzając alkoholowe libacje, a ostatnio eleganckie poczęstunki. Jacyś ludzie, podli i źli z założenia (choć to przecież ja ich wybrałam), wtargną tu ze swoim zapachem, śmiechem. Ze swoimi książkami. A ja sobie tak po prostu pójdę w świat.

Z każdej strony czuję, że zaczyna się nowy etap mojego życia. Zupełnie mnie to obezwładnia. Nie widzę siebie tam gdzie idę, z trudem dostrzegam następny krok.

To mieszkanie – tak piękne, delikatne, wesołe, takie moje – jest symbolem tego co w tym momencie tracę. Symbolem mojej (wczesnej!) młodości. Już czuję oddech trzydziestki na karku, do przekroczenia magicznej bariery został mi raptem rok. Czuję też ciężar odpowiedzialności – za siebie, za swoją przyszłość, za swoje życie. Czuję, nie, ja to wiem, że opuszczenie Mieszkania to tak naprawdę opuszczenie samej siebie. Przejście na drugą stronę. Tylko że ja za cholerę nie wiem co mnie tam czeka. I dlatego się boję. I czuję już lekki aromat przełomu. Zmieni się więcej niż bym chciała. Zmieniam się ja.

 

  • Choć do 30 mam więcej trochę niż to Ty to mnie jednak przeraża ten czas. Wydaje mi się, że w tym wieku już coś powinnam mieć, zrobić i wiedzieć czego chce. W tym momencie czuje jeszcze pustkę, że to za szybko, że nie jestem gotowa na etap.

  • Sytuacja, którą opisujesz jest mi obca, ale domyślam się co czujesz… Pewnie byłoby mi podobnie przykro, gdybym opuszczała moje obecne mieszkanie. To pierwsze własne, w którym podjęłam sporo ważnych decyzji i w którym spotykałam się m.in. z ludźmi, których już niestety nie ma. Przeprowadzka to faktycznie trochę rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Ale może w nowym miejscu będzie jeszcze lepiej? Tego Ci życzę 🙂

    • Dziękuję 🙂 Po prostu ogarnia mnie ogromna nostalgia i choć jeszcze mieszkam w starym mieszkaniu, to już czuję, że za nim tęsknię 😉

  • przybijam Ci piątkę, wychodząc z mieszkania, w którym przeżyłam lat 19. oddalając się 500 km od miejsca, w którym dotychczas żyłam. i też ”za cholerę nie wiem co mnie tam czeka. I dlatego się boję. I czuję już lekki aromat przełomu. Zmieni się więcej niż bym chciała. Zmieniam się ja.”

    • Aż ciężko mi jest sobie wyobrazić, jak bym się czuła przeprowadzając się tak daleko. Ja się przeprowadzam w obrębie tego samego miasta, a czuję ogromny przełom! Trzymam kciuki 🙂

  • Choć absolutnie rozumiem nostalgię w kwestii mieszkania, to pocieszę Cię odnośnie 30-ki. Po przekroczeniu tej „granicy” jest coraz fajniej :).

  • kaskazbikowska

    żeby wydarzyły się w naszym życiu ważne rzeczy trzeba zrobić dla nich miejsce. tak zawsze było u mnie, nawet jeśli w trakcie „zmiany” nie czułam się komfortowo… trzymam za Ciebie kciuki!

%d bloggers like this: