Kalejdoskop sierpniowy

DSC_0682

Hej! Sierpień się kończy, więc najwyższy czas na kalejdoskop! Jeśli jesteście ciekawi, jak w tym miesiącu zbliżyłam się do laureatów nagrody Nobla, jaka jest najbardziej wciągająca gra na smartfona i dlaczego kończę z gotowaniem, to zapraszam do lektury 😀

Koniec wakacji – początek jesieni. To chyba najbardziej przełomowy okres w ciągu roku. Zawsze w tym czasie mam największą ochotę na zmiany i małe rewolucje. Ale póki co, czas na podsumowanie miesiąca. Jak to się dzieje, że czas płynie tak szybko? Może to dlatego, że tyle się dzieje? 🙂

1. Wycieczki po Polsce

To był bardzo dobry miesiąc pod względem wyjazdowym. Cztery z pięciu weekendów spędziliśmy w rozjazdach. Na pierwszy ogień poszedł Kraków (relacja tutaj – klik), potem Słupsk, Ustka i wizyta u rodziny (relacja tutaj – klik), Toruń i Golub-Dobrzyń (relacja się pisze, spodziewajcie się jej niedługo) i wypad nad jezioro w celach towarzysko-grillowych. Mam za sobą bardzo intensywny czas, do tego moje marzenie, jakim jest dobre poznanie naszego kraju, jest cały czas w realizacji! Super 😀

DSC_0350

Ustka

DSC_0463 (2)

DSC_0567

DSC_0638

2. Kulturalny zawrót głowy

phpThumb_generated_thumbnailjpg (1)

Kolejny miesiąc bardzo bogaty pod względem kulturalnym. W tej kategorii udało mi się wykonać wszystkie założenia z moich planów na resztę miesiąca (klik). Mozartiana, czyli Międzynarodowy Festiwal Mozartowski zaliczony. Spędziliśmy popołudnie siedząc na trawie i słuchając muzyki klasycznej, obejrzeliśmy imponujący pokaz tańczących fontann i podziwialiśmy niezwykle i barwnie przystrojony Park Oliwski. Bardzo polecam Wam wizytę z Gdańsku w czasie Mozartiany. Te plenerowe koncerty naprawdę robią wrażenie 🙂 Zdjęć brak, bo zapomniałam aparatu.

Udało mi się również wyskoczyć na wystawę kolaży Wisławy Szymborskiej i Herty Muller, ale nie zachwyciła mnie zupełnie. Pokazano dosłownie kilka prac noblistek, a obejrzenie całości zajęło mi dziesięć minut. Za to bardzo interesującym przeżyciem okazał się spektakl Amatorki w Teatrze Wybrzeże. Ale tutaj spodziewajcie się odrębnej recenzji, bo mam ochotę się na ten temat nieco rozpisać 😀

3. Książka miesiąca

2014-08-15_1408129147

Zdecydowanie wygrała Kraina wódki Mo Yan’a. Genialna rzecz. Teraz napiszę Wam tylko, że baaardzo polecam, a osobną recenzję przygotuję już wkrótce, jak ułożą mi się w głowie przemyślenia na jej temat. Z książek przeczytanych w sierpniu polecam też thriller Miłoszewskiego (recenzja klik) oraz dwie lekkie, ale niegłupie amerykańskie powieść: Gwiazd naszych wina Johna Greena (przeczytałam w jeden dzień, co mi się praktycznie nie zdarza, niesamowicie wciąga) i Niezbędnik obserwatorów gwiazd (recenzja klik). W ogóle mam wrażenie, że to był miesiąc noblistów 😉 Byłam na wystawie z kolażami dwóch laureatek tej nagrody, przeczytałam powieść Mo Yan’a i obejrzałam spektakl na podstawie książki Elfriede Jelinek. Zaiste bardzo noblowo się zrobiło 😉

5. Film miesiąca

571ab43001be8c153cb4b3bc746532b3

W sierpniu obejrzałam bardzo mało filmów. Na szczęście jest jeden wyjątkowo godny polecenia. Tak jak w zeszłym miesiącu pozostaję tu w klimatach komiksowych i bardzo gorąco polecam Wam Strażników Galaktyki. Pierwszorzędna, czysta rozrywka. Na ekranie jest i śmiesznie i emocjonująco i trochę nostalgicznie. Twórcy nie siląc się na oryginalność poczęstowali nas całym przekrojem klasycznych rozwiązań i trików z filmów przygodowych, dodali do tego naprawdę fajnych bohaterów (jestem fanką Rocketa, zrobiłam nawet test na fejsie i wyszło mi, że jestem Rocketem. Wcale nie odpowiadałam na pytania tendencyjnie…), sporą dawkę dowcipu i zrobili z tego mieszankę wybuchową. Kto jeszcze nie widział, musi koniecznie nadrobić zaległości 🙂

6. Zombies ate your time

pvz3

Jestem chyba najbardziej zacofaną istotą świata, ale dopiero teraz odkryłam grę Plants vs Zombies. Właściwie nie wiem, czy powinnam ją Wam polecać, bo a) na pewno ją znacie; b) jeśli jej nie znacie, to będę odpowiedzialna za wyłączenia Was z życia, bo to cholerstwo tak wciąga, że można zapomnieć o istnieniu realnego świata. Paweł na przykład nie zdecydował się na ściągnięcie. Bał się zjedzonego przez zombiaki czasu  😉

7. Kulinarne zmiany

DSCN0497

Od dziś zakładka Kuchennie znika z głównego paska nawigacji na blogu i przechodzi do ogólnej kategorii O życiu. Uwielbiam przygotowywać posiłki, gotowanie i jedzenie to jedna z moich pasji, ale ostatnio po prostu nie mam czasu, żeby zrobić coś bardziej kreatywnego niż jajecznica. Nie ma co mydlić sobie oczu: z braku czasu i możliwości gotowanie na blogu Skrytka Magdaleny zostało wstrzymane do odwołania. Poza sporadycznymi wpisami nie spodziewajcie się szybkiego powrotu kulinariów – od przyszłego tygodnia zaczynamy pasmo remontów, które skończy się prawdopodobnie w okolicach listopada.

8. Migawki z sierpnia

Oczywiście książki muszą być. Tak przygotowani jedziemy na 4 dniowe mini-wakacje do Ustki. Zapasy książkowego psychopaty…

2014-08-14_1408005188

Ostatnie dni lata spędzane w magicznym ogrodzie 🙂 Tam ulubiony badminton, taras i najpyszniejsze obiady gotowane przez moją mamę.

2014-08-19_1408470288

2014-08-09_1407587710

2014-08-09_1407588174

Jeśli zaś chodzi o moje kulinarne przeżycia w sierpniu, to Instagram idealnie oddaje pustkę w tej materii. Soki, czekolada. I tylko jedno zdjęcie z samodzielnego przygotowywania jedzenia 😉

2014-08-16_1408195351

2014-08-14_1408027888

2014-08-18_1408380278

Trochę podróży, Baca i mój nowy nabytek do kolekcji kubków 😀

2014-08-03_1407080409

2014-08-10_1407672724

2014-08-09_1407584456

2014-08-13_1407924591

Po więcej zapraszam oczywiście na mój Instagram (klik). A ja znikam przygotowywać się na jesień 😀 Wspominałam już, że to moja ulubiona pora roku? 😉

  • Też jestem książkowym maniakiem 🙂 Ja byłam w te wakacje w Bułgarii i w Łebie.

    • Zazdroszczę Bułgarii! A do Łeby też prawie dotarliśmy, ale zniechęciła nas pogoda 🙂

      • Racja, pogoda była kiepska. Byłoby ciepło gdyby nie okropny wiatr, przegięcie w sierpniu chodzić w kurtce jesiennej, chustce pod szyją i ciepłych butach…

  • O ja… Mo Yana też przeczytałam. Ale mam zupełnie inne odczucia… Ciężko było, oj cięzko…

    • Jest to dość specyficzna lektura i akurat jestem w stanie sobie wyobrazić, że komuś się nie podobała 🙂 Ale ja się zakochałam w jego sposobie pisania. Po prostu nie mogłam się od „Krainy wódki” oderwać. Dopiero w okolicach 400 strony zaczęła mnie ta książka męczyć.

%d bloggers like this: