Przepis na idealny weekend – Kraków

DSC_0364

W Krakowie byłam już kilka razy, ale jakoś zawsze przejazdem i przypadkiem. Nigdy nie miałam szansy, żeby naprawdę poczuć atmosferę tego miejsca. Żeby odetchnąć głęboko tym (trochę przeintelektualizowanym) powietrzem i przejść się ulicami z Turnauem w słuchawkach. Teraz spędziłam tam dwa dni. I wiecie co? To był weekend doskonały. Nieśpieszny, spokojny, zrelaksowany. Dokładnie taki jak trzeba. Oto moja recepta na idealny weekend w Krakowie (lub gdziekolwiek indziej). Oraz oczywiście zdjęcia z naszej wycieczki 🙂

Odpowiedni stosunek zwiedzania do odpoczynku

Należę raczej do tych paranoicznych jednostek, które musza jak najwięcej poznać i zobaczyć. Wiecie – dokładny plan zwiedzania i przewodniki wykute na blachę. Jednak tym razem było inaczej. Odpuściłam. Bo po pierwsze do Krakowa jeszcze wrócę. Po drugie, im więcej jeżdżę, tym większe znaczenie mają dla mnie miejsca same w sobie. Smaki, zapachy, ludzie. Celebracja chwil. Odpuściłam – i było cudownie. Dlatego podstawowym składnikiem idealnego weekendu jest znalezienie złotego środka między podziwianiem zabytków a rozkoszowaniem się chwilą. Jak to zrobić? Na wyczucie ;). Najlepiej stworzyć sobie ogólny plan dnia, określić mniej więcej co chcemy obejrzeć, a następnie bez presji go realizować. Znudziły ci się muzea? No to idź na piwo! Masz ochotę się zdrzemnąć? Tu jest piękny park. Nie musisz wszystkiego zobaczyć, najważniejsze żebyś się po prostu dobrze bawił. W sumie te rozważania można podsumować jednym słowem: WYLUZUJ.

DSC_0224

Ale my zwiedziliśmy trochę…

Rano pokręciliśmy się po pustym jeszcze rynku i starówce. Niestety, brak ludzi skutecznie zepsuły śmieciarki, które dziko hałasując jeździły po rynku do dziewiątej rano. Ech…

Rynek w Krakowie

Sukiennice

Kraków

3, słownie: trzy śmieciarki obok siebie…

Potem zaszliśmy na Wawel i pierwszy raz w życiu korzystałam z audio przewodnika. Świetne rozwiązanie, już teraz zawsze będę sobie taki brała w muzeach! Zrezygnowaliśmy z oglądania Damy z łasiczką, bo oboje już kiedyś mieliśmy tę przyjemność. Zamiast tego wypiliśmy po piwie, a potem ucięliśmy sobie drzemkę nad Wisłą.

Kraków, Wawel

DSC_0206

DSC_0229

Następnie pojechaliśmy na Kazimierz, gdzie mieliśmy spać i wybraliśmy się na wieczorną włóczęgę po tej niezwykłej dzielnicy. Zdecydowanie jest to jedno z bardziej klimatycznych miejsc w Polsce! Z drugiej strony pełno w nim turystów, imprezowiczów i koszmarnie drogich restauracji (50 zł za danie, które wygląda jakby było warte 10).

 Kraków, Kazimierz, księgarnia

Kraków, Kazimierz

Kraków, Kazimierz

Rano znów pokrążyliśmy po Kazimierzu, tym razem zwiedzając synagogi.

Kazimierz, Kraków, synagoga

Kazimierz, Kraków, zwiedzanie

Kazimierz, Kraków, cmentarz żydowski

Kazimierz, Kraków, synagoga Izaaka

Kraków, Kazimierz

Na koniec wróciliśmy do centrum, by obejrzeć Barbakan, fortyfikacje i zejść na wystawę archeologiczną w podziemia rynku, którą oficjalnie wszystkim gorąco polecam. Prezentacje multimedialne, odtworzone warsztaty rzemieślników i ciekawostki składają się na bardzo nowoczesne muzeum. Super!

Kraków, Barbakan, zwiedzanie

Zjedz coś, czego nie zjadłbyś w domu

Wyjazdy to taki szczególny czas, kiedy nie patrzy się na kalorie. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że podczas wakacji i wypadów weekendowych się nie tyje. Nie muszę chyba dodawać, że badania wykonano na zlecenie Instytutu Lenistwa i Obżarstwa Magdaleny Baranowskiej 😉 ? Dlatego można naprawdę poszaleć, pić browary od dziewiątej rano i jeść to, co podsunie nam fantazja. A najlepiej jakieś lokalne przysmaki! Można też utknąć w jakiejś knajpie i zamówić pół karty. A co! Ja nie mam oporów przed wydawaniem grubej kasy na przyjemność tak ulotną, jaką jest jedzenie. Jedynym warunkiem jest to, żeby było ono naprawdę smaczne i zostawiło wspomnienie rozkoszy. Lubię do tego mieć odpowiednią oprawę. Pięknie podany posiłek, w klimatycznym wnętrzu smakuje o połowę lepiej. Ja mogę Wam polecić śniadanie w Kawiarni Gehanowskiej – świeże produkty, wszystko naturalne i wysokiej jakości, pyszna kawa i przeurocza oprawa posiłku (50zł dla dwóch osób, ale porcje są ogromne, więc się opłaca). Obiad pożarliśmy w Gruzińskim Chaczapuri, bo nigdy wcześniej nie próbowaliśmy gruzińskiej kuchni. Jedzenie było nawet smaczne, obsługa arcymiła, ceny jak na okolice rynku przyzwoite. Więc polecam. Następnego dnia poszliśmy na pizzę do Dominium. Zastosowaliśmy się do zasady WYLUZUJ. Miałam wielką ochotę na fastfoodową pizzę. No i mieli dzbanek piwa w promocyjnej cenie 😀

20140802_091200

20140802_145330

Zdjęcia robione lodówką… wiem, wiem 😉 Ale cały czas mam opory przed wyjmowaniem lustrzanki w knajpach 😉

Na nocleg wybierz miejsce z niepowtarzalnym klimatem

Ławo się mówi, trudniej się robi. Wiem. Mimo to zawsze staram się wybierać miejsca, które mają atmosferę. I uwierzcie mi – nie zawsze wiąże się to z wydaniem fortuny. W Krakowie zatrzymaliśmy się w niezwykłym hotelu. Klezmer Hois na Kazimierzu to restauracja, kawiarnia i hotel w całości urządzony w stylu przedwojennego Kazimierza. Piękne stare meble, przemiła obsługa, codzienne koncerty muzyki klezmerskiej. Magia! Niestety nie mieliśmy okazji spróbować dań głównych z klezmerskiego menu, bo zbyt późno zakończyliśmy naszą wieczorną włóczęgę po Kazimierzu, ale desery i śniadanie dają dużą nadzieję na to, że kolacja zjedzona w Klezmer Hois będzie niezapomnianym przeżyciem kulinarnym. Będzie – bo na pewno zatrzymamy się tam podczas następnej wizyty w Krakowie. Co ciekawe! Ceny w Klezmer Hois są niższe niż w innych lokalach z kuchnią żydowską położonych na tej samej ulicy!

Klezmer Hois

Klezmer Hois

Klezmer Hois

Klezmer Hois

Uśmiechaj się, ciesz się z tego co masz i zrób kilka głupich zdjęć

Tego punktu chyba nie trzeba rozwijać. Ale to bardzo ważne, żeby się nie przejmować i cieszyć chwilą. Pada deszcz? Nie możesz znaleźć miejsca na kolację Trudno! I tak jest pięknie.

DSC_0348

On się zbliża…

DSC_0350

… żeby zrobić mi rogi!

  • świetna relacja 😉

  • uwielbiam wybierać nietypowe noclegi
    wtedy dopiero doceniam klimat miejsca

  • Strasznie lubię czytać o moim grajdołku i patrzeć na niego oczami gości – to zupełnie inne miasto od tego, które znam 🙂 Dla mieszkańców nie jest zbyt łaskawe, ale zawsze bardzo się cieszę, gdy ktoś je lubi…
    Drobny hint, jeśli mogę – odpuśćcie sobie sieciowe knajpy, jeśli będziecie w KRK następnym razem, tu jest masa świetnego jedzenia na mieście.

    • Ha! Mam tak samo z Gdańskiem, zawsze z przyjemnością czytam o nim z perspektywy przyjezdnych. A dlaczego Kraków nie jest dla Was – mieszkańców – łaskawy? Bo ja np. mój Gdańsk bardzo lubię, nawet latem, nawet z turystami 🙂 A co do jedzenia, sieciówki wybieraliśmy raczej świadomie (zwłaszcza Dominium), ale tak naprawdę to będąc w obcym mieście nigdy nie wiem dokąd pójść coś zjeść i moje wybory są zazwyczaj dość przypadkowe. Zawsze chętnie przyjmuję rekomendacje w tym zakresie 😀

      • Jesteś z Gdańska? Może będę w sobotę w Sopocie :D.
        Rzeczywiście, o zwiedzaniu Krakowa czytało się z przyjemnością. I rzeczywiście, potwierdzam, że Kraków nie jest łaskawy dla mieszkańców, wynika to z tego, że Kraków i jego włodarze żyję w przekonaniu, że jakie to to miasto wspaniałe nie jest.

        • Tak, jestem z Gdańska 🙂 To szkoda, że władze się nie starają. O Gdańskim samorządzie można powiedzieć wiele złego, ale robią też dużo pozytywnych rzeczy: super infrastruktura rowerowa, dużo zieleni, siłownie na otwartym powietrzu, fajne imprezy 🙂 Miłego pobytu w Sopocie 🙂

      • Bo jest zakorkowany, ciasny, z pracą ciężko, ma okropne powietrze, jest bardzo hermetyczny, zatłoczony i wszyscy tu się znają.
        Ale jest też przepiękny.

  • Pingback: Do końca sierpnia zamierzam… | Skrytka Magdaleny()

  • Hej ja też bardzo lubię czytać opowieści osób o Krakowie (w którym mieszkam) z tej innej – niecodziennej – perspektywy. Niestety wystarczy pobyć tu tydzień zimą i już Cię dopadnie Smog Wawelski (to nie pomyłka – proszę nie korygować na smok :))

    • Naprawdę mnie zaskoczyłyście z tym, że źle się mieszka w Krakowie. I nikt nie ma odrębnego zdania 🙁

  • Pingback: Kalejdoskop sierpniowy | Skrytka Magdaleny()

%d bloggers like this: