Potraktuj upał ozięble!

DSC_0791

Czyli moje najlepsze, sprawdzone i niezawodne sposoby na gorącą temperaturę!

Upały lubię właściwie tylko wtedy, kiedy mogę cały dzień przeleżeć w głębokim cieniu. W pobliżu zbiornika wodnego. Popijając zimne drinki. Czyli właściwie nigdy. Nie da się też ukryć smutnego faktu, że w wieku 28 lat nie dorobiłam się jeszcze rezydencji z klimatyzacją, basenem i służbą (w pracy niedawno zamontowali nam klimę, ale … ups! nie działa…). Muszę więc radzić sobie nieco inaczej, żeby w tę znienawidzoną przeze mnie pogodę jakoś przetrwać. Oto moje sprawdzone sposoby:

1. Strój – naturalny i przewiewny.

Nie rozumiem tych kozackich jednostek chodzących w dżinsach, sztucznych spodniach z Zary i zakrytych butach. Ludzie! Z jakiej wy jesteście planety?! Mój upalny mundurek to: lekkie rybaczki, lniane spodnie albo spódnica do kolana, do tego luźna lniana koszula. Wszystko w jasnych kolorach (z tym jest najtrudniej, lubię czerń). Unikam jak ognia kolorowych i obcisłych rzeczy, bo na nich od razu widać wstydliwy efekt grzejącego słońca. Żadnych ciężkich materiałów, sztucznych tkanin. Zero biżuterii i bardzo lekki makijaż. Włosy najlepiej związane. Lekkie i bardzo wygodne sandały. Mogę iść do pracy.

Zdjęcie z podróży poślubnej do Egiptu. Głupie, stare, ale (prawie) idealnie oddaje moją ubiorową  filozofię :D

Zdjęcie z podróży poślubnej do Egiptu. Głupie, stare, ale (prawie) idealnie oddaje moją ubiorową filozofię 😀

2. Hektolitry płynów.

Piję, piję, piję. Jak wielbłąd. Do wody mineralnej, która jest wyborem dość oczywistym, dołączają orzeźwiające soki ze świeżych owoców (ananas to mój typ!) oraz napoje izotoniczne, które w chwilach słabości przywracają mnie do równowagi i działają lepiej niż kawa. Co ciekawe, przy normalnej pogodzie nie tykam tych wszystkich pałerrejdowych płynów do mycia naczyń. Ale w upały uzupełniam tak elektrolity 🙂

A w ramach przepisów imprezowych, już niedługo na blogu pojawi się moje virgin mojito :D

A w ramach przepisów imprezowych, już niedługo na blogu pojawi się moje virgin mojito 😀 Przy okazji jest to dobry patent na schłodzenie się 🙂

3. Jedzenie

Koktajle, milk shake’i i owoce to podstawa diety. Poza tym chyba bym prędzej wyszła nago na ulicę, niż ugotowała w tę cholerną pogodę obiad. Bardzo lubię domowe jedzenie i dość dobrze je przyrządzam, ale ostatnimi upalnymi czasy wolę zjeść na mieście. Ewentualnie przygotowuję coś czego nie trzeba podgrzewać, np. chłodnik albo gazpacho. I dodaję duuużo ostrych przypraw. Chłodzą.

DSC_0199

4. Schłodzenie

Zimny prysznic, wiatrak, nocleg w lodówce. No wiecie…

Morrisa odpowiedź na upały...

Morrisa odpowiedź na upały…

5. Myślę o zimie

Wiadomo, winter is coming i już niedługo będę przeklinała te ciemne, ohydne, mokre poranki, kiedy drżąc z zimna i zniechęcenia brnę do pracy. I tę, jakże realną wizję porównuję z tym co mam dzisiaj i od razu cieszę się, że do wyjścia z domu wystarczy mi wsunięcie japonek na stopy. Zawsze może być gorzej 😀

199702_1489498416473_6194866_n

  • Niestety mam mieszkanie od południowej strony i u mnie robi się piekarnik… Podobno najlepsza na upały jest zielona herbata, choć ja nie widzę za bardzo różnicy. W tym roku, kiedy upał był już nie do zniesienia, postawiłam przed wentylatorem zamrożone butelki z wodą – i trochę pomogło 😉

    Ps. Śliczna kicia 🙂

    • Dziękuję w imieniu Morrisa i swoim 🙂 Patentu z butelkami nie znałam, ale może dzisiaj wypróbuję, bo choć na dworze nieco się schłodziło, to mieszkanie nadal mamy koszmarnie nagrzane 🙁 A zielona herbata – ok, ale tylko mrożona 😉

  • Upały też lubię, ale tylko w cieniu i nad woda, jak mam wolne. Teraz, gdy muszę chodzić do pracy to męka. tez piję duuużo Dodałabym do Twojej listy jescze zero makijażu, albo w wersji minimalnej (zastanawiam się jak te wszystkie wypudrowane dziewczyny się nie rozpuszczą, ale chyba się nie znam 😛

    • Minimalna wersja jest na liście 🙂 ale zupełny brak makijażu toleruję wyłącznie na wakacjach!

  • Świetny poradnik 🙂 Jeśli chodzi o ubrania to ja też stawiam na len, chyba jeszcze nie wymyślono nic lepszego. No ale makijaż do pracy muszę – na szczęście mamy klimatyzację… która działa 🙂

  • Bardzo przydatne porady, choć już wcześniej się do nich stosowałam. Szejki i zimne napoje są rzeczywiście prawdziwym zbawieniem w taką pogodę. Nie jestem jednak pewna, czy w moim przypadku myślenie o zimie coś pomoże – chyba będzie mi jeszcze bardziej gorąco 😉 Pozdrawiam!
    http://www.ladywagabunda.blogspot.com

%d bloggers like this: