Casanova bez jaj

FADING GIGOLO

Co się stanie jeśli przeciętny facet po czterdziestce zostaje męską prostytutką? A jego burdel-tata (!) to Woody Allen? Czekacie na bombę? No to się nie doczekacie! Bo nie dzieje się nic.

Niestety. Koncepcja jest ekstra. Dwóch facetów, którzy w życiu zawodowym nie osiągnęli wiele, staje na życiowym i finansowym rozdrożu. Woody Allen (w filmie nazywa się Murray, ale wybaczcie – to jest Woody) musi zamknąć prowadzony przez jego rodzinę antykwariat specjalizujący się w rzadkich książkach. Jego wieloletni pracownik – średnio przystojny i średnio interesujący Fioravante – zostaje na lodzie i zatrudnia się w kwiaciarni. Szybko jednak trafia się okazja na poprawę warunków bytowych i panowie zakładają dwuosobową spółkę zajmującą się sami wiecie czym.

I właściwie na tym koniec. W Casanovie brak intrygi, emocji i energii. Brak pomysłu. I niestety jest naprawdę mało śmiesznie. Właściwie żarty ograniczają się do kilku scen, które i tak widz zna z trailera. Reszta jest marna. Może z wyjątkiem motywu z żydowską Strażą Sąsiedzką Williamsburga i sądem rabinackim. Poza tym z filmu bije tym przeciętność. I nie zrozumcie mnie źle. Casanovę ogląda się dobrze – ja się nie nudziłam. Ot miły, bezbolesny zabijacz czasu. Tylko po prostu boli mnie to, że ktoś miał ciekawy pomysł i na pomyśle się niestety skończyło. Wielki żal.

Na plus trzeba zaliczyć ładne obrazy Nowego Jorku oraz charakterystyczny, trochę allenowski klimat. I ostrzegam nieuważnych. Wbrew bijącej z plakatu sugestii (Woody Allen najzabawniejszy od lat) to nie jest film Allena. On w nim po prostu gra. I gra faktycznie nieźle. Jak zresztą cała obsada (zwłaszcza kobiety – Sharon Stone, Vanessa Paradis i super seksowna Sofia Vergara), która jest zdecydowanie największym plusem Casanovy. Tym bardziej szkoda, że przy takim potencjale aktorskim i tak ciekawym pomyśle, film jest aż tak bezpłciowy i mdły.

Moja ocena: 5/10

  • A spodziewałam się że film jest genialny, ale pewnie obejrzę bo mam słabość do Allena 🙂

%d bloggers like this: